Dzień Wolności? Milicja prewencyjnie zatrzymuje liderów opozycji


Milicjant wzywa zebranych do rozejścia się. Zdjęcie: Biełsat

101 lat temu Białoruś ogłosiła niepodległość. Opozycja miała dziś przejść przez Mińsk, ale milicja wyłapała prewencyjnie liderów ruchów niezależnych.

O godzinie 18.30 (16.30 czasu polskiego) na Placu Październikowym w Mińsku miał się rozpocząć spacer “pojedynczych osób” w kierunku domu przy ul. Wołodarskiego 9. To tam 25 marca 1918 roku ogłoszono niepodległość Białoruskiej Republiki Ludowej.

Dzień Wolności był już świętowany w sobotę w Grodnie i w niedzielę w Mińsku – podczas legalnych koncertów. Spodziewano się jednak, że lider Białoruskiego Kongresu Narodowego Mikoła Statkiewicz ogłosi, że dziś przez centrum stolicy przejdzie demonstracja polityczna opozycji.

Biełsat dowiedział się dziś, że Białoruski Kongres Narodowy nie przeprowadzi dziś żadnego protestu lub marszu.

– Niczego nie planowaliśmy, bo zakładanie trzeciego komitetu organizującego obchody Dnia Wolności jest śmieszne. Obiecali nam przecież marsz przez centrum, jednak do ostatniego momentu milczeli. Jedno pojechali do Grodna, inni poszli na plac Bangalore.

Chodzi o oddalony od centrum Mińska plac – jedyne miejsce w białoruskiej stolicy, gdzie władze zezwalają na mitingi opozycji.

Ogólnonarodowe pokojowe obchody w Grodnie i stołeczny koncert Statkiewicz nazwał “podmianą daty i sensu” Dnia Wolności. Dodał, że tworząc radosne święto w kraju, którego władze nie uznają Dnia Wolności, jest kreowaniem alternatywnej rzeczywistości.

W związku z tym, Białoruski Kongres Narodowy miał dziś świętować Dzień Wolności samodzielnie. I te obchody mogą nie dojść do skutku.

– Mieliśmy mieć imprezę partyjną, świąteczną kolację. Ale wszystkich wyłapują. Nie wiem, czy uda mi się wyjść z domu – powiedział Statkiewicz.

Milicja zaczęła zatrzymywać opozycjonistów już w niedzielę 24 marca.

Młodzieżowy aktywista Zmicier Daszkiewicz został zatrzymany po przemówieniu podczas koncertu na Skwerze Kijowskim. Dziś powinien odbyć się proces opozycjonisty.

Nazwał Łukaszenkę samozwańcem. Ze sceny trafił do aresztu

Noc w areszcie śledczym spędziła też Natalla Haraczka. Na telefony nie odpowiadają obrońcy Kuropat – Pawał Siewiaryniec i Wolha Mikałajczyk. Z kolei anarchistów Marynę i Wiaczasława Kasinierów śledził OMON.

Z kolei Maksim Winiarski z Europejskiej Białorusi został dziś skazany za pikietę w obronie więźniów politycznych, w której uczestniczył 26 lutego. Sędzia Alena Szabunia skazała go za 1020 rubli (1840 złotych) grzywny.

Z kolei w Witebsku dziś przed południem zatrzymano Barysa Chamaidę. Trzymał w rękach flagę miasta i plakat z cytatem z rosyjskiego klasyka literatury Iwana Bunina: “Miasto Witebsk jest pradawne i nierosyjskie”. Chamaidę zatrzymali milicjanci w cywilu, potem trafił na komisariat.

Obrońcy praw człowieka informują też, że 22 marca rano w Mińsku został zatrzymany Uładzisłau Szwied. Pod postem konta “Moja kraina Biełaruś” w sieci społecznościowej VKontaktie umieścił komentarz, w którym proponował wyjść 25 marca na Plac Jakuba Kołasa. Trzy dni spędził w areszcie śledczym, a dziś został skazany na grzywnę za naruszenie prawa o imprezach masowych.

Uładzisłau Szwied powiedział też, że w piątek wieczorem do jego celi trafił 44-letni Ilja. Milicja zatrzymała mężczyznę, gdy jeździł hulajnogą po Placu Jakuba Kołasa z biało-czerwono-białą flagą. Dziś powinien stanąć przed sądem.

Dziennikarz Biełsaty wywiesił historyczną flagę Białorusi. Służby miejskie przyjechały ją odciąć WIDEO

dr,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze