Gdzie zabito Ramana Bandarenkę? Nowe wideo obala wersję białoruskiego MSW

Według oficjalnej wersji mieszkaniec Mińska miał zostać znaleziony nieprzytomny na podwórku swojego domu po tym, gdy wdał się w „sąsiedzką awanturę”. Mężczyzna zwrócił uwagę tajniakom, by nie zrywali wstążek w bialo-czerwono-białych kolorach zwieszonych na ogrodzeniu.

Kanał komunikatora @motolkohelp opublikował filmik pokazujący zatrzymanie Ramana Bandarenki przez milicjantów ubranych po cywilnemu. Widać na nim, jak ciągną oni opierającego się mężczyznę do nieoznakowanego busa. W tle kobieta krzyczy z balkonu „Ludzie, wychodźcie!”.

Dowód ten zaprzecza wcześniejszemu oświadczeniu MSW, jakoby funkcjonariusze odnaleźli pobitego Ramana na podwórku blokowiska. Na nagraniu nie widać też milicjantów w mundurze i oznakowanego radiowozu. Rzeczniczka prasowa MSW Białorusi Wolha Czemadanowa stwierdziła zabity padł ofiarą “sąsiedzkiej kłótni”. Komitet Śledczy Białorusi stwierdził, że ofiara była pod wpływem alkoholu, co zdementowali lekarze zajmujący się pobitym.

Białoruś żegna zabitego przez milicję Ramana Bandarenkę NA ŻYWO

Jeszcze jeden filmik pokazujący brutalne zatrzymanie Bandarenki:



Według relacji jednego z mieszkańców osiedla najpierw 2-3 zamaskowanych mężczyzn sprowokowało szarpaninę z Ramanem i jeszcze jednym przechodniem, którzy protestowali przeciwko usuwaniu patriotycznej symboliki przez milicjantów. Zamaskowani tajniacy mieli wezwać na pomoc posiłki. Według świadków ukrycia wypadło jeszcze około 10 napastników, którzy pobili aktywistę i zaciągnęli go do busa. Sąsiadowi zabitego udało się uciec. Incydent odbył się na tzw. Placu Zmian, podwórku przy Trakcie Smorgońskim, na którym niemal codziennie odbywają się akcje protestu przeciwko Łukaszence.

Dzięki nagraniu można wnioskować, że w incydencie nie uczestniczyli inni napastnicy niż milicyjni tajniacy, a śmiertelne obrażenia zostały mężczyźnie zadane w busie lub na komisariacie.

Personelowi stołecznego Szpitala Ratownictwa Medycznego nie udało się uratować pobitego, który w środę wieczorem trafił tam z komisariatu milicji. 31-letni artysta-plastyk zmarł w wyniku urazów mózgu.

Łukaszenka twierdzi, że kazał dokładnie zbadać sprawę Bandarenki

jb/ belsat.eu

Wiadomości