Dzieci z dworca – reportaż z obozu czeczeńskich uchodźców

Reportaż

Na polsko-białoruskiej granicy rozgrywa się jeden z epizodów międzynarodowego kryzysu migracyjnego. W ciągu kilku ostatnich miesięcy mogli go obserwować na własne oczy, a nie tylko w telewizji. Kilka tysięcy Czeczenów, obywateli Rosji, koczuje w Brześciu. Chcą oni wjechać do Unii Europejskiej przez Polskę. Ale Warszawa nie wyraża zgody. U migrantów kończą się pieniądze, nadchodzi zima. W szczególnie ciężkiej sytuacji znaleźli się najmniejsi. O dzieciach z dworca w Brześciu – reportaż naszych korespondentów.

Dlaczego Europejczycy boją się migrantów z Czeczenii?

Czy Rosja sprowokowała kryzys na białorusko-polskiej granicy? Dlaczego Polska, która wcześniej pomogła dziesiątkom tysięcy imigrantów z Czeczenii, w tym roku przestała ich wpuszczać? W jaki sposób migranci na Białorusi związani są z obławami na islamistów w Niemczech i wojną w Syrii? Odpowiedzi na te pytania udzieli Krzysztof Liedel, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie. Wywiad dla programu „Świat i my”.

Siarhiej Pielasa

Dobry wieczór Panie Dyrektorze, W ciągu ostatnich tygodni w Niemczech miał miejsce szereg obław. Policjanci i służby specjalne szukają radykalnych islamistów. Jednocześnie w Brześciu koczują tysiące uchodźców z Czeczenii. Czy te zjawiska są ze sobą związane?

Krzysztof Liedel

Wydaje się, że są. Trzeba wziąć pod uwagę, że w ciągu ostatnich lat nie ma na świecie organizacji terrorystycznych, w których nie działaliby Czeczeni.

Trzeba pamiętać o tym, że po likwidacji liderów czeczeńskiego ruchu narodowego, na pierwszy plan wyszli młodzi zwolennicy tego ruchu, opowiadający się za udziałem w światowym dżihadzie. Oni wiedzą, że konflikt czeczeńsko-rosyjski nie doprowadzi do uzyskania przez nich niepodległości dla własnego narodu. A udział w dżihadzie daje im pewne szanse.

Stąd ich aktywność w organizacjach terrorystycznych, w tym w tych działających Niemczech.

Siarhiej Pielasa

Do niedawna Umar Czeczen, znany jako nieoficjalny minister obrony Państwa Islamskiego, był drugą, albo trzecią osobą w tym nieuznawanym państwie. O czy może świadczyć tak wysoka pozycja, nie Araba, ale osoby pochodzącej z Kaukazu?

Krzysztof Liedel

Po pierwsze, często nie doceniamy siły tego kaukaskiego ruchu. Trzeba pamiętać, że bardzo często są to ludzie, którzy mają doświadczenie bojowe, które wynieśli ze służby w armii, doświadczenie z walk. Bardzo ich cenią tak wojownicy, jak i liderzy Państwa Islamskiego.

O sile Państwa Islamskiego decydują, z jednej strony dawni oficerowie służb Husejna, a z drugiej Czeczeni, którzy mają doświadczenie polowe, uczestniczyli w wielu walkach. Stąd ich rola w tej organizacji.

Siarhiej Pielasa

Deutsche Welle niedawno podało, że Czeczeni dostają się do Niemiec przez Białoruś i Polskę. Między innymi przez Terespol i Brześć, o którym był nasz reportaż. Później w Berlinie zgłaszają się o azyl i mówią, że przyjechali z Rosji w ciężarówce a drzwi otwarto dopiero w Berlinie. Dlaczego tak dziwnie wygląda kanał ich ucieczki i dlaczego muszą kłamać?

Krzysztof Liedel

Po pierwsze dlatego, że Polska kilka lat temu przyjęła decyzję, że będzie wspierać naród czeczeński, popierać ich działalność z powodów politycznych.

Dostali oni tu przychylność licznych organizacji pozarządowych, a także u organów państwowych zajmujących się polityką zagraniczną. Oni wspierali Czeczenów. Czeczeni znajdują się w Polsce wraz z rodzinami, pracują.

Siarhiej Pielasa

Co zmieniło się w podejściu Polski?

Krzysztof Liedel

Zmieniło to, że my rozumiemy że narodowo-wyzwoleńczy ruch czeczeński już nie istnieje. Ci, którzy chcieli budować państwo czeczeńskie od podstaw, albo zostali zabici przez Rosjan, albo nie odgrywają ważnej roli. Wybrali oni przemoc i terroryzm jest tego najlepszym przykładem.

Czeczeni włączyli się w działalność w zorganizowanych grupach przestępczych, finansowanie działalności terrorystycznej. Stąd zmiana w podejściu do przedstawicieli tego narodu.

Siarhiej Pielasa

Czy dzieci, które koczują na dworcu w Brześciu można nazwać zakładnikami tej wielkiej polityki, w której one nie biorą udziału?

Krzysztof Liedel

Myślę, że tak. W tek wielkiej polityce oni są zakładnikami. przybywający do Polski. Z drugiej strony, trzeba pamiętać o tym, jaką opinię, jaką markę mają Czeczeńcy przyjeżdżający do Polski. Wśród tych pożytecznych, pracujących, jest wielu wspierających organizacje przestępcze. I tacy, którzy charakteryzują się wielką brutalnością w realizacji swoich celów.

Polska policja i służby specjalne mają wielki problem z tymi czeczeńskimi grupami przestępczymi. I to jest wynik polityki azylowej.

Nie ważne, czy to dziecko, kobieta, czy dorosły mężczyzna, oni są bardzo brutalni. Polityka azylowa Polski jest bardzo wyśrubowana.

Siarhiej Pielasa

Ostatnie pytanie. Niemieckie Die Welt uważa, Moskwa może świadomie wywierać presję na Zachód, i konkretnie na Niemcy, otwierając „czeczeńskiej drzwi”. Białoruski politolog Arseni Siwicki powiedział, że Rosja może także naciskać na Białoruś, wysyłając przez nią Czeczenów. Na ile takie koncepcje są słuszne?

Krzysztof Liedel

Możemy być pewni, że rosyjskie służby zrobią wszystko, by zdyskredytować środowisko czeczeńskie. Na pewno rosyjskie służby biorą udział w różnych prowokacjach, operacjach, dezinformacji. Wszystkie te elementy się tu wykorzystuje. To normalne działanie rosyjskich służb.

Tłumaczenie programu „Świat i my”: Piotr Jaworski, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze