Jak Donald Trump i Biełsat pomogli uratować dworzec w Dowsku


Codziennie z dworca w Dowsku odjeżdża 31 autobusów. Źródło: belsat.eu

Po reportażu wyemitowanym przez naszą telewizję miejscowe władze zdecydowały, że zamknięty dworzec autobusowy w Dowsku (biał. Dousku) pod Rogaczowem znów zostanie otwarty.

Nasz materiał ukazał się na antenie w poniedziałek, a wczoraj sprawą zajęła się komisja złożona z przedstawicieli Rejonowego Komitetu Wykonawczego w Rogaczowie i Rady Wiejskiej w Dowsku. Po naradzie ustalono, że wszystko będzie jak dawniej – dworcowe kasy biletowe zostaną ponownie otwarte już 13 marca.

Nie działały prawie od miesiąca – od 18 lutego pasażerowie czekali na mrozie na autobusy przed zamkniętym na cztery spusty budynkiem dworca. Zamknięto też toaletę. Okazało się bowiem, że władze obwodowe w Homlu uznały dworzec za niedochodowy.

Mieszkańcy Dowska i pasażerowie tranzytowi napisali więc list otwarty do… prezydenta USA Donalda Trumpa. Poprosili go, żeby przysłał im z Ameryki wigwam, kosz na śmieci i ławkę.

Białorusini piszą list do Trumpa, by nie likwidowano im dworca autobusowego

Po nagłośnieniu tej sprawy – najpierw przez lokalne media, potem przez Biełsat – urzędnicy chyba wystraszyli się rozgłosu i kompromitacji. Pasażerom zostanie udostępnione pomieszczenie z kasami biletowymi, w których można będzie kupić też bilet do dworcowej ubikacji. Obiecano też rozwiązać problem z brakiem koszy na śmieci.

Informacje te oficjalnie potwierdzono nam w Rejonowym Komitecie Wykonawczym w Rogaczowie.

Wolha Wasiliewa, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze