„Intermarium”: Traktat Ryski – podział oddalający niepodległość Białorusi? WIDEO PL


Fragment programu

Historycy obecni w studiu programu „Intermarium” rozmawiali o postrzeganiu następstw podpisanego między polską i sowietami układu w 1921 r. i jakie miał on następstwa dla Białorusinów.

W polsko-białoruskiej historycznej debacie Biełsatu udział wzięli:

Alaksandr Smalańczuk – dr historii, profesor Instytutu Slawistyki PAN;

Wojciech Śleszyński – dr historii, prorektor Uniwersytetu w Białymstoku oraz dyrektor Muzeum Sybiru. Specjalizuje się w międzywojennej historii Polski – relacjami między Polakami, Żydami i Białorusinami;

Anatol Sidarewicz z Mińska – białoruski historyk i politolog, badacz historii białoruskiej socjaldemokracji i białoruskiego ruchu narodowego w latach 1900-1939 r.;

Dominik Wilczewski – historyk krajów bałtyckich. Zajmuje się relacjami polsko-białoruskimi i polsko-litewskimi.

W białoruskiej historiografii zawarty w 1921 r. Traktat Ryski oznaczał podział ziem zamieszkiwanych przez Białorusinów na dwa państwa: II RP oraz Sowiecką Rosję. Prowadzący program Paweł Mażejka zadał swoim gościom pytanie, czy efektem postanowień traktatu była więc faktyczna okupacja białoruskich ziem.

Dr Alaksandr Smalańczuk uważa, że używanie takiego określenia wobec tego, co działo się przed II wojną światową to polityzacja tematu. I w sytuacji, gdy Białoruska Republika Ludowa nie otrzymała międzynarodowego uznania, trudno nazwać to, co się wtedy działo okupacją.

Anatol Sidarewicz podkreślił, że białoruscy działacze niepodległościowi przeczuwali, że może dojść do podziału białoruskich ziem. Jednym z nich był Anton Łuckiewicz – premier BRL, który już w 1918 r. napisał, że dojdzie do polsko-białoruskiego rozbioru Białorusi i że bolszewicy będą dla Polski wymarzonym partnerem. Jego zdaniem działająca wtedy partia Białoruskich Socjalistów-Rewolucjonistów uważała, że na Białoruś przyszło dwóch okupantów. Potem te hasła wykorzystywali już bolszewicy, ale nazywając okupantami już tylko Polaków. Historyk przypomniał, że tzw. granice ryskie kwestionowała również Litwa – państwo uznane międzynarodowo, nie godząc się na utratę Wilna. Ponadto wspólnota międzynarodowa uznała te granice dopiero dwa lata po podpisaniu traktatu.

Wojciech Śleszyński uważa, że pojęcie okupacji jest często używane w emocjonalnym sensie.

– Spójrzmy na to z prawnego punktu widzenia. W 1923 r. wspólnota międzynarodowa uznała granicę polsko-sowiecką. Narysowano nowe granice i nie wszyscy mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej byli zadowoleni. Ziemie te powinno się nazywać północno-wschodnimi województwami II RP.

Jego zdaniem, słowo okupacja to nadużycie, a to określenie najczęściej wykorzystywali komuniści z Partii Komunistycznej Zachodniej Białorusi, właśnie w celach walki politycznej.

Dr Dominik Wilczewski podkreślił, że nie da się uwspólnić terminologii historycznych. I polski historyk nie ma obowiązku używania terminów, które funkcjonują w historiografii innych krajów. Jego zdaniem, celem historycznego dialogu pomiędzy krajami jest nie unifikacja terminów, ale zderzenie różnych punktów widzenia.

Zdaniem Alaksandra Smalańczuka Sowieci rzadko używali określenia „okupacja”, właśnie z powodu umowy zawartej z Polakami. Wynikałoby z tego, że jeśli Polacy okupowali te ziemie, to Sowieci również.

– Białoruski ruch narodowy na początku usiłował rozmawiać z Rosją Kiereńskiego i bolszewikami, ale zderzył się z ich centralizmem. Dłużej trwały nadzieje na dogadanie się z Polską. Były nadzieje na to, że w skład Polski wejdzie cała Białoruś i Polska nie będzie w stanie prowadzić polityki państwa jednonarodowego, ale stworzy coś na kształt federacji. Podczas obchodów 100-lecia Białoruskiej Republiki Ludowej pojawiła się koncepcja, że BRL i BSRR to dwie drogi do niepodległości Białorusi. A to nieprawda: BSRR stworzono dlatego, by nigdy nie odrodziła się BRL.

Oglądajcie całe wydanie programu Intermarium:

Obejrzyjcie dyskusje historyków w poprzednich odcinkach Intermarium:

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze