Flecistka, która walczy o Białoruś. Maryję Kalesnikawą opisuje jej siostra

„Na coś takiego nie można się przygotować psychicznie, emocjonalnie. Mieliśmy jednak świadomość, że to może się zdarzyć” – podkreśla Tacciana Chomicz. Siostra Maryi Kalesnikawej opowiedziała PAP o zatrzymaniu opozycjonistki, postawionych zarzutach i aresztowaniu.

– Te dwa dni, kiedy nie wiedzieliśmy, co się z nią dzieje, były straszne. Jednak my, jej rodzina, nie mamy prawa się poddawać, załamać się, gdy ona walczy – mówi Tacciana Chomicz.

W poniedziałek Maryja Kalesnikawa została porwana w centrum miasta przez zamaskowanych napastników. Jej rodzina zgłosiła zaginięcie. Opozycjonistka odnalazła się we wtorek rano na granicy z Ukrainą, gdy służby specjalne próbowały jązmusić do opuszczenia kraju. Kalesnikawa udaremniła nielegalną deportację, a następnie została zatrzymana i przewieziona do aresztu śledczego w Mińsku.

– Masza wierzy, że Białoruś może się zmienić, że już się zmieniła i to ją napędza. Z drugiej strony nie miała żadnych iluzji co do tego, że nie jest bezpieczna ani ona, ani nikt z jej otoczenia – opowiada.

Maryja Kalesnikawa przemawiała do tłumu podczas Marszu Pokoju i Niepodległości w Mińsku. Za plecami miała wtedy kordon milicji strzegącej pałacu prezydenckiego. Mińsk, 30 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz / vot-tak.tv / belsa.teu

Jak mówi Chomicz, w ich rodzinie toczyły się rozmowy na temat zagrożenia.

– Masza miała możliwość wyjazdu. Rozmawialiśmy o tym z tatą, ale ona cały czas powtarzała, że nie wyjedzie. I ja, i tata, dobrze ją znamy i wiedzieliśmy, że nie zmieni zdania. Rozumiemy jej decyzję i popieramy ją – opowiadała siostra Kalesnikawej.

Według relacji świadków, na granicy białorusko-ukraińskiej, gdy służby próbowały wywieźć Kalesnikawą z kraju, ona podarła swój paszport. Według Chomicz w ten sposób potwierdziła to, co deklarowała wcześniej – że nie zamierza opuścić terytorium kraju.

Białoruscy opozycjoniści opowiedzieli szczegóły wydalenia ich na Ukrainę

– Gdy na drugi dzień po jej zniknięciu Anton Radniankou i Iwan Kraucou opowiedzieli, że widzieli Maszę na granicy, była cała, zdrowa i zdecydowanie sprzeciwiała się próbom zmuszenia jej do czegokolwiek, po raz pierwszy odetchnęłam z ulgą. Ciągle nie było jeszcze pewnej informacji, gdzie jest, ale przynajmniej wiedziałam, że się nie załamała i nie poddaje się – wspomina.

Kalesnikawa jest muzyczką, gra na flecie. Przez wiele lat mieszkała w Niemczech. W ostatnich latach, jak opowiada Tacciana Chomicz, coraz bardziej angażowała się w projekty międzynarodowe, również z udziałem Białorusi i spędzała w Mińsku bardzo dużo czasu. Gdy została szefową prowadzonej przez Biełhazprambank przestrzeni kulturalnej OK16 w Mińsku, dzieliła swoje życie pomiędzy Białorusią i Niemcami. Na wiosnę bieżącego roku przeniosła się na stałe do Mińska.

W maju szef Biełhazprambanku Wiktar Babaryka ogłosił, że zamierza wystartować w sierpniowych wyborach prezydenckich.

– Maryja nie zastanawiała się ani sekundy, kiedy zaproponował jej pracę dla swojego sztabu – wspomina w rozmowie z PAP Chomicz.

Maryja Kalesnikawa jest zawodową flecistką. Karierę zaczynała w Prezydenckiej Orkiestrze Republiki Białoruś. Zdjęcie z Instagramu Maryi Kalesnikawej

W ślad za nią w działania na rzecz sztabu zaangażowało się wielu jej znajomych, ale też tysiące Białorusinów. Do komitetu wyborczego (grupy inicjatywnej) Babaryki zapisała się rekordowa liczba ok. 10 tys. osób.

W czerwcu Babarykę zatrzymano i zarzucono mu przestępstwa finansowe.

– Praktycznie codziennie zatrzymywano kogoś ze sztabu, a potem z połączonych sztabów, z Rady Koordynacyjnej. Maryja mówiła cały czas, że nie wyjedzie z kraju, gdy jej przyjaciele i współpracownicy są w więzieniu – mówi Tacciana. – Kiedy Masza coś sobie postanowi, idzie do końca.

“Jest jak parowóz, nie da się jej zatrzymać”. Capkała opisuje Kalesnikawą

Chomicz nie zapamiętała sytuacji konfliktowych z siostrą z dzieciństwa czy późniejszego okresu.

– Ona jest uparta, ale też potrafi słuchać, jest bardzo empatyczna, potrafi słuchać ludzi i dobrze czuje ich emocje. Moim zdaniem ona zawsze szuka sposobu, żeby się dogadać i wierzy w to, że to się da zrobić – ocenia.

„Masza jest artystką, ale jest też wojownikiem. W krótkim czasie stała się politykiem” – mówi Tacciana.

– Mówiła i, moim zdaniem, jej doświadczenie to potwierdza, że liderem i politykiem może być każdy. Przemiany nie zależą od przywódców, a od tego, że zaczynają działać pojedynczy ludzie – dodaje.

Uważa, że Maryja nadal wierzy w przemiany i w to, że „Białoruś przebudziła się”, gdy ludzie zobaczyli, jak władze traktują opozycyjnych kandydatów w wyborach, wsadzając ich do aresztów i więzień, jak jeszcze przed wyborami rozpędzano protesty. W końcu – gdy przekonali się, jaką skalę miały fałszerstwa podczas wyborów.

Maryja Kalesnikawa podczas wiecu przedwyborczego. Zdjęcie: belsat.eu

Chomicz wskazuje, że już dużo wcześniej ludzie, pozostawieni sami sobie, zaczęli się organizować, np. oddolnie reagując na pandemię koronawirusa, gdy władze twierdziły, że wszystko jest w porządku.

– Później przykładów pomocy widać było coraz więcej – ludzie przywozili innym wodę, gdy doszło do zatrucia rurociągu w Mińsku. W czasie protestów dowożą jedzenie i wodę. Jest pełno inicjatyw pomocy poszkodowanym. Tym nikt nie kieruje. Wynika to z tego, że ludzie poczuli w sobie moc sprawczą – ocenia.

Z rozmowy z prawniczką Ludmiłą Kazak Tacciana wie, że Maryja „jest pełna energii, czuje się dobrze i nie poddaje się”.

– Ma na ciele obrażenia, siniaki na rękach, chyba od tego, że była wpychana do auta i przytrzymywana siłą. Adwokatka zapowiedziała, że będzie żądać obdukcji. Liczymy też na wszczęcie sprawy karnej w związku z porwaniem i groźbami pozbawienia życia, które kierowali pod jej adresem funkcjonariusze – mówi Chomicz, dodając, że ma nadzieję na zmianę środka zapobiegawczego i wypuszczenie siostry z aresztu.

Kalesnikawa żąda sprawy karnej wobec funkcjonariuszy grożących jej śmiercią

Kalesnikawa jest podejrzana o „wezwania do przejęcia władzy” w ramach postępowania, które Komitet Śledczy wszczął wobec Rady Koordynacyjnej. Została aresztowana. Za przestępstwa z artykułu 361.3 Kodeksu Karnego Białorusi, mówiącego m.in. o publicznych wezwaniach do przejęcia władzy lub działań na szkodę bezpieczeństwa państwa z wykorzystaniem mediów i internetu, grozi kara pozbawienia wolności od dwóch do pięciu lat.

Siostra Maryi Kalesnikawej przebywa poza terytorium Białorusi.

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości