Europejska solidarność. Na Białorusi pozostali tylko dwaj ambasadorowie państw UE

Po tym, jak Mińsk wyprosił polskich i litewskich dyplomatów, na znak solidarności swoich ambasadorów “na konsultacje” wezwały prawie wszystkie państwa Unii. W Mińsku pozostali jedynie szefowie misji dyplomatycznych Włoch i Austrii.

Ambasada Wielkiej Brytanii oświadczyła, że Londyn potępia decyzję Białorusi o zmuszeniu polskich i litewskich dyplomatów do opuszczenia kraju. Podkreślono, że zabieg ten “całkowicie izoluje naród białoruski”. W związku z tym brytyjski ambasador tymczasowo opuści Białoruś, w celu przedyskutowania sytuacji w kraju ze swoimi zwierzchnikami.

Szefa swojej misji dyplomatycznej wezwało też Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rumunii.

– Postanowiliśmy odwołać naszego ambasadora na Białorusi w celu konsultacji na znak solidarności z Litwą i Polską. Białoruś [jej władze – przyp. red.] powinna zrozumieć, że na presja na poziomie dyplomatycznym na kraje członkowskie Unii Europejskiej nie pomaga w dialogu i nie przynosi pozytywnych wyników – napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Rumunii.

Na początku października białoruskie MSZ zażądało zmiejszenia o ponad połowę obsady placówek dyplomatycznych Litwy i Polski.

Ambasador Polski Artur Michalski i ambasador Litwy Andrys Pulokas opuścili Białoruś 5 października. Wczoraj kraj opuściło 32 polskich i 5 dyplomatów – z rodzinami to ponad 100 osób. Dziś rano o wycofaniu szefów misji dypolomatycznych poinformowały Wielka Brytania, Rumunia i Słowacja. Wcześniej swoich ambasadorów na znak protestów wezwały Łotwa, Estonia, Czechy, Bułgaria i Niemcy.

Powołując się na swoje źródła w MSZ, białorusku portal TUT.by poinformował dziś, że na Białorusi pozostali już tylko ambasadorowie Włoch i Austrii.

Białoruś i Unia Europejska utrzymają kontakty dyplomatyczne

O dalszych stosunkach rozmawiali wczoraj wieczorem przez telefon szef unijnej dyplomacji Josep Borrell i minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej. Uzgodnili oni, że “kanały dialogu zostaną otwarte”.

W rozmowie z Biełsatem wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz podkreślił, że decyzja Alaksandra Łukaszenki uderza przede wszystkim w białoruskie społeczeństwo, któremu ograniczono w ten sposób możliwość wyjazdu na Zachód w celach turystycznych, zawodowych i konsumenckich.

Przydacz: “Decyzja Łukaszenki o wyproszeniu dyplomatów uderza w Białorusinów” WYWIAD

jc,pj/belsat.eu

Wiadomości