Dziennikarka Biełsatu trafiła do aresztu na 2 miesiące. Grożą jej 3 lata więzienia

Kaciaryna Andrejewa. Zdj. Belsat.eu

W stosunku do Kaciaryny Andrejewej wysunięto zarzuty na podstawie kodeksu karnego dotyczące „organizacji i przygotowania działań, które w znaczny sposób naruszają porządek społeczny”. Grożą za to nawet 3 lata pozbawienia wolności.

Kaciaryna Andrejewa nie przyznaje się do winy i odmawia składania zeznań. Wcześniej w miejscu, gdzie jest zameldowana, przeprowadzono przeszukania, ale jak zaznaczono w protokole „narzędzi i środków przestępstwa, przedmiotów i dokumentów, które mają związek ze sprawą karną nie znaleziono”.

Dziennikarka Kaciaryna Andrejewa i operator Daria Czulcowa zostały zatrzymane w niedzielę 15 listopada na XIII piętrze bloku przy „Placu Zmian”, skąd nadawały relację o pacyfikacji podwórka, skąd został porwany, a potem pobity na śmierć Raman Bandarenka. Wcześniej skazano je na karę 7 dni aresztu za udział w „nielegalnym zgromadzeniu i niepodporządkowanie się milicji”.

– To zemsta władz za profesjonalną i odważną pracę – powiedział wicedyrektor Biełsatu Alaksiej Dzikawicki.

Dziennikarka pracuje w Biełsacie od 2017 roku. Od tego czasu przygotowała dziesiątki relacji i reportaży.

Zatrzymano dziennikarkę piszącą o pobitym do śmierci Bandarence

Obecnie 5 dziennikarzy Biełsatu znajduje się w aresztach na podstawie kodeksu wykroczeń.

Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy informuje, że w tym roku zanotowało ponad pół tysiąca przypadków represji wobec dziennikarzy, z tego od 9 sierpnia, czyli dnia wyborów, 360 zatrzymań.

Twórcy Nexty uznani na Białorusi za terrorystów

Dziennikarze niezależnych białoruskich mediów doświadczają bezprecedensowej presji ze strony władz: są zatrzymywani, bici, sądzeni w oparciu o sfałszowane protokoły, zamykani w aresztach. Kaciaryna Andrejewa została też zatrzymana 12 września, podczas relacji na żywo z Marszu Kobiet. W mińskim areszcie przy ulicy Akreścina spędziła wówczas trzy dni i trzy noce. Tak opisała wtedy tamte wydarzenia:

Reportaż ze skrępowanymi rękami. Dziennikarka Biełsatu opowiada o trzech dniach w areszcie

pp/belsat.eu

Wiadomości