Ekspert: W NATO rośnie zrozumienie, że Białoruś to nie Rosja

O perspektywach relacji Białoruś-NATO opowiedział Biełsatowi Andrej Parotnikau, szef projektu analitycznego Belarus Security Blog, który niedawno odwiedził siedzibę Sojuszu wraz z grupą białoruskich polityków i ekspertów.

– Jak obecnie w NATO postrzegana jest Białoruś?

Andrej Parotnikau – Białoruś, jak dawniej, jest raczej dla urzędników NATO terra incognita, ale przy tym rośnie zrozumienie, że nie jest ona Rosją. Chociaż Mińsk jest tam postrzegany jako bardzo zależny od Moskwy w kwestiach bezpieczeństwa, szczególnie wojskowego. Niemniej jednak widzą różnicę między białoruską i rosyjską polityką i traktują to bardzo poważanie. Jednak wydaje mi się, że na razie nie wiedzą, co z tym dalej robić.

– Niedawno były dowódca białoruskiego sztabu generalnego gen. Aleh Biełakonieu, obecnie deputowany parlamentu, stwierdził, że białoruska armia jest gotowa do wspólnych ćwiczeń z jednostkami NATO. Czy zatem białoruscy wojskowi nigdy nie ćwiczyli z żołnierzami z krajów Paktu?

– To prawda, Białorusini nie brali udziału w ćwiczeniach z krajami NATO. Jednak były manewry, w których uczestniczyło Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (obrona cywilna i straż pożarna – Belsat.eu), bo NATO nie jest wyłącznie sojuszem wojskowym. To również bardzo silny system likwidacji następstw katastrof: technologicznych, naturalnych itd. I tu Białoruś jest aktywnie reprezentowana i działa. Jeżeli chodzi o kontakty między wojskowymi z Białorusi i z krajów NATO, to uczestniczą w różnego rodzaju zawodach na zaproszenie konkretnych krajów. Jednak to nie jest poziom współpracy z Sojuszem, ale współpraca dwustronna.

Białoruś gotowa do manewrów z NATO?

– A jak fakt, że Białoruś jest bliskim sojusznikiem Rosji, może wpłynąć na możliwy udział Białorusinów w ćwiczeniach Sojuszu?

Dziś na razie jest to problematyczne, bo brakuje porozumienia o ochronie informacji tajnych między Białorusią i NATO. Co ciekawe, istnieje taka umowa NATO-Rosja. Ale Białoruś nie może jej w żaden sposób podpisać od 1994 r. A wszystkie ćwiczenia są związane z wymianą informacji, w tym tajnych. I jeżeli to porozumienie nie zostanie podpisane, udział białoruskich wojskowych to jedynie teoria.

– Z czym w takim razie jest związana wypowiedź białoruskiego wojskowego? Zabrzmiała właśnie w czasie, gdy trwa trudny proces białorusko-rosyjskich rozmów na temat pogłębiania integracji?

– Białoruskie władze zawsze usiłują manipulować swoimi partnerami na Zachodzie i na Wschodzie. Jestem skłonny postrzegać te wypowiedzi jako ukłon w stronę Zachodu, szczególnie NATO. Rodzaj instrumentu nacisku na Moskwę. W stylu: „jeśli wy porozumiecie się z nami, to możemy dokonać tzw. zwrotu w stronę Zachodu”. Jednak odnoszę się do tego sceptycznie. Moim zdaniem na Kremlu dość dobrze rozumieją, że Białoruś za Alaksandra Łukaszenki nigdy nie zwróci się w stronę Zachodu.

Szef NATO dla Biełsatu: „Ze strony Białorusi nie widzimy zagrożeń”

– Wiem nieoficjalnie, że jest problem z tą umową. Białoruś chciałby ją podpisać, ale istnieją pewne przeszkody. Czy chodzi o negatywne stanowisko Litwy wobec nowej białoruskiej elektrowni jądrowej?

– Podczas wizyty w siedzibie NATO dowiedzieliśmy się, że tego typu umowy powinny przejść procedurę uzgodnienia ze wszystkimi krajami Paktu. Jednak nie wszystkie kraje są do tego gotowe. Sprecyzowano, że chodzi o jeden kraj. Wysnuliśmy z tego, że chodzi właśnie o Litwę. Ale z naszych informacji wynika, że również stanowisko Wilna stopniowo się zmienia na korzyść strony białoruskiej. Uważają, że trzeba rozwijać współpracę i dialog pomiędzy zachodnimi i białoruskimi wojskowymi i że jest to w interesie wspólnego bezpieczeństwo wojskowego.

Szef MSZ Łotwy: czas podpisać umowę Białoruś-NATO WYWIAD

Z Andrej Parotnikowem rozmawiał Siarhiej Pielasa.

Więcej w programie Biełsatu „Świat i my”

jb/belsat.eu

Zobacz też

Wiadomości