Dziennikarze Biełsatu z ogromną grzywną


Miłana Charytonawa i Aleś Lauczuk. Zdjęcie: Biełsat

Ekipa reporterska z Brześcia – Aleś Lauczuk i Miłana Charytonawa stanęli w poniedziałek przed sądem i zostali skazani na pracę bez akredytacji MSZ. Mają razem do zapłacenia prawie 5,5 tys. zł w przeliczeniu.

Wyrok wydał sędzia Raman Karban z sądu brzeskiej dzielnicy Maskouski Rajon. Dziennikarzom zarzucono, że bez akredytacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych relacjonowali dla Biełsatu protest przeciwko budowie fabryki akumulatorów w Brześciu. Aleś Lauczuk otrzymał również karę za materiał o problemach mieszkańców ulicy Paplauskiego w Brześciu. Dziennikarze świadomie odmawiają udziału w rozprawach – uznając, że nie ma to żadnego wpływu na wyrok.

– Milicja i sądy nawet nie próbują egzekwować prawa, ale kontynuują w rozmaity sposób naciski i okradają moją rodzinę. Jestem pewien, że w ten sposób próbują zamknąć usta niezależnym dziennikarzom. Ale wiem, że prawda jest po naszej stronie. Ludzie, a w szczególności mieszkańcy ul. Papłauskiego, których ignorują władze, dziękują nam za naszą pracę – podkreślil Lauczuk w rozmowie z Biełsatem.

W ubiegłym roku Alesia Lauczuka i jego żonę Miłanę Charytonawą sądzono siedmiokrotnie na podstawie art. 22.9.2 Kodeksu Wykroczeń (praca bez akredytacji dla zagranicznego medium). Łączne kary wyniosły 10 625 rubli – ok. 18,8 tys. złotych.

Dziennikarzy Biełsatu zatrzymano na czas protestu przeciwko fabryce akumulatorów w Brześciu

jb/www.belsat.eu

Zobacz też
Komentarze