Głodówka w więzieniu: jak przeżyć i zwyciężyć? Tłumaczy były białoruski więzień polityczny


Mikoła Autuchowicz

Reżyser Ołeh Sencow głoduje w rosyjskiej kolonii już 100 dni domagając się uwolnienia ukraińskich więźniów politycznych Kremla. Biełsat rozmawiał z byłym więźniem politycznym Mikałajem Autuchowiczem, który podjął dwie najdłuższe głodówki z historii białoruskiego więziennictwa. Opowiedział, co czuje człowiek w takiej sytuacji, jak można wytrzymać tak długi czas bez jedzenia i ostatecznie zwyciężyć.

W przeszłości Mikałaj Autuchowicz był robiącym karierę biznesmanem z Wołkowyska, aktywistą ruchu przedsiębiorców, kandydatem do białoruskiego parlamentu w wyborach w 2004 roku. Latem 2006 roku został skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności i konfiskatę majątku za rzekome uchylanie się od podatków i nielegalną działalność gospodarczą. Biznes Autuchowicza został unicestwiony, jego samego uznano za więźnia politycznego.

Niedługo po wyjściu z więzienia został znów aresztowany – oskarżono go o planowanie zamachu na zastępcę ministra ds. podatków, przewodniczącego Grodzieńskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego, a także podpalenie domu naczelnika milicji w Wołkowysku. Prokurator wnioskował o 20 lat pozbawienia wolności, ale większość oskarżeń uchylono i wiosną 2010 roku dostał „jedynie” 5 lat i 2 miesiące za rzekome posiadanie broni. Znów został uznany za więźnia politycznego.

Wskutek represji ze strony służb bezpieczeństwa Białorusi, Mikałaj Autuchowicz kilkukrotnie ogłaszał protest głodowy. Przy czym jego dwie głodówki były białoruskimi rekordami – 74 dni na przełomie 2005 i 2006 roku oraz 90 dni w 2009 roku.

Jego protesty można uważać za skuteczne, przynajmniej częściowo. W jednym wypadku udało mu się podczas dochodzenia wywalczyć zmianę aresztu śledczego na areszt domowy. W innym wypadku przerwał bezczynność śledczych, którzy wysłali go do aresztu śledczego, ale przez kilka miesięcy nie przedstawili oficjalnego oskarżenia.

Po zakończeniu wyroku Autuchowicz rozpoczął aktywną działalność obywatelską, także jako obrońca praw człowieka. W grudniu 2016 roku były więzień polityczny założył organizację obrony praw obywateli TajmAKT.

Od czego zaczyna się głodówka

Mikałaj Autuchowicz uważa, że zdolność do wytrzymania długiego głodowania jest połączeniem możliwości fizycznych i siły charakteru. Do głodówki popycha sytuacja bez wyjścia, i gdy człowiek decyduje się na taki krok, może nawet nie zastanawiać się nad tym, ile jest w stanie wytrzymać bez jedzenia.

– Liczyć na powodzenie można tylko wtedy, gdy człowiek zdecyduje się głodować do zwycięskiego końca. Tak było ze mną. Wezwano mnie do Zarządu Departamentu Dochodzeń Finansowych na zapoznanie się z materiałami ekspertyzy w naszej sprawie. Tam założyli mi kajdanki. W ciągu pięciu minut ze świadka stałem się podejrzanym, a w końcu oskarżonym. Wiedziałem, że niczego nie naruszyłem i że jest to zwykła próba policzenia się ze mną za moją nienawiść do korupcji.

Jakie miałem wyjście? Oświadczyłem, że ogłaszam głodówkę, nie myśląc o następstwach i o tym, czy dam radę wytrzymać. I później wiele razy miałem o to do siebie pretensje.

– Kiedy byłem już w więziennym szpitalu, po 60 dniach głodówki kręciły mi się po nocach w oczach łzy. Kroczyłem ku końcowi, ale nie byłem pewien, czy ten koniec będzie dla mnie dobry. Wiedziałem, że nie mogę postąpić inaczej. Raz powiedziałem i musiałem dotrzymać słowa. Tym bardziej, że wydarzenia obserwowała niezależna prasa – mówi.

Najtrudniejszy etap

Przez pierwsze dni głodówki organizm wykorzystuje własne rezerwy energetyczne, dlatego na tym etapie poważnego zagrożenia dla zdrowia nie ma. Człowiek może jednak odczuwać ból głowy, słabość. Po 3-5 dniach organizm zaczyna przywykać do głodu i kontynuuje szukanie wewnętrznych źródeł energii – tkanek tłuszczowych i mięśniowych – co prowadzi do szybkiej utraty wagi. Lekarze twierdzą, że najbardziej niebezpieczne w pierwszym tygodniu głodówki są nagły spadek ciśnienia i produkcja przez wątrobę ketonów.

Według Autuchowicza, naprawdę najtrudniejszym etapem głodówki jest okres od 3 do 5 dnia.

– Gdy człowiek rezygnuje z jedzenia, jego żołądek robi się pusty. Substancje odżywcze szybko rozpuszczają się w jelitach. We krwi także spada ilość substancji odżywczych. „Głodna” krew sygnalizuje ośrodkowi pokarmowemu w mózgu, że zmienił się jej skład chemiczny. Ośrodek pokarmowy pobudza się i wpływa na płaty czołowe kory mózgowej, które odpowiadają za odżywianie. To pobudzenie stopniowo ogarnia inne części mózgu, dominując inne kwestie. Człowiekowi bardzo chce się jeść, wszystkie jego myśli skierowane są na poszukiwanie jedzenia. Dzięki sile woli lub pewnym zabiegom człowiek pokonuje to stadium, które trwa w zależności od budowy człowieka od 3 do 5 dni – tłumaczy były więzień polityczny.

Kto może wytrzymać długotrwałą głodówkę

Ołeh Sencow

Według medyków, już w drugim tygodniu głodówki organizm może zacząć przetwarzać tkanki niezbędnych dla życia organów – serca i wątroby. W 3-4 tygodniu u głodującego obserwuje się atrofię mięśni, ogólne osłabienie, spowolnienie rytmu serca i problemy z układem ruchu.

W 4-5 tygodniu symptomy pogarszają się. U człowieka można obserwować ciągłe zawroty głowy, problemy z wzrokiem.

– W organizmie zaczynają się nieodwracalne procesy – organizm zaczyna pożerać zdrowe komórki. Powstrzymanie tego jest już praktycznie niemożliwe. A gdy nawet cię wyratują, to wątpliwe, byś wrócił do wcześniejszego zdrowia. Ja osobiście przez głodówkę nabawiłem się zapalenia trzustki. Podniósł mi się też poziom cukru w krwi i cholesterol – mówi Autuchowicz.

Podkreśla on, że możliwość przetrwania długotrwałej głodówki bezpośrednio zależy od możliwości fizycznych w momencie rozpoczęcia głodówki.

– Bardzo trudno jest znieść głodówkę szczupłym osobom. Podczas mojej pierwszej długotrwałej głodówki w ciągu 74 dni straciłem 43 kilogramy (ważyłem 113 kg, a schudłem do 70 kg). Chudłem średnio 589 gramów na dobę. Ale jak człowiek, który ma na przykład 75 kg, ma coś takiego wytrzymać? To praktycznie niemożliwe. Prawdę mówi przysłowie: zanim gruby schudnie, chudy zdechnie. No i ogólny stan zdrowia jest bardzo ważny. Gdy człowiek ma problemy ze zdrowiem, to nie warto kusić losu, bo wszystko może się skończyć bardzo szybko i tragicznie. Myślę, że zwykły człowiek, bez szczególnych możliwości fizycznych, może bez konsekwencji głodować od 20 do 30 dni – mówi były więzień polityczny.

Jakich zasad trzeba przestrzegać podczas głodówki

By wytrzymać głodówkę, trzeba pić jak najwięcej wody, podkreśla Autuchowicz. W ciągu doby trzeba wypijać nie mniej, niż trzy litry i często się myć, bo skóra także wchłania wilgoć. Przy czym istotne jest, by woda, która pijesz, była dobrej jakości: z więziennych kranów często cieknie brudna woda, która może jeszcze bardziej zaszkodzić zdrowiu więźnia.

– Niegazowana woda mineralna bardzo mi pomogła wytrzymać dłużej. No i jasne, trzeba pilnować kalorii, unikać wysiłku fizycznego, by przedłużać czas głodówki. Bo nie wiadomo, jak szybko zapadnie decyzja w twojej sprawie – tłumaczy Autuchowicz.

Późne stadium głodówki – jak to wygląda

– Byłem już w stanie krytycznym – Autuchowicz wspomina finał swojego protestu w 2006 roku. – Zdarzały się omdlenia. Administracja więzienia bezzwłocznie wywiozła mnie do szpitala obwodowego w Grodnie. Tam zrobili wszystkie badania i złapali się za głowę. Powiedzieli, że zostało mi parę dni życia i zaproponowali leczenie. Odmówiłem. W drodze do więzienia znów zrobiło mi się źle, straciłem przytomność na długi czas. Podawali mi kroplówki, na pewno bez przerwy. Nie pamiętam, jak długo byłem bez świadomości, ale gdy się ocknąłem, poczułem się o wiele lepiej. Od razu poprosiłem, by odesłano mnie z ambulatorium do celi. Gdy zacząłem zakładać gumowe klapki, moje nogi nie mogły w nie wejść – zaczęły puchnąć i nogi stały się o dwa rozmiary większe. Tak się robi od zbyt dużej ilości kroplówek i niewłaściwego dawkowania leków. Poszczęściło mi się wtedy. Wywalczyłem swoje. Nie mogłem się już samodzielnie przemieszczać, i zostałem zwolniony – a dokładniej, zamieniono mi więzienie na areszt domowy.

Literatura medyczna twierdzi, że w szóstym tygodniu głodówki może się już pojawić realna groźba śmierci. Zaczynają się problemy z działaniem mózgu, człowiek się praktycznie nie porusza, ma spowolnioną reakcję, część czasu głodujący jest nieprzytomny.

Autuchowicz z kolei podkreśla, że problemy z pracą mózgu nie muszą być obowiązkowym symptomem.

– Po 70 dniach głodówki mogłem się przemieszczać tylko opierając się o ścianę. Stopniowo opuszczały mnie siły. Ale żadnych odchyleń w psychice nie było. Jesteś zwykłym człowiekiem, tylko pozbawionym sił. Ja do końca nawet żartowałem z personelem – wspomina on.

Lekarze twierdzą, że nieodwracale następstwa dla zdrowia zaczynają się średnio po 30-40 dniach głodówki. Oczywiście chodzi o głodówkę, podczas której człowiek przyjmuje dużo płynów. Bez wody umiera się po 7-10 dniach.
Autuchowicz zwraca uwagę, że osobnym problemem jest wyjście z głodówki. Gdy zje się od razu za dużo, można szybko umrzeć.

– Po pierwszej 30-dniowej głodówce trafiłem do szpitala i prawie tam umarłem. Nikt nie uczył, jak prawidłowo wychodzić z głodówki i z braku doświadczenia dobrałem się do dobrego jedzenia – mówi były więzień.

Czym jest przymusowe karmienie

Podczas długotrwałej głodówki więzienna administracja może poddać więźnia przymusowemu karmieniu. Zazwyczaj w takich przypadkach nogi i ręce osadzonego są przywiązywane do łóżka, zaciska się nos i wsadzonym pomiędzy dziąsła laryngoskopem otwiera się usta. W usta wlewa się bulion drobiowy. Oczywiście, brutalność procedury zależy od tego, jak bardzo więzień się przeciwstawia.

Na Białorusi w 2012 roku przez przymusowe karmienie przeszedł witebski aktywista, więzień polityczny Siarhiej Kawalenka. Mikałaj Autuchowicz się z tym jednak nie spotkał.

– Straszono mnie przymusowym karmieniem, ale nie zaryzykowali tego robić. Można znaleźć rozwiązanie na wiele bezprawnych działań administracji, nawet karmienie przymusowe. Następnym stopniem protestu jest podcięcie sobie żył. Jeśli prześladowanie ze strony administracji trwa, ludzie rozpruwają sobie brzuch. Następnie podcinają sobie gardło. Chociaż podrzynanie gardła jest bardzo niebezpieczne, szczególnie w warunkach więziennych. W grodzieńskim więzieniu nie dodano mi nowego wyroku tylko dlatego, że zapowiedziałem, że poderżnę sobie gardło, jeśli mnie bezprawnie skażą – opowiada Autuchowicz.

Metody nacisków na głodującego

Z kolei więzienna administracja ma swoje, niezbyt brutalne, metody wywierania presji na więźnia, który ogłosił głodówkę. Na przykład mogą go umieścić w celi takich więźniów, którzy regularnie dostają paczki z jedzeniem.

– To taka drobna podłość. Wyobraźcie sobie, trzy osoby siedzą i na twoich oczach jedzą na przykład kurczaka z rożna. Zapach rozchodzi się po całym skrzydle, a ty, głodujący, jesteś w samym epicentrum tego bankietu, wydziela ci się wielka ilość śliny.

Tragiczne konsekwencje

Mustafa Dżemilew

Najdłuższy znany obecnie polityczny protest głodowy to głodówka radzieckiego dysydenta, przywódcy Tatarów krymskich Mustafy Dżemilewa. Prowadził ją 303 dni, co prawda był podczas niej przymusowo karmiony. Inne – to głodówka Andrieja Sacharowa, późniejszego akademika i laureata nagrody Nobla (178 dni – również z przymusowym karmieniem) oraz kubańskiego opozycjonisty Guillermo Fariñasa Hernandeza (133 dni).

We współczesnej historii nie brakowało przykładów, kiedy głodujący więźniowie umierali za kratami. Najbardziej znany to protest członków Irlandzkiej Armii Republikańskiej w brytyjskim więzieniu Maze w 1981 r. Bojownicy IRA żądali, aby brytyjski rząd uznał ich za więźniów politycznych, nie zmuszano ich do pracy i noszenia więziennych uniformów. Wysunęli też szereg innych żądań.

Władze Zjednoczonego Królestwa nie ustąpiły, wskutek czego zmarło 11 z 23 uczestników protestu. Głodowali od 59 do 73 dni.

Tablica pamiątkowa z nazwiskami bojowników IRA, zmarłych wskutek protestu głodowego. Zdj. wikimedia.org

Śmiercią zakończył się też protest głodowy radzieckiego dysydenta Anatolija Marczenki w 1986 roku. Głodował on 117 dni, też był karmiony przymusowo. 12 dni po zakończeniu głodówki zmarł w więziennym szpitalu na niewydolność układu krążenia.

Według rozpowszechnionej opinii to właśnie tragiczna śmierć Marczenki skłoniła ówczesnego przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa do zwolnienia z więzień pozostałych więźniów politycznych.

– Bardzo obawiam się o Ołeha Sencowa – nie ukrywa Mikałaj Autuchowicz. – Myślę, że Putin, jeśli nie jest durniem, nie dopuści do jego śmierci, bo cały świat obserwuje jego losy. Po co Putinow śmierć człowieka, o którą od razu zostanie oskarżony? Chociaż takim jak on to obojętne – jedna śmierć mniej czy więcej. Wiem jedno: wrogów i problemów Putinowi przybędzie.

Czytajcie również:

Ihar Iliasz, pj, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze