Gosiewska o deportacji Tatarów: To było ludobójstwo

Gośćmi polskich Tatarów w Bohonikach byli reprezentujący krymski samorząd Nedim Useinow (pierwszy z lewej), marszałek Małgorzata Gosiewska i ambasador Andrij Deszczyca (pierwszy z prawej). Zdjęcie: Nedim Useinow

18 maja 1944 r. po oskarżeniu Tatarów o kolaborację z III Rzeszą, na rozkaz Stalina wysiedlono z Krymu kilkaset tysięcy osób. Pomimo trwającej pandemii, wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska uczciła wczoraj ten dzień wraz z polskimi Tatarami.

– Nasze spotkanie, które odbyło się pomimo ograniczeń epidemiologicznych, pokazuje, że temat jest bardzo ważny. To też dowód na olbrzymią przyjaźń i szczerą solidarność z naszej strony. Chcemy oddać hołd narodowi, który 76 lat temu doświadczył ze strony reżimu komunistycznego ogromnej tragedii – powiedziała wicemarszałek.

Według sowieckich statystyk deportacja objęła 183 tysięcy ludzi – jednak tatarskie źródła podają, że było ich nawet 400 tysięcy. Większość wysiedlonych stanowiły kobiety, dzieci i starcy.

– W następstwie działań, które nazwać należy, powiem to twardo: ludobójstwem, straciło życie około 40% wysiedlonych. To jest przerażający i potworny cios dla całej społeczności Tatarów Krymskich. Użyłam słowa ludobójstwo, bo jestem głęboko przekonana, że tego słowa właśnie należy używać. Pamiętajmy, że za tą zbrodnią stoi sowiecka Rosja – dodała Małgorzata Gosiewska.

Obchody rocznicy Deportacji miały miejsce we wsiach Bohoniki i Kruszyniany, które są sercem kultury tatarskiej w Polsce.

Poza wicemarszałek Sejmu, wziął w nich też udział ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, przewodniczący Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej Maciej Szczęsnowicz oraz Nedim Useinow, przedstawiciel Refata Czubarowa, szefa samorządu Tatarów Krymskich.

– Identyfikujemy się z Tatarami Krymskimi, to nasi bracia. Wszystko co ich boli, boli także nas – stwierdził Krzysztof Edem Mucharski, jeden z obecnych na spotkaniu członków społeczności polskich Tatarów.

Wicemarszałek Sejmu i ambasador Ukrainy w ramach uroczystości odwiedzili tatarski meczet. Zdjęcie: Facebook ambasadora Andrija Deszczycy

Stalinowskie represje wróciły

Przedstawiciel Refata Czubarowa, Nedim Useinow, wyjaśnił, że deportacja to wciąż krwawiąca rana w sercu jego narodu. Jego rodzina również została dotknięta deportacją. Nie wszyscy jego krewni przeżyli zesłanie. Rodzinie udało się wrócić na Krym w 1989 roku, gdy Nedim miał 5 lat. Nie mogli się osiedlić w rodzinnej Bałakławie koło Sewastopola. Miejscowe władze nie pozwalały Tatarom Krymskim zamieszkiwać na południowym wybrzeżu półwyspu, które traktowały jak intratne terytoria dla turystyki.

– Dlatego dziadek kupił dom pod Dżankoj w nadziei, że kiedyś będzie mógł wrócić do rodzinnej miejscowości. Ale wciąż nie udało się tego zrealizować – wyjaśnił Useinow.

Podczas uroczystości odbyła się też symboliczna ekumeniczna modlitwa za ofiary deportacji.

– Jednoczymy się we wspólnej modlitwie za niewinnie poszkodowanych przez reżim totalitarny – podkreślił ambasador Ukrainy.

Tatarzy, Polacy i Ukraińcy modlili się wspólnie za ofiary represji na Krymie. Zdjęcie: Muzułmańska Gmina Wyznaniowa w Bohonikach

Tatarzy Krymscy zostali wysiedleni przez władze sowieckie pod pretekstem ich współpracy z Niemcami. Tylko podczas transportu do miejsca deportacji zginęło ok. 8 tysięcy osób, zaś kolejne kilkadziesiąt tysięcy umarło z głodu i chorób w ciągu pierwszego roku zesłania.

– Przez dziesięciolecia pamięć o deportacji była metaforyczną latarnią, pomagającą Tatarom Krymskim odróżniać dobro od zła, prawdę od kłamstwa, a przyjaciół od wrogów – dodał Nedim Useinow.

Uczestnicy wydarzenia w pełni zgodzili się z faktem, że dziś potomkowie tych, którzy przeżyli deportację, znów stali się obiektem represji za sprawą nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję.

– Wydarzenia ostatnich lat związane z bezprawnym zajęciem Krymu przez Rosję budzą w nas niepokój o teraźniejszość i przyszłość Tatarów Krymskich. Podobnie jak przed kilkudziesięciu laty, tym razem już na swojej ziemi, społeczność ta staje się ofiarą licznych prześladowań – zauważyła wicemarszałek.

Delegacje złożyły kwiaty na grobach Tatarów, którzy bronili Polski podczas wojny polsko-bolszewickiej. Zdjęcie: Muzułmańska Gmina Wyznaniowa w Bohonikach

Okupacja Krymu trwa szósty rok, a Tatarzy Krymscy są zakładnikami we własnym domu.

– Polska zdaje sobie sprawę, że rosnące represje stosowane przez Rosję oznaczają ponowne zagrożenie dla narodu Krymskich Tatarów. Jako Polska konsekwentnie potępiamy aneksję Krymu. Popieramy przedłużanie przez Unię Europejską pakietu restrykcji dotyczących handlu i inwestycji na Krymie. Reagujemy również na wszelkie przejawy represji wobec Tatarów zamieszkujących okupowany półwysep. Domagamy się też stanowczo wypuszczenia osób uwięzionych – zaznaczyła.

Na Krymie i w Rosji jest uwięzionych ponad 70 Tatarów Krymskich, zaś kolejnych 15 zostało porwanych przez funkcjonariuszy FSB i słuch po nich zaginął.

– Pamiętajmy, Rosja, niezależnie od tego kto nią rządzi i jak się nazywa – niezależnie od tego czy ma twarz Stalina czy Putina – to ciągle agresywny kraj, z którym my, jako społeczność międzynarodowa musimy się zmierzyć – podkreśliła.

Polska pamięta, Zachód się znudził

Pod koniec uroczystości Nedim Useinow przekazał Polsce podziękowania od Medżlisu – tatarskiego samorządu.

– W uznaniu wkładu w obronę praw Tatarów Krymskich na tymczasowo okupowanym Krymie oraz konsolidowanie społeczności międzynarodowej na rzecz przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy, Medżlis Narodu Krymskotatarskiego uhonorował Marszałek Małgorzatę Gosiewską oraz Panią Minister Annę Fotygę honorowym podziękowaniem wręczanym największym przyjaciołom naszego narodu – wyjaśnił.

Przedstawiciel Tatarów Krymskich zaznaczył, że minister Anna Fotyga wielokrotnie wspierała interesy Tatarów w Brukseli, a także organizowała w Parlamencie Europejskim liczne wydarzenia przypominające o łamaniu praw człowieka na Krymie.

Tatarzy Krymscy przekazali polskim parlamentarzystkom i dziennikarzom specjalne podziękowania za wsparcie ich w trudnych czasach. Zdjęcie: Medżlis

– Honorowe podziękowania kierowane są także pod adresem dziennikarzy Moniki Andruszewskiej (Biełsat, Tygodnik Powszechny), Pawła Bobołowicza (Radio Wnet) i Wojciecha Pięciaka (Tygodnik Powszechny) w uznaniu ich profesjonalnej i oddanej pracy na rzecz informowania polskiej opinii publicznej o tragicznym losie narodu krymskotatarskiego i łamaniu praw człowieka w czasie trwającej od 2014 roku tymczasowej okupacji Krymu – powiedział Nedim Useinow.

Przedstawiciel Medżlisu dodał ze smutkiem, że coraz mniej mediów interesuje się sytuacją na Krymie. Według niego, ten temat się “znudził”, więc każdy tekst informujący jest ważny i przynosi otuchę osobom, które pozostały na półwyspie.

FSB zatrzymuje Tatarów na Krymie pod pretekstem „terroryzmu”

Z uwagi na trwającą epidemię koronawirusa i zamknięcie granic państwowych, podziękowania zostaną przekazane na ręce ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej w Kijowie.

Pamięć zakazana

Nariman Dżelal, najwyższy przedstawiciel Medżlisu wciąż przebywający na Krymie, wyjaśnił w rozmowie z Biełsatem, że w ostatnich latach rosyjska władza okupacyjna pozbawia Tatarów Krymskich prawa do godnego upamiętnienia ofiar deportacji.

Co więcej, zwykle zaostrzała wtedy represje przeciwko tej mniejszości. W tym roku sytuacja jest szczególnie trudna ze względu na liczne obostrzenia w związku z pandemią.

– Dzisiejsze działania Kremla bardzo przypominają to, co działo się w 1944. Nie chcemy by władza wykorzystała prawo epidemiologiczne do prowokacji, więc zrezygnowaliśmy z tradycyjnych masowych obchodów na półwyspie. Tym bardziej jest dla nas cenne to, co wydarzyło się wczoraj w Polsce. Dziękujemy! – podkreślił szef Medżlisu na półwyspie krymskim.

Od wygnania do aneksji Krymu. 76. rocznica tragedii Tatarów Krymskich

Monika Andruszewska, Biełsat

Wiadomości