Jak na wschodnim Polesiu „żenili komin”

fotoreportaż

Głównym atrybutem obrzędu był "komin" lub "paswiet" - woskowa świeca umieszczona w przepołowionej dyni napełnionej ziarnem. Zdj. ŁS/Belsat.eu

Gdy w poleskiej chacie stawiano nowy piec z gliny zwany kominem, odprawiano specjalny obrzęd pierwszego rozpalenia ognia.

W filii Wietkauskiego Muzeum Twórczości Ludowej pod Homlem sympatycy organizacji krajoznawczej Talaka odtworzyli starodawnu obrzęd.

Obrzęd zaczynał się na polu, gdzie przygotowywano „komin”, zwany także „paswietem”. Wykonaną na miejscu woskową świecę umieszczano w przepołowionej dyni napełnionej ziarnem – czyli symbolem urodzaju.

Przygotowywanie obrzędowej świecy. Zdj. ŁS/Belsat.eu

Potem „komin” przystrajano wstążkami, roślinami i traktowano jak… pana młodego, który ma się ożenić z nowym piecem.

Przygotowywanie „paswietu” – wsypane do dyni ziarna były symbolem urodzaju. Zdj. ŁS/Belsat.eu

Z pola krewni gospodarzy przychodzili do chaty i przekazywali sobie nawzajem obrzędową świecę.

Gospodarz, który otrzymywał paswiet na końcu, zazpalał od świeczki po raz pierwszy ogień w piecu. Wokół umieszczonej w dyni świeczki również tańczono w kółku i śpiewano obrzędowe pieśni.

Gospodarz otrzymuje obrzędowy „komin”, od którego zapali po raz pierwszy ogień w nowym piecu. Zdj. ŁS/Belsat.eu

Wesele Ciareszki – od wieków rozgrzewa białoruską zimę

łs,jb/ belsat.eu

Zobacz też
Komentarze