„Dzisiaj był taki straszny przypadek”. Co aresztowany lekarz zdążył powiedzieć o śmierci uczestnika protestów

Dr Arciom Sarokin, anestezjolog z Mińskiego Szpitala Ratunkowego już trzeci miesiąc przebywa w areszcie pod zarzutami ujawnienia tajemnicy lekarskiej. Medyk poinformował opinię publiczną, że śmiertelnie pobity przez milicję Raman Bandarenka nie był pijany, jak utrzymywał Łukaszenka.

Jego opis stanu Bandarenki, którym zajmował się po przywiezieniu przekazała gazecie Narodnaja Wola matka aresztowanego Halina Sarokin. Jej syn przyszedł 12 listopada do swojego domu rodzinnego i powiedział rodzicom, że operował ciężko pobitego mężczyznę.

Gdzie zabito Ramana Bandarenkę? Nowe wideo obala wersję białoruskiego MSW

– Stał w progu, widziałam – miał łzy w oczach. I mówi: „Mamo, dzisiaj był taki straszny przypadek! Trafił do nas pobity facet. Miał pękniętą czaszkę, a z rany wystawał obrzęknięty mózgu. Cały był pobity. Pracowaliśmy całą noc, żeby przynajmniej wsunąć ten mózg pod skórę. Ale on nie ma szans na przeżycie – cytowała słowa syna matka lekarza w rozmowie z Narodną Wolą.

Według oficjalnej wersji na podwórku doszło do „sąsiedzkiej awantury”, a Alaksandr Łukaszenka stwierdził. że Bandarenka był pijany. Informację przeczącą oficjalnej wersji opublikowała dziennikarka portalu TUT.by Kaciaryna Barysewicz. Podobnie jak jej informator dr Sarokin trafiła do aresztu, w którym przebywa od dwóch miesięcy.

Dr Artciom Sarokin. Zdj. spring96.org

Matka lekarza opisała też co stało się później z jej synem. Anestezjolog został zatrzymany w pracy 18 listopada, a następnie wrócił do domu na przeszukanie. Według Haliny Sarokin, milicjanci przyprowadzili wymaganego przez prawo świadka. Jednak według jej relacji był to najprawdopodobniej bezdomny. Mężczyzna miał podbite oczy i był skuty.

– Zabrali z domu sprzęt komputerowy, nośniki elektroniczne, aparat, dwa e-booki i telefon Nataszy (żony Arcioma – Belsat.eu), a nawet formularze recept i 50 dolarów, które znaleźli. Natasza spytała: „Dlaczego zabieracie pieniądze? Mam trójkę dzieci, z czegoś muszę żyć ”. W odpowiedzi rzucili: „Będziesz żyć” – powiedziała matka zatrzymanego lekarza.

Rodzice Sarokina uważają, że ich syn mógł ulec groźbom i szantażowi występując w państwowej telewizji, gdzie przyznał się do winy i wezwał lekarzy do nieuczestniczenia w protestach. Ich zdaniem obiecano mu też szybkie zwolnienie. Jednak po tym, gdy wydobyto od niego przyznanie, został przeniesiony z aresztu śledczego KGB do innego aresztu i o obietnicach zapomniano.

Śmierć Ramana Bandarenki

11 listopada 2020 roku Raman Bandarenka wyszedł wieczorem na podwórko przed swoim domem, nazywane Placem Zmian ze względu na dużą aktywność w czasie opozycyjnych protestów. Nieznajomi mężczyźni, prawdopodobnie funkcjonariusze w cywilu, obcinali biało-czerwono-białe wstążki, którymi ozdobione było podwórko.

Doszło do wymiany zdań, a potem do przepychanki, w trakcie której Bandarenka upadł i uderzył się w głowę. Następnie został siłą zaniesiony przez mężczyzn do mikrobusu bez oznaczeń.

Wydarzenia te odtworzono później na podstawie relacji świadków i nagrań wideo. Kilka godzin później Bandarenka trafił z licznymi obrażeniami do szpitala, gdzie zmarł 12 listopada.

Wśród osób uczestniczących w listopadowych wydarzeniach na Placu Zmian rozpoznano osoby podobne do szefa federacji hokeja Dzmitryja Baskawa i znanego kickboksera Dzmitryja Szakuty. Na podstawie ujawnionych później nagrań rozmów telefonicznych media stwierdziły, że to oni uczestniczyli w siłowym zatrzymaniu Bandarenki. Mężczyźni wspominali, że zatrzymany był jeszcze przytomny, gdy przekazywali go funkcjonariuszom OMONu czekającym busie. Twierdzili, że został śmiertelnie pobity tam lub na komisariacie, na który go odwieziono.

„Sam widziałeś, powaliłem go, ale był przytomny” – znajomi Łukaszenki opowiadają o zabójstwie Bandarenki

jb/ belsat.eu

Wiadomości