Dziennikarz z Głębokiego skazany za współpracę z Biełsatem

Foto

Zmicier Łupacz przyniósł do sądu prawie dwumetrowe potwierdzenie opłaty poprzedniej grzywny.

Pod koniec ub.r. dziennikarz przygotował pokazany później przez Biełsat materiał o odsłonięciu w Głębokiem pomnika Komsomołu. Wszczęto za to przeciwko niemu postępowanie z kodeksu wykroczeń. Milicja przesłuchała nawet świadków. Były nimi dwie kobiety, które zidentyfikowano jako osoby wypowiadające się przed kamerą w reportażu.

Wczoraj sprawę rozpatrywał sąd, do którego dziennikarz przyniósł pokwitowanie opłaty poprzedniej grzywny, na którą skazano z tego samego artykułu. Żeby nikt nie miał wątpliwości, wydrukował je na banerze o wielkości 1,6×1,8 metra.

Niebawem będzie musiał zapłacić nową karę. Sędzia Andrej Tarasiewicz uznał go za winnego „nielegalnej produkcji i rozpowszechniania produkcji medialnych” i skazał na grzywnę w wysokości 35 tzw. stawek bazowych. Aktualnie to 892,50 rubli, czyli w przeliczeniu – prawie 1600 zł.

Wcześniej sędzia odmówił przychylenia się do prośby dziennikarza o prowadzenie posiedzenia w języku białoruskim. Łupacz argumentował, że wypadałoby to zrobić, choćby z tego powodu, że 21 lutego jest obchodzony jako Dzień Języka Ojczystego. Sędzia odpowiedział, że na Białorusi są dwa języki urzędowe – białoruski i rosyjski.

Zmicier Łupacz stanął w tym roku przed sądem po raz pierwszy. W ubiegłym był sądzony dziewięć razy.

Milicjanci pobili emeryta – skazano współpracownika Biełsatu

zl, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze