Grodno: strajkujący Zakład Amoniaku wstrzymał produkcję

Nad kombinatem Grodno Azot od nocy płonie pochodnia spalanej mieszanki amoniak-wodór. Władze fabryki potwierdziły zatrzymanie zakładu produkującego amoniak “z powodów technicznych”. Właśnie tam od końca października trwa strajk.

Dziś rano otrzymaliśmy nagranie, na którym widać płomień na kominie nad Zakładem Amoniaku nr. 4 w kombinacie Grodno Azot. Już wtedy pojawiły się pierwsze przypuszczenia, że z powodu strajku robotników trzeba było wstrzymać produkcję i skierować gaz na tzw. pochodnię, gdzie jest unieszkodliwiany.

Wiadomość o spalaniu amoniaku potwierdziło później biuro prasowe zakładów azotowych.

– W poniedziałek, 9 listopada o godzinie 5:30 z powodu problemów w procesie technologicznym przy oczyszczaniu konwertowanego gazu nastąpiło zatrzymanie kompresora gazu w Zakładzie Amoniaku nr 4 i zrzut mieszanki amoniak-wodór na pochodnię.

Władze Grodno Azot przekonują, że proces nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców i środowiska. Obecnie w fabryce trwają prace nad usunięciem problemu i wznowieniem produkcji.

To właśnie robotnicy Zakładu Amoniaku nr 4 protestują przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich i brutalności władz Alaksandra Łukaszenki. 26 października dołączyli do ogólnonarodowego strajku. Jak informuje agencja prawosa BiełaPAN strajk w całych zakładach azotowych nie powódł się i dołączyło do niego mniej niż 20 robotników z załogi liczącej 7000 osób. Jednak związkowcy przekonują, że wstrzymanie produkcji tylko na jednym odcinku może doprowadzić do przestoju w całym kombinacie.

Obecnie biorą w nim udział niewielkie grupki pracowników państwowych zakładów przemysłu ciężkiego, naftowego, chemicznego i górnicy z Salihorska. Strajkują też pracownicy kultury, nauki i lekarze.

Do strajku górników dołączył ślusarz Siarhiej Rażko z brygady remontowej. Zdjęcie: t.me/stachkom

Po wczorajszej brutalnej pacyfikacji protestów w Mińsku do strajku dołączyli ślusarze z kopalni Biełaruśkalij Maksim Danilewicz i Siarhiej Rażko, lekarz-bakteriolog z Homla Alena Dawydawa oraz robotnicy fabryki ciężarówek górniczych BiełAZ Siarhiej Wałanciukiewicz i Alek Sasnicki.

Swój apel wideo przeciwko represjom na terenie uczelni nagrało też ok. 50 wykładowców Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, którego wykładowcę zatrzymała wczoraj milicja. W nagraniu pt. „Uniwersytet – terytorium wolności” domagają się oni ludzkiego traktowania obywateli Białorusi, ponownego przyjęcie studentów i wykładowców wyrzuconych z uczelni za protesty.

– Jesteśmy dumni ze studentów, którzy nie bali się zaprotestować przeciwko bezprawiu – podkreślają pracownicy naukowi BDU.

Wczoraj w Mińsku i na całej Białorusi milicja zatrzymała ponad 1000 uczestników pokojowych protestów i przypadkowych przechodniów. Jak podkreślają obrońcy praw człowieka, kraj nie pamięta takiego poziomu represji od czasów Stalina.

Miss Białorusi, olimpijczyk i pan z dobranocki. W niedzielę zatrzymano ponad 1000 osób

pj/belsat.eu

Wiadomości