Generał Mróz wraca na Kreml. Dlaczego Ukraina nie zamarzła, jak chciał tego Gazprom?


Nieprzeciętne mrozy zaatakowały Europę znienacka. Atak zimy znacząco podniósł popyt i ceny gazu, co pozwoliło rosyjskiemu Gazpromowi pobić kolejny rekord na europejskim rynku.

Zachodnie media przezwały kataklizm “Bestią ze Wschodu” i “Syberyjskim Niedźwiedziem”. Arktyczny cyklon nadszedł z Syberii, z której płynie też rosyjski gaz.

Komentuje Wojciech Jakubik, polski analityk sektoru energetyki, Biznes Alert.pl:

– Zarobi każda firma, póki ceny gazu w Europie systematyczne rosną wraz ze wzrostem spożycia i spadkiem podaży na rynku. To normalna sytuacja.

Syberyjskie mrozy odebrały życie przynajmniej pięćdziesięciu zachodnim Europejczykom. Ale tytuły rosyjskich mediów są dziś nie temu poświęcone.

RSUTE: „UE zamarza bez dostaw rosyjskiego gazu”, Ukraina.ru: „Mróz wyciska z Ukrainy ostatni gaz”

Anomalie pogodowe, które spadły na Europę, są nazywane nie inaczej niż “Generałem Mrozem”, który trzyma w strachu Zachód. Nie tylko ze względu na temperatury, ale i zależność od rosyjskiego gazu.

– Najlepszą drogą do zmniejszenia uzależnienia jest ograniczenie zużycia gazu i trzymanie się strategii efektywności energetycznej. To tworzy też o wiele więcej miejsc pracy. To lepsze, niż zwykłe kupowanie rosyjskiego gazu i dawanie ogromnych pieniędzy Mr. Putinowi, który pieniądze z naszego budżetu inwestuje bezpośrednio w rosyjskie wojsko. A potem siedzimy tu i dyskutujemy o tym, że musimy podnieść poziom swojego bezpieczeństwa i inwestować w swoje wojsko – uważa niemiecka europosłanka Rebecca Harms.

I rzeczywiście, z każdym stopniem w dół, w górę idą przychody rosyjskiego monopolisty.

Ale ten wzrost nie ma dalekich perspektyw. Łączne spożycie gazu w Europie powoli ograniczane jest na rzecz odnawialnych źródeł energii.

– Europa zmierza w stronę rezygnacji z paliw kopalnych. I do 2050 roku nie będzie ich używać. I wszyscy muszą o tym wiedzieć – twierdzi litewski eurodeputowany Bronis Rope.

Wydaje się, że wciąż nie wie tego, albo nie rozumie rosyjski Gazprom.

– Sytuacja może poprawić się dzięki konkretnym reformom i nowym projektom. A tego w Gazpromie w ostatnim czasie nie było. Gazprom cały czas czeka na niespełnione nadzieje, związane z chińskimi projektami. Czeka on także na decyzję w sprawie Nord Stream 2. I w tym należy szukać szans na poprawę sytuacji koncernu. Albo jej pogorszenie, bo obydwa projekty są niepewne – kontynuuje Wojciech Jakubik.

Już od trzech lat rosyjskiego gazu nie kupuje Ukraina. Niestandardowe temperatury także zaskoczyły Kijów.

– Jest zimno, bardzo zimno, ale grzeją – mówi kijowianka.

Ukraiński Naftohaz przekonuje, że sytuacja jest pod kontrolą. Rezerw w podziemnych zbiornikach ma wystarczyć do końca sezonu grzewczego.

Komentuje Ołeh Hawrisz, dziennikarz ekonomiczny, zastępca redaktora ukraińskiego portalu NW Biznes:

– Dziś na Ukrainie w zbiornikach rezerwowych, według stanu z rana, jest 10.1 miliardów metrów sześciennych gazu. To w pełni wystarczająco, by przejść przez najzimniejszy marzec i kwiecień.

Wraz z mrozami na Ukrainę dotarły też dobre wiadomości. Trybunał w Sztokholmie stanął po stronie Naftohazu w sprawie odszkodowań za braki w dostawach Gazpromu w poprzednich latach.

– Ukraina wygrała 4 miliardy 600 milionów dolarów – oświadczył prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

Oznacza to także, że Kijów, najprawdopodobniej, znowu będzie kupować rosyjski gaz. Ale w znacznie mniejszej ilości i na bardziej przystępnych warunkach.

– Co do doświadczeń, które mogą przydać się Białorusi… Jeżeli chcecie pozbyć się zależności od Gazpromu, to jest to dość proste. Ukraina to zrobiła. Zobaczcie, na dworze zimno, śnieg, ale nikt nie marznie w domu. Wszędzie jest ocieplenie i gazu starczy przynajmniej do końca kwietnia – dodaje ekonomista Ołeh Hawrisz.

Generał Mróz wkrótce skończy natarcie. Synoptycy obiecują znaczne ocieplenie już na początku następnego tygodnia. Nadejście “Syberyjskiego Niedźwiedzia” drogo kosztowało Europę, ale wątpliwe, czy wynik starcie wypadnie na jego korzyść.

Był to fragment programu “Praswiet” w Siarhiejem Pielasą

PJ/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze