Redaktor naczelna największego białoruskiego portalu: Osobiście nikt mnie nie werbował


Maryna Zołatawa. Zdj. Socialweekendbelarus/Facebook

Stojąca na czele portalu TUT.by Maryna Zołatawa skomentowała fakt przyznania się jednego z jej dziennikarzy do podpisania dokumentu współpracy ze służbami. Obydwoje są podejrzanymi w tzw. sprawie Biełty.

W sierpniu br. grupa białoruskich dziennikarzy została zatrzymana i przesłuchana. Postawiono im zarzut nielegalnego korzystania z dostępu do płatnego serwisu prasowego państwowej agencji BiełTA. Kilka dni temu dziennikarz TUT.by Dzmitryj Bobryk przyznał się, że podczas jego przesłuchania doszło do werbunku. Do dziś nie wiadomo dokładnie, kogo miał na myśli: według jednej z hipotez miało za tym stać KGB. Pojawia się też wątek, że to Komitet Śledczy domagał się od dziennikarza, żeby przekazywał informację na temat pracy redakcji. A to wykracza poza dozwoloną prawem formułę współpracy ze śledczymi w danej sprawie.

Redaktor TUT.BY przyznał się do współpracy z białoruskimi służbami. Był szantażowany

– 7 sierpnia w moim życiu i życiu moich kolegów wiele się zmieniło. Uczymy się jak żyć, pracować i utrzymywać relacje będąc w nowym statusie – podejrzanego. A nagle pojawia się nowy status „zawerbowanego”. Bo jeżeli się nie przyznałeś – znaczy, poszedłeś na współpracę – napisała Zołatawa na swoim profilu FB.

Dziennikarka zapewnia, że jej nikt osobiście nie werbował i podobnie mówią inni koledzy z jej redakcji.

– Dzima się przyznał i postąpił słusznie – dodała.

Bobryk, który przyznał się do podpisania dokumentu o współpracy, poinformował, że wywierano na niego naciski osobiste, grożono jego rodzinie. Jego wyznanie zbiegło się z falą przesłuchań dziennikarzy podejrzanych w „sprawie Biełty”.

Białoruscy dziennikarze masowo wzywani na przesłuchania w „sprawie Biełty”

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze