Dzieci w Warszawie uczą się białoruskiego


Zajęć po białorusku będzie więcej! Ale nie na Białorusi… Jedyna placówka oświatowa z językiem białoruskim znowu zaprasza dzieci i ich rodziców mieszkających w stolicy Polski.

Uczyć dzieci w innym kraju, ale w języku ojczystym. Marzenie białoruskojęzycznych rodziców mieszkających w Warszawie spełniło się tu, przy ulicy Sierakowskiego 9.

Na początek trochę zabawy – i na zajęcia! Co sobotę trzy grupy dzieci w różnym wieku w ciągu trzech godzin uczą się języka i literatury białoruskiej, geografii i historii. Najmłodszy uczestnik ma 2,5 roczku, najstarszy – 6 lat.

– Cenne jest to, że poznają oni język swoich przodków i to, że robią coś nowego – mówi Hanna Czerewacka.

Oddała do szkółki dwie córki – Zosię i Basię. Nie brakuje je motywacji już drugi rok, przede wszystkim ze względu na nieformalną atmosferę, którą stwarzają nauczyciele. Hanna Płaszczynskaja uczy tu również swoje dziecko:

– Dowiedziałam się, że powstaje taka właśnie szkółka i są poszukiwani nauczyciele. Mam odpowiednie wykształcenie, więc się zgłosiłam. Nie każdy chce iść do takiej pracy – godzin jest dość mało.

Zmicier przyjeżdża do pracy co tydzień. Aż z Krakowa. Niemal jedną trzecią zarobionych pieniędzy wydaje na przejazdy, ale motywacja bierze górę: chce udowodnić dzieciom, że język białoruski nie ogranicza się tylko do telewizji Biełsat i rozmów pomiędzy rodzicami.

– Żeby dzieci zrozumiały, że ich język białoruski istnieje też w innej przestrzeni. Że są inne dzieci, inne rodziny, gdzie jest na nią zapotrzebowanie – podkreśla przewodniczący Rady Rodziców Uładzimir Michniewicz.

Na rozwinięcie szerszej działalności nie pozwalają biurokratyczne przepisy. Zgodnie z prawem uczniowie powinni mieć polskie obywatelstwo. Ale więcej ograniczeń nie ma: drzwi są otwarte co sobotę.

Sciapan Swiatłou, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze