Ihor Kołomojski: rosyjskie czołgi będą stać pod Krakowem i Warszawą


Ihor Kołomojski. Zdjęcie: Forum/REUTERS/Valentyn Ogirenko

Najpotężniejszy ukraiński oligarcha wspierał walkę Kijowa z Rosją i pomógł Wołodymyrowi Zełenskiemu zostać prezydentem. Teraz zaskakuje i postuluje zwrot ku Rosji, oraz zerwanie z Zachodem.

Wywiad Ihora Kołomojskiego w New York Times’ie wywołał szok. Oligarcha i miliarder, który w kluczowym momencie uratował Ukrainę przed separatyzmem i Rosją, teraz mówi, że Kijów powinien dogadać się z Władimirem Putinem. I odwrócić od Zachodu. Być może byłyby to jedynie fantastyczne i mało poważne wizje człowieka przekonanego o swojej potędze. Kołomojski nie jest po prostu jednym z ukraińskich miliarderów. W czasie kampanii wyborczej wspierał, a zdaniem wielu sponsorował prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Dziś w Kijowie Kołomojski ma ogromne wpływy w nowej władzy. To, co mówi w amerykańskim dzienniku, stoi w sprzeczności z dotychczasowymi działaniami oligarchy, który wspierał zwrot Ukrainy na Zachód i walkę o niezależność od Rosji. Kłóci się z polityką Zełenskiego. I jest pełne żalu wobec Zachodu.

Dla Kołomojskiego nie jest to jednak pierwszy, szalony zwrot o 180 stopni. Zdążył już do tego przyzwyczaić opinię publiczną. Mimo rewolucyjnych zwrotów w działaniach oligarchy jedna rzecz była stała: pieniądze i chęć pomnażania majątku. Również tym razem mnożą się spekulacje: czy Kołomojskiemu chodzi tylko o interesy, czy może i o interes Ukrainy?

„Narobicie w spodnie”

W szczytowym momencie walk na Donbasie miliarder Ihor Kołomojski sponsorował bataliony ochotnicze i obronił rodzimy Dniepr (wówczas Dniepropietrowsk) przed separatystycznym powstaniem. Wsparł Petra Poroszenkę i ratował Donbas. W Rosji stał się wrogiem numer jeden. W Doniecku, Charkowie i Odessie zwolennicy „rosyjskiego świata” wieszali jego portrety z krwawymi zębami, przerobione na wampira, ze swastykami na czole. Na Ukrainie stał się pierwszym kochanym oligarchą, popularnym „Bienią”. Panowała euforia. On sam paradował w koszulce z napisem: „żydobanderowiec”. Nawiązując do swojego żydowskiego pochodzenia i śmiejąc się z rosyjskich oskarżeń o faszyzm. Wewnętrzna sprzeczność i przekora najwyraźniej weszła Kołomojskiemu w krew.

– Rosyjskie czołgi będą stać pod Krakowem i Warszawą, a wy w NATO narobicie w spodnie i będziecie kupować pampersy – mówi dziś człowiek, który sponsorował walczącą z Rosjanami armię.

Z największego sojusznika Poroszenki, szybko stał się jego zaciekłym wrogiem. Prezydent dał oligarsze posadę gubernatora w Dniepropietrowsku, a potem odebrał widowiskowo go upokarzając dymisją przed kamerami. Poroszenko znacjonalizował klejnot w koronie biznesowego imperium miliardera: bank Prywat. Dziś Kołomojski domaga się rekompensaty za znacjonalizowany bank, albo zwrotu zabranych przez państwo udziałów.

W czasie prezydenckiej kampanii wyborczej okręgowy sąd w Kijowie uznał nacjonalizację Prywatbanku za niezgodną z prawem, co było postrzegane jako ukłon w stronę idącego po władzę Zełenskiego i jego patrona Kołomojskiego. Ale już po wygranej Zełenskiego sprawa utknęła w sądzie apelacyjnym i oligarcha zaczął się niecierpliwić. W kilku wywiadach dla ukraińskich mediów sugerował, że odzyskanie Prywatbanku mu się po prostu należy. Z kolei ludzie Zełenskiego gorąco zaprzeczali, że doszli do władzy, by oddać Kołomojskiemu bank.

Szefem administracji Zełenskiego został prawnik Kołomojskiego

W dodatku sprawa stała się kością niezgody w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi i Zachodem. Bo Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) z którym Ukraina negocjuje ratujące jej budżet kredyty nie chce się zgodzić, by pożyczki poszły na spłacanie oligarchy. Do tego amerykańscy politycy od dawna sugerują, żeby Zełenski ograniczył wpływy oligarchy, bo będą one dla niego problemem. Zniecierpliwiony oligarcha poszedł więc wyżalić się do amerykańskich mediów. Tyle, że w NYT nie tylko żalił się, ale i straszył, a nawet szantażował.

Amerykańskie media: Kołomojski pod lupą FBI. Czy mecenas Zełenskiego prał pieniądze w USA?

Szantaż Bieni

W wywiadzie dla amerykańskiego dziennika Kołomojski wprost mówi, że chce odzyskać Prywatbank. Krytykuje MFW i zapewnia, że Rosja chętnie da Ukrainie 100 miliardów dolarów pożyczki.

– Wy nas nie chcecie, jako sojuszników – mówił oligarcha i tłumaczył: – Nie ma sensu tracić czasu na puste rozmowy, kiedy Rosjanie z przyjemnością wezmą nas do nowego Układu Warszawskiego.

Dalej Kołomojski tłumaczy, że Ameryka pcha Ukrainę do wojny z Rosją „do ostatniego” Ukraińca. A przelana do tej pory krew?

– Dajcie nam 5, 10 lat i krew będzie zapomniana – odpowiada miliarder przekonując, że odbudowa relacji z Rosją jest konieczna.

Kołomojski krytykuje również prezydenta, a więc polityka, który dla większości Ukraińców jest dzieckiem oligarchy z Dniepra. To dzięki stacjom telewizyjnym Kołomojskiego, Zełenski wygrał wybory. Dziś miliarder mówi o prezydencie lekceważąco, że powie każdemu to wszystko, czego od niego oczekują.

– Myślę, że pan Kołomojski po prostu skupia się, by zyskać uwagę mediów (…), a to niewłaściwe – skwitował jego słowa Dawid Arachamia, szef parlamentarnej frakcji rządzącej partii Sługa Narodu.

Prztyczków wobec Zełenskiego w wywiadzie jest więcej. Pokazują jak bardzo rozczarowany jest Kołomojski swoją polityczną inwestycją. Nie dostał takich wpływów, na jakie oczekiwał. I widzi, że Zełenski wszedł w świat dużo poważniejszych zależności, niż te od rodzimych oligarchów. Bo na Ukrainie wolty i zmiany poglądów i sojuszników, z dnia na dzień, nie są niczym dziwnym. Sam Kołomojski już do nich wszystkich przyzwyczaił: kochał Poroszenkę, a potem nienawidził. Wcześniej podobnie wspierał, a potem porzucił lokalnych polityków z Dniepropietrowska.

W poważnej dyplomacji takie zmiany poglądów budzą konsternacje. I pytania, czy wywiad nie jest sygnałem przed zbliżającym się spotkaniem Zełenskiego z Putinem. Czy aby Kijów nie zamierza rzeczywiście dokonać wolty? A może wywiad w NYT jest tylko próbą nacisku na Zachód, by solidniej wspierał Ukrainę…

Jedno jest pewne: służby dyplomatyczne i wywiadowcze państw zachodnich z uwagą śledzą teraz relacje niepokornego oligarchy z prezydentem. Wiele będzie bowiem zależało od tego, czy Kołomojski naprawdę się rozczarował Zełenskim, czy tylko blefuje i licytuje się o pieniądze.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze