Dziennikarka Tut.by pozostanie w areszcie

Kaciaryna Barysiewicz opublikowała artykuł, w którym przedstawiła dokumentację medyczną, z której wynika, że pobity na śmierć przez zwolenników Alaksandra Łukaszenki Raman Bandarenka, był trzeźwy. Władze twierdzą, że był pijany. Dziennikarka została oskarżona o ujawnienie tajemnicy lekarskiej i rozpowszechnianie nieprawdziwej informacji.

Kaciaryna Barysiewicz została zatrzymana 19 listopada i od tego czasu pozostaje w areszcie. O zmianę środka zapobiegawczego wnioskował adwokat dziennikarki. Gotowi poręczyć za nią byli szefowa Tut.by Media Ludmiła Czekina i znany prawnik Dzmitryj Hariaczka. Apelowały o to także najważniejsze białoruskie media niezależne. Sąd jednak nie wziął tego pod uwagę. Tak samo, jak faktu, że Barysiewicz sama wychowuje córkę. Tut.by podkreśla, że nie ujawniono nawet, jak długo dziennikarka ma pozostać w areszcie ponieważ adwokaci zostali zobowiązani do nieujawniania szczegółów sprawy. Można przypuszczać, że chodzi o 2 miesiące, do 19 stycznia przyszłego roku.

Liczba politycznych spraw karnych na Białorusi zbliża się do tysiąca

W sprawie oskarżonym jest też lekarz Arciom Sarokin, który przekazał dziennikarce dokumentację medyczną, z której wynikało, że we krwi zabitego nie było alkoholu. Jej autentyczność potwierdziła później matka zabitego. Władze konsekwentnie przekonują, że Raman Bandarenka był pijany.

Trzem białoruskim dziennikarkom grozi kara długoletniego więzienia za wykonywanie swoich obowiązków.

pp/belsat.eu wg Tut.by

Wiadomości