Dzień Zwycięstwa w Rosji – „lipni” weterani ruszają w bój

Foto

Najmłodsi weterani II wojny światowej powinni mieć obecnie nie mniej niż 90 lat. Tymczasem co rok na ulice rosyjskich miast wychodzą nieodmiennie mężczyźni i kobiety w mundurach odgrywający rolę weteranów.

Przykład idzie z góry?

Część z nich to faktycznie kombatanci. Tylko, że znacznie młodsi, ponieważ to weterani zupełnie innych wojen – tzw. „internacjonaliści” – uczestnicy inwazji na Węgry, Czechosłowację czy Afganistan albo emerytowani funkcjonariusze KGB. A samą dzisiejszą defiladą na Placu Czerwonym (jak i wszystkimi w ciągu ostatnich pięciu lat) dowodził zaś wojskowy, który choć też obwieszony licznymi medalami, to nie brał udziału w ani jednej wojnie. Jest nim Minister Obrony Rosji Siergiej Szojgu.

A oto spis medali, które szef resortu obrony zazwyczaj przypina na udział w uroczystościach. Najważniejszy z nich to order Andrzeja Apostoła z Mieczami otrzymany na podstawie tajnego dekretu prezydenta. Wcześniej otrzymały go takie znamienitości jak Michaił Kałasznikow, Aleksander Sołżenicyn czy Michaił Gorbaczow. Jednak już o niższej randze – bez mieczy.

Szojgu, będący również kawalerem Orderu Za Zasługi w Przeprowadzeniu Wszechrosyjskiego Spisu Powszechnego, nigdy nie był zawodowym żołnierzem. Zajmował się obroną cywilną i pożarnictwem. Generałem armii został mianowany w 2003 r., a ministrem obrony – w 2012.

1. Zasłużony ratownik Federacji Rosyjskiej
2. Odznaka absolwenta Akademii Obrony Cywilnej Federacji Rosyjskiej
3. Odznaka dołączana do Dyplomu Rządu Federacji Rosyjskiej
4. Order „Za zasługi dla Ojczyzny” II stopnia
5. Złota Gwiazda Bohatera Rosji
6. Order Zasług Federacji Rosyjskiej
7. Order Aleksandra Newskiego
8. Order „Za osobiste męstwo”
9. Medal „Obrońcy wolnej Rosji”
10. Medal „Na pamiątkę 800-lecia Moskwy”
11. Medal „Za zasługi w przeprowadzeniu Wszechrosyjskiego Spisu Powszechnego”
12. Medal „Na pamiątkę 300-lecia Petersburga”
13. Medal „Na pamiątkę 1000-lecia Kazania”
14. Medal „Za umacnianie bojowego braterstwa”
15. Medal „200 lat Ministerstwa Obrony”
16. Medal „Za odzyskanie Krymu”
17. Order „Andrzeja Apostoła” z Mieczami
18. Gwiazda Orderu „Za zasługi dla Ojczyzny” II stopnia.

W mundurze po mężu

Jest też grupa zwykłych przebierańców, którym czasem udaje się dostać na trybunę honorową na Placu Czerwonym. W 2012 roku furorę w internecie zrobiła leciwa „weteranka”, która z honorowej trybuny w otoczeniu emerytowanych rosyjskich wojskowych do gołej głowy oddawała honory maszerującym żołnierzom na Placu Czerwonym. Kobieta przedstawiająca się jako Szupan Grinijewa nosiła generalski mundur, a na nim dwie charakterystyczne gwiazdy bohatera Związku Radzieckiego i Bohatera Pracy Socjalistycznej.

Dwa takie medale na piersi nosiła w ZSRR jedyna kobieta – pilotka Walentina Gryzobudowa. Tymczasem nowo objawiona pani generał dumnie prezentowała jeszcze trzy Ordery Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, choć w historii ZSRR takimi odznaczeniami mogła się poszczycić jedna kobieta – mjr gwardii, zastępca dowódcy eskadry nocnych bombowców Nadieżda Popowa.

W Internecie można znaleźć inne zdjęcia Grinijewej z 2010 r., na których paradowała jeszcze w mundurze „zwykłego” pułkownika, a na piersi widniał jedynie Bohater Związku Radzieckiego. Rosyjscy dziennikarze na koniec wytropili, że kobieta ubiera mundur po mężu generale.

Bohater rosyjskiej poczty

Oblicze innego lipnego weterana ozdobiło nawet okolicznościową kopertę wydaną z okazji 70-lecia zakończenia wojny. Poczta Rosji zorganizowała konkurs, który wygrał rysunek, na którym kapitan II rangi Floty Czarnomorskiej ociera łzy, trzymając w ręku kwiaty podarowane przez młodsze pokolenia.

Obrazek został przerysowany ze zdjęcia zrobionego 9 maja 2015 r. Jak jednak wkrótce wytropiła Komsomolska Prawda – domniemany weteran był „znaną osobistością wywodzącą się z grona miejscowych alkoholików”, który z roku na rok przytwierdzał sobie do piersi coraz więcej medali – w tym Bohatera Związku Radzieckiego. A mimo steranego życiem oblicza, wiek rzekomego kombatanta nie daje szans, by mógł on brać udział w jakimkolwiek starciu w czasie II wojny światowej.

Tajny marszałek KGB

Z okazji 70-lecia pokonania Hitlera na trybunie honorowej na pl. Czerwonym zasiadł ubrany w mundur marszałka ZSRR, brodaty mężczyzna przedstawiający się jako Grigorij Krupko. W swej skromności Marszałek Związku Radzieckiego przypiął na piersi jedynie dwie odznaki NKWD i WCzK. Obok miał w hełmofonie zasiąść jego 99-letni ojciec – frontowy pancerniak.

Nie jest jednak sekretem, że w owym czasie jedynym żyjącym marszałkiem ZSRR był mianowany nim w 1990 Dmitrij Jazow, jeden z przywódców puczu mającego odsunąć od władzy Michaiła Gorbaczowa. A jedynym w historii marszałkiem specsłużb – okryty ponurą sławą zausznik Stalina Ławrentij Beria.

Jednak Krupko bez zająknięcia przekonywał dziennikarzy telewizji Rossija 24, że jest… tajnym marszałkiem KGB, mianowanym jeszcze przez Jurija Andropowa. Oczywiście zmarły w 1984 roku sekretarz generalny KPZR nie mógł potwierdzić tych słów.

Aktorzy z medalami

– Takich błaznów z medalami są tysiące. Zamieniają oni już w masówkach bardzo starych i bardzo niewygodnych w wielu aspektach prawdziwych weteranów, którzy dostają od państwa skromną, a wręcz nędzarską emeryturę, mieszkają często w strasznych warunkach, daleko od dużych miast, a co najważniejsze – w odróżnieniu od „przebierańców” nie lubią i nie chcą kłamać – pisał o tym zjawisku już dwa lata temu Andriej Skliarow, autor portalu Russkaja Fabuła. – Ci z nich, którzy jeszcze zachowali jasność umysłu, lubili zadawać retoryczne pytania o poziomie życia w obecnej Rosji w porównaniu z pokonanymi. I to jeszcze najbardziej niewinne, co szanowany starzec mógł spokojnie powiedzieć w programie na żywo. Reżimowi to niepotrzebne. Aktorzy są lepsi.

Zdaniem publicysty wynika to z faktu, że 9 maja przekształcił się w festiwal, którego celem jest odwrócenie uwagi od codziennych problemów kraju. I im bardziej będzie on atrakcyjny, tym lepszy będzie miał efekt. A cóż to za święto bez weteranów?

– Trzeba ich koniecznie znaleźć, a jeśli nie da się znaleźć, to wymyślić! – konkluduje autor przypominając, jednak, że prawdziwi albo już nie żyją, a nawet jeśli w 1945 roku mieli po 16 lat, to teraz przekroczyli 90… – I dlatego od kilku lat na defilady, spotkania w szkołach i oficjalne uroczystości, w celu zachowania pozorów przyprowadza się „przebierańców”: też starszych ludzi, mniej więcej rocznik 40, ale takich, którzy w żaden sposób nie mogą nazywać się weteranami Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Czasem obwiesza się ich nawet orderami pamiątkowymi, a w najtrudniejszych przypadkach – orderami, których nie mogliby nosić, gdyby byli starsi nawet o 20 lat.

Potrzeba ludzkiego ciepła

Ale udawani weterani mają też swoich obrońców, którzy chociaż przyznają, że dochodzi do mistyfikacji, to starają się je usprawiedliwiać. Jak np. autorzy artykułu w Komsomolskiej Prawdzie, który ukazał się w 2015 roku – w 70-lecie „Wielkiego Zwycięstwa”, kiedy nastąpił prawdziwy wysyp fałszywych kombatantów.

– Czy można ich w ogóle nazywać fałszywymi weteranami? (…) Czy ktoś złapał tych starych ludzi na tym, że starali się zarobić przy pomocy munduru i odznaczeń? Nawet i na policji mówią, że są to przede wszystkim samotni i często chorzy ludzie, którzy po prostu potrzebują trochę uwagi i ludzkiego ciepła.

Co więcej, autorzy tej publikacji nie tylko usprawiedliwiali, ale wręcz pochwalali taki stan rzeczy. Bo przecież ich zdaniem, czy „tacy emeryci, którzy urodzili przy świście kul i odłamków, którzy przeżyli okupację, odbudowywali nasze miasta – nie zasługują 9 maja na kwiaty? Czyżby było taką straszną pomyłką pomylić się i wręczyć bukiecik po prostu staruszkowi, a nie weteranowi?”

Można być więc pewnym – starszych ludzi w wojskowych mundurach i z orderami na piersi nie zabraknie jeszcze podczas wielu kolejnych hucznych obchodów rocznic „Wielkiego Zwycięstwa”.

jb, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze