Jak wierzyć Kremlowi, czyli Rosja na imperialnym kursie

Antoni
Styrczula

Jaką politykę zagraniczną Zachód, w tym Polska, powinny prowadzić wobec Moskwy? Twardą, czy miękką? Wierzyć Kremlowi, kiedy deklaruje chęć ułożenia partnerskich i dobrosąsiedzkich stosunków, czy nie? Te pytania od lat prześladują polską i zachodnią dyplomację i wydaje się, że nie znaleziono na nie odpowiedzi właściwej, czyli takiej, która pozwoliłaby na realizację własnych interesów przy jednoczesnym ułożeniu względnie poprawnych, obustronnych relacji.

Elementy przemyślanej strategii

Zimnowojenna i konfrontacyjna retoryka prezydenta Władimira Putina, aneksja Krymu, destabilizowanie sytuacji na Ukrainie – w Doniecku i Ługańsku – to tylko elementy przemyślanej i konsekwentnie realizowanej strategii Kremla, mającej na celu odbudowę mocarstwowej pozycji Rosji. Jednak nie jako mocarstwa regionalnego, ale światowego gracza, jakim był niegdyś ZSRR. W tym kontekście polityka historyczna Kremla jest tylko narzędziem budowania wizerunku nowej Rosji jako zwycięzcy faszystowskich Niemiec.

Putinowska ideologia zwycięstwa stała się podstawą jego reżimu, kotwicą prawowitości w ocenie historycznego chaosu.

W tej oficjalnej narracji o zwycięskim, radzieckim narodzie zmierzającym do zwycięstwa nad faszystami, czarno-białej opowieści o zwycięstwie dobra nad złem, nie ma – według Putina – miejsca na wypominanie zbrodni sowieckiego państwa i systemu, jak choćby masowego mordu polskich oficerów w Katyniu czy deportacji całych narodów oskarżonych przez Stalina – słusznie bądź nie – o kolaborację z nazistowskimi Niemcami w czasie II wojny światowej. Narodom, które tak jak Polska doświadczyły zbrodni ze strony sowieckiego państwa, trudno się pogodzić zarówno z taką narracją, jak i z wymazywaniem winy i odpowiedzialności za zło, którego się dopuściło i za które nikt w Rosji nie poniósł kary.

Putin znów oskarża Polskę o spiskowanie z Hitlerem

Jak nie być naiwnym

I ten brak polskiej zgody zarówno na agresywną politykę Kremla, jak i zrzucanie z siebie odpowiedzialności za zło wyrządzone Polsce, jeszcze przez długi czas będzie rzutował nie tylko na polską politykę zagraniczną, ale i na wzajemne, polsko-rosyjskie relacje. Chyba, że kiedyś nowy lokator Kremla, jaki przyjdzie po Putinie zrozumie, że nie można budować wzajemnych stosunków na zaprzeczaniu faktom czy kłamstwie.

Z „lekcji”, jaką po 2014 roku dał Putin Zachodowi i Polsce wynika jeden wniosek i nauczka zarazem: w budowaniu relacji z Moskwą nie można być naiwnym.

Wierzyć jedynie deklaracjom czy zapisom bilateralnych umów. Historia bowiem nieraz pokazała, że ZSRR czy obecnie Rosja mogą o nich zapomnieć wtedy, kiedy to będzie odpowiadało jej interesom. Liczą się tylko twarde fakty. Niestety, zarówno Zachód jak i Polska nie raz „zgrzeszyły” naiwnością, bezkrytycznie wierząc w deklaracje rosyjskich przywódców i posuwając się wręcz – jak zrobił to prezydenta USA Barack Obama – do ogłoszenia „resetu” z Rosją.

Kwaśniewski jedzie do Moskwy

Na początku swojej kadencji prezydent Aleksander Kwaśniewski postawił przed sobą dwa strategiczne cele: wejście Polski do NATO oraz Unii Europejskiej. Zarówno on sam jak i polska dyplomacja mieli świadomość, że wiele zależeć będzie od postawy samej Rosji, rządzonej wówczas przez prezydenta Borysa Jelcyna, wobec przyjęcia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Na Zachodzie, w tym w Stanach Zjednoczonych, powszechne były obawy, że przyjęcie m.in. Polski do NATO może rozjuszyć rosyjskiego niedźwiedzia oraz oznaczać powrót do „zimnej wojny”.

Polska strona starała się je rozwiać podkreślając, że wejście Polski do NATO nie jest wymierzone w Rosję, ale stanowi element w tworzeniu nowej architektury bezpieczeństwa europejskiego i światowego. Prezydent oraz polski MSZ uważały, że w tym procesie Rosja może odegrać istotną rolę. Byli wręcz gotowi do aktywnego uczestnictwa w dyskusjach nad omówieniem miejsca Rosji w przyszłej architekturze europejskiego bezpieczeństwa. W tezach do rozmów prezydenta Kwaśniewskiego z Jelcynem, przygotowanych przez Departament Europy II, znalazło się wręcz zdanie: „Jest w najgłębszym interesie Polski, aby Rosja była uczestnikiem szerokorozumianych procesów europejskich”. Ten sam dokument odnotowuje też „liczne, pozytywne tendencje w dziedzinie stosunków dwustronnych”.

Stan chaosu

Tyle, że Rosja w owym czasie powoli staczała się na samo dno. Armia rosyjska prowadziła straszliwą wojnę przeciwko walczącej o niepodległość Czeczenii. Rosyjskie społeczeństwo znalazło się w stanie chaosu. W sklepach brakowało wszystkiego, a większość Rosjan żyła w biedzie. Jelcyn otoczony oligarchami rozkradającymi majątek państwowy coraz gorzej dawał sobie radę jako przywódca.

Największym problemem Rosji było jednak to, że nikt – ani Jelcyn, ani jego doradcy – nie wiedzieli, jakim państwem współczesna Rosja ma być.

Jeszcze w 1993 roku, wg. Ośródka Lewada, 63% Rosjan uważało rozpad ZSRR za tragedię. 7 lat później ten odsetek wzrósł do 70.

https://belsat.eu/pl/news/sondaz-rosjanom-bardziej-podoba-sie-wladza-czasow-brezniewa-od-obecnej/

Te okoliczności nie były jednak brane pod uwagę ani przez kierownictwo państwa, ani przez większość elit politycznych. Świadczyć o tym mogą słowa ówczesnego ministra spraw zagranicznych Polski, Dariusza Rosatiego, wypowiedziane podczas spotkania konsultacyjnego Aleksandra Kwaśniewskiego z liderami partii politycznych na początku kwietnia 1996 roku, przed wyjazdem do Moskwy.

– Głównym przesłaniem wizyty jest deklaracja, że stosunki polsko-rosyjskie wychodzą z fazy ochłodzenia i wchodzą w fazę współpracy – powiedział szef polskiej dyplomacji.

Uwaga, zmiana kursu!

Podkreślił też, że wizyta „jest bardziej na rękę Rosjanom, jak stronie polskiej” oraz, że „polska otwartość na dialog z Rosjanami powinna być zdyskontowana na Zachodzie i ma służyć temu, by pokazać Polskę jaką gotową do współpracy z Rosją nie tylko w obszarze gospodarki, ale i politycznym, zwłaszcza przed naszą akcesją do NATO. Pozwoli to rozwiać obawy tych zachodnich polityków, którzy obawiają się wyjścia Rosji na kurs zimnowojenny, po rozszerzeniu Paktu m.in. o Polskę.”

Jedynie Leszek Moczulski zauważył, że „Rosja wchodzi na kurs imperialny”.

Ówczesny przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej wyraził też obawę, że polska opinia publiczna odczyta wizytę prezydenta Kwaśniewskiego jako „umycie rąk i brak wyraźnego sprzeciwu wobec neoimperialnych zakusów Rosji.” Bronisław Geremek stwierdził zaś, iż „Zachód obawia się tego, że relacje polsko-rosyjskie będę zbyt dobre. Trzeba też uczynić wysiłek, aby prawda o wspólnej historii przeniknęła do społeczeństw obu krajów.”

Podpisywać, czy nie?

Rozmówcy prezydenta podkreślali, że brak podpisania ważnych umów o readmisji czy ruchu bezwizowym i ograniczenie się jedynie do umowy młodzieżowej i o międzynarodowych przewozach w czasie wizyty, zostanie skomentowane w Polsce jako przerost formy nad treścią, czyli ceremonializmu nad faktycznymi rezultatami. Prof. Geremek sugerował wręcz, by w takiej sytuacji nie podpisywać żadnej z umów.

Wizyta Aleksandra Kwaśniewskiego w Moskwie. Zdjęcie z archiwum autora.

Niestety te obawy potwierdziły się już w trakcie pobytu prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie, a przede wszystkim podczas rozmów z Jelcynem. Ze strony rosyjskiej nie padły żadne konkretne propozycje poza deklaracją, że „historia jest naszym wspólnym dziedzictwem i dlatego powinna być badana przez historyków obu stron w udostępnionych do tego celu archiwach. Katyń jest naszym wspólnym bólem”.

Rosja: zbrodnia katyńska nierozwiązanym problemem?

Wyraźnie już zmęczony Jelcyn zapewniał za to wielokrotnie, że oskarżanie Rosji przez Zachód o neoimperializm jest błędem. Chodziło mu o wojnę w Czeczenii oraz plany pogłębionej integracji w ramach Wspólnoty Niepodległych Państw.

– Nie możemy pozwolić na rozpad Federacji Rosyjskiej i separatystyczne dążenia Czeczenów. Za nimi mogliby pójść inni i byłby to koniec Rosji. Z Dudajewem trzeba rozmawiać jak z bandytą – ostro. Nie chcemy też odtworzenia ZSRR w ramach WNP, co nam niektórzy sugerują. Owszem, dążymy do pogłębionej integracji, ale dobrowolnej i z zachowaniem suwerenności państw do niej należących – mówił rosyjski prezydent.

https://belsat.eu/pl/news/zrozumcie-i-nas-jak-bialoruski-prezydent-tlumaczyl-polskiemu-swoj-pociag-do-rosji/

Zapewnienia prezydenta Kwaśniewskiego, że wejście Polski do NATO nie jest wymierzone w Rosję, Jelcyn i jego doradcy zbyli milczeniem. Podobnie, jak polską propozycję dotyczącą odszkodowań za pracę przymusową dla Polaków w okresie stalinowskim. Któryś z doradców Jelcyna stwierdził jedynie, że polski wniosek trafił już na Kreml za pośrednictwem ministra Fiłatowa.

Antoni Styrczula (z lewej) podczas spotkania Borysa Jelcyna z Aleksandrem Kwaśniewskim w Moskwie. Zdjęcie z archiwum autora.

Zachód: przeciwnik czy partner?

Konkretne rezultaty wizyty prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie te bliskie i te długofalowe były więcej niż skromne. podpisano jedynie międzyrządową umowę o wymianie młodzieży. Nie udało się – jak zamierzała polska dyplomacja kierowana przez min. Rosatiego – przenieść wzajemnych stosunków na „wyższy poziom”. W kwestiach bezpieczeństwa i rozszerzania NATO obie strony pozostały przy swoich zdaniach i argumentach.

Dla Rosji przesunięcie się NATO na wschód było zagrożeniem i już wtedy Jelcyn dał do zrozumienia, że zmusi ono Kreml do rewizji swojej strategii wojskowej.

Potem zrealizował to Putin zmieniając strategię obronną Federacji Rosyjskiej, w której NATO jest przedstawiane jako przeciwnik, a nie partner, jak początkowo mogło się wydawać.

Polska już jako członek UE musiała się podporządkować nałożeniu na Rosję sankcji ekonomicznych jako kary za aneksję Krymu, co ograniczyło do minimum i tak już niewielką wymianę handlową. Z nadejściem Putina zaczęła obwiązywać czarno-biała opowieść o zwycięstwie ZSRR nad faszystowskimi Niemcami, w której nie ma miejsca ani na Katyń, ani na inne zbrodnie, których dopuścili się sowieccy oprawcy. Ba! Polska jest oskarżana o zmowę z Hitlerem w rozpętaniu II wojny światowej. Wrak prezydenckiego samolotu nadal leży w Smoleńsku i nic – na razie – nie wskazuje, że kiedykolwiek do Polski wróci.

Kreml chce wojny o historię. Z Polską

Antoni Styrczula/belsat.eu

Więcej tekstów autora – w zakładce Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów