Dzień piąty: początek końca terroru, czy taktyczne ustępstwo władz?

Mińsk, 13 sierpnia 2020 r. Zdj. Alaksandr Wasiukowicz/ Vot-tak.tv / Belsat.eu

Czwartek był już piątym dniem masowych protestów, ale zarazem pierwszym, kiedy nie były one brutalnie pacyfikowane przez władze. Ci więcej – z aresztów zaczęto zwalniać zatrzymanych w pierwszych dniach, a w retoryce władz zaczęły pojawiać się „pojednawcze” nuty. Być może dlatego, że nad reżimem Alaksandra Łukaszenki zawisła groźba, że oprócz protestów ulicznych będzie musiał się zmierzyć z falą strajków.

Dzień rozpoczął od wielkiej, ogólnokrajowej akcji solidarności kobiet, które w Mińsku i wielu innych miastach kraju ustawiały się w „żywych łańcuchach”. Protestowały w ten sposób przeciwko bezprecedensowej fali represji, która przetoczyła się po kraju.

W Mińsku i innych miastach protest kobiet przeciwko milicyjnej przemocy FOTO

Uczestniczki ryzykowały wiele, ponieważ dotąd każda próba zgromadzenia się była bezwzględnie i niezwykle brutalnie rozpędzana przez funkcjonariuszy rozmaitych struktur siłowych. W pacyfikacjach brał udział OMON, wojska wewnętrzne, młodzi tajniacy z Akademii Milicji, a według niektórych źródeł – nawet żołnierze z wojsk powietrznodesantowych.

Wczorajsze demonstracje minęły jednak spokojnie, o czym wręcz z pewnym niedowierzaniem informowali sami manifestanci i potwierdzali nasi korespondenci.

Mińsk, 13 sierpnia 2020 r. Zdj. Vot-tak.tv / Belsat.eu

Do – tradycyjnych dotąd – brutalnych interwencji milicji nie doszło też po południu i przed wieczorem, kiedy podobnie jak od kilku dni mieszkańcy Mińska zaczęli wychodzić na ulice jednocześnie w różnych dzielnicach stolicy. Jak na przykład w okolicach stacji metra Puszkinskaja, gdzie trzy dni temu zginął jeden z demonstrantów.

Wczoraj w miejsce to przyjechali też zagraniczni dyplomaci, którzy składając kwiaty oddali hołd ofierze represji i wyrazili gest solidarności z represjonowanymi. Zgromadzony tłum dziękował im skandując „Spasibo! Dziakuj! Thank You!”. Ludzie zbierali się tam i później…

Gest solidarności dyplomatów. Polski ambasador składa kwiaty w miejscu śmierci demonstranta

– Przy metrze Puszkinskaja jest już ok. 3 tys. osób. Ludzie włączyli latarki w telefonach. Krzyczą: „Łukaszenka, odejdź!” Część wyszła na ulicę, ale po chwili zdyscyplinowanie wróciła na chodnik. Zatrzymań nie ma. OMON-u też… – późnym wieczorem donosili stamtąd dziennikarze Biełsatu.

Podobnie było w innych dzielnicach stolicy i w innych miastach. Jak np. w Witebsku, gdzie w akcji solidarności kobiet wzięło udział ponad 300 osób.

– Mimo, że manifestacja przeszła przez całe miasto, milicja nie interweniowała – donoszą nasi korespondenci. – Kolumnę eskortował tylko radiowóz.

Zadziwiająco liberalnemu zachowaniu sił bezpieczeństwa towarzyszyła seria zaskakujących deklaracji ze strony przedstawicieli władz. Wieczorem państwowa telewizja pokazała ministra spraw wewnętrznych Juryja Karajewa, który osobiście przeprosił „osoby postronne”, które odniosły obrażenia podczas milicyjnych akcji.

Minister spraw wewnętrznych Białorusi przeprosił “postronne ofiary”

Niemal w tym samym czasie kojarzony z rzeczniczką Alaksandra Łukaszenki kanał w komunikatorze Telegram zacytował Natallę Kaczanawą, szefową wyższej izby parlamentu. Zapewniała ona, że prezydent „wysłuchał opinii kolektywów pracowniczych” i postanowił rozwiązać sprawę masowych aresztowań uczestników protestów. Kaczanawa powiedziała, że jeszcze tego samego na wolność wypuszczono ok. tysiąc przetrzymywanych osób.

Rzeczywiście, informacje te zaczęli wkrótce potwierdzać również m.in. nasi korespondenci. Przed północą z mińskiego aresztu przy ul. Akreścina zaczęto wypuszczać zatrzymanych. Naoczni świadkowie relacjonowali, że część z nich było mocno pobitych, niektórzy z trudem się poruszali.

Przed aresztem na Akreścina. Mińsk, 13 sierpnia 2020. Zdj. Zdj. Vot-tak.tv / Belsat.eu

Dlatego czuwający przez ostatnie dni pod aresztem wolontariusze zaapelowali w social mediach do wszystkich, by przyjeżdżać pod areszt samochodami, aby rozwozić zwalnianych do domów: wypuszczano ich bez dokumentów, pieniędzy i telefonów.

Więźniowie zdawali wstrząsające relacje: byli stłoczeni po kilkadziesiąt osób w kilkuosobowych celach, nie dawano im wody i jedzenia, nie wypuszczano do toalet. Za to regularnie bito. Bili ich ludzie w maskach – według ustalanych przez siebie kryteriów. Zatrzymanych oznaczano, malując im na twarzach i odsłoniętych częściach ciała znaki różnymi kolorami markerów lub wypisując na placach cyfry. Od nich zależało, czy więzień miał być katowany bardziej lub mniej dotkliwie.

Przed aresztem na Akreścina. Mińsk, 13 sierpnia 2020. Zdj. Vot-tak.tv / Belsat.eu

Wychodzący prosili, aby nie nie widać ich głośno.

– Za krzyki słyszane z zewnątrz, jest bicie wewnątrz – wyjaśnili.

Wszystkiemu temu zaprzeczył wiceminister spraw wewnętrznych Alaksandr Barsukou, który po północy również zjawił się przed mińskim aresztem na Akreścina i rozmawiał chwilę z dziennikarzami. Powiedział, że zatrzymanych nie bito i nie stosowano wobec nich przemocy. W nocy z Akreścina wyjechała dyrekcja aresztu – wszyscy naczelnicy mieli na twarzach kominiarki.

Tortury i rozpacz bliskich. Co się dzieje w białoruskich aresztach

Dziennikarzom nie wytłumaczono, co konkretnie stało się przyczyną decyzji o rozpoczęciu zwalniania zatrzymanych. Jedną z pierwszych wersji było więc przypuszczenie, że po prostu nie było już gdzie ich umieszczać – w ciągu czterech dni protestów trafiło do aresztów ok. 7 tys. osób. Więźniów też trzymano całymi godzinami w milicyjnych budach. W Homlu skończyło się to tragedią – śmiercią chorego na serce zatrzymanego mężczyzny, który nie wytrzymał upału i duchoty panującej w rozgrzanej na upale więźniarce.

Homel: mężczyzna zmarł po zatrzymaniu

Mówi się jednak także o wersji politycznej, którą swoją wypowiedzią pośrednio potwierdziła szefowa Izby Reprezentantów Kaczanowa wypowiadając być może znamienne słowa, że Łukaszenka przychylił się do opinii „kolektywów pracowniczych”. Czwartek był pierwszym dniem kiedy białoruski reżim oprócz protestów ulicznych musiał stawić czoło perspektywie protestów robotniczych. Początek strajków lub gotowość strajkową zapowiedziano w kilkunastu zakładach pracy w całym kraju. Ich listę aktualizowaliśmy cały wczorajszy dzień.

Na Białorusi strajkują kolejne fabryki. Aktualizujemy listę

Wiadomości