Dziady, Zaduszki i Wszystkich Świętych. Jak obchodzą je Białorusini?

fotoreportaż

Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz odprawia nabożeństwo na Starym Cmentarzu Katolickim w Grodnie

Na Białorusi katolicki Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki jest obchodzony równolegle z przedchrześcijańskimi Dziadami. Postaramy się pokazać, jak pamięć przodków czczą katoliccy Białorusini.

Listopad dla katolickiej mniejszości na Białorusi zaczyna się od dwóch ważnych dat, które wraz z jesienną słotą i odpadłymi liśćmi przypominają, że nasze ziemskie życie nie jest wieczne. Zgodnie z tradycją, w ciągu dwóch pierwszych dni miesiąca ludzie będą się starać urwać z pracy (nie są to bowiem dni wolne), by posprzątać na grobach, zapalić znicze i pomodlić się za dusze zmarłych.

Święto Wszystkich Świętych

Świąteczne dni nie zaczynają się jednak od czczenia pamięci zmarłych, a od wspomnienia wszystkich ludzi, których życie i wiara w Boga zaniosły pośród świętych. Jedna z pierwszych modlitw za wszystkich świętych została odprawiona już w 741 roku w Rzymie, na polecenie papieża Grzegorza III. Dzień ten został jednak ustanowiony katolickim świętem dopiero w 935 roku.

Całkiem prawdopodobne, że sama data 1 listopada została wybrana pod wpływem dawnych germańskich i celtyckich tradycji.

Zaduszki

Drugi dzień listopada białoruscy katolicy nazywają Dniem Zadusznym albo Zaduszkami. Właśnie tego dnia odmawia się modlitwy za zmarłych bliskich, krewnych i tych, których dusza nie odnalazła spokoju na tamtym świecie. Wierni ufają, że modlitwa za zmarłych ma bezpośredni wpływ na dalszy los duszy człowieka po śmierci. W tych dniach w kościołach odprawia się uroczyste msze święte i procesje na cmentarze. Na Białorusi zachował się także zwyczaj „wypominek” – przed mszą wyczytywane są imiona i nazwiska zmarłych.

W Dzień Zaduszny wierni odwiedzają cmentarze i tradycyjnie zapalają znicze. Zwyczaj ten jest związany z pogańską tradycją rozpalania ognisk na mogiłach i rozstajach dróg. Suche gałęzie na takie ogniska zbierało się przez cały rok. Ludzie wierzyli, że płomień ogrzewa dusze, które błąkają się po ziemi i chroni ich przed złymi siłami.

Szczególną rolę odgrywała niegdyś także noc z 1 na 2 listopada, pomiędzy dniem Wszystkich Świętych i Zaduszkami. Uważano, że tej nocy dusze zmarłych, uwolnione z czyśćca, wracają na ziemię i aż do brzasku błądzą po drogach, cmentarzach i uroczyskach, szukając pomocy, modlitwy i ofiary. Jeszcze w XIX wieku ludzie w nocy przed Zaduszkami bali się wychodzić z domów, odwiedzać sąsiadów, albo wyruszać w podróż. Uważano, że na drogach i rozstajach straszyły dusze zmarłych.

Zaduszki zbiegają się z przedchrześcijańskim świętem przodków – Dziadami.

Dziady

Jeden z najstarszych słowiańskich obrzędów uwiecznił Adam Mickiewicz w poemacie Dziady. Samego obrzędu spotkania i wywoływania dusz zmarłych z gęślarzem albo dudziarzem na Białorusi już nie doświadczymy. Jednak etnografowie są zgodni, zwyczaj wieczerzy pojednania z okazji Dziadów są jednym z najbardziej archaicznych obrzędów. I w dużym stopniu obyczaj ten zachował się na Białorusi do dziś. W słowiańskiej mitologii dziadami nazywa się także dusze zmarłych przodków.

Dziady obchodzi się kilka razy w roku. Są Dziady Maśleniczne, Radunickie, Trojeckie, Uzwiżańskie, Pokrowskie, Dmitrowskie. Ale Jesienne Dziady (zwane Wielkimi, Asianinami, Tłustą Wieczerzą, Chazturami) są najważniejsze. Obchodzone są w listopadzie, ale dokładna data zależy od regionu.

Białorusini wierzą, że dusze zmarłych wychodzą w te dni z grobów i wracają do swoich chat i potomków na wspominkowa wieczerzę.

Jednak wejść do domu mogą tylko czyste dusze. Grzeszne, które wracają z piekła, mogą tylko zajrzeć przez okno. Tego dnia ludzie myli się w łaźni, zostawiając trochę wody i brzozowe rózgi dla dziadów. Tej nocy cmentarne furty zostawiano otwarte. Otwierano okna, drzwi, komin i wołano przodków na wieczerzę. Po migotaniu świec próbowano ustalić, ile dusz odwiedziło rodzinę.

Gospodarz nalewał czarkę lub kieliszek gorzałki i mówił: „Daj im Bóg, dziadom i wszystkim zmarłym w rodzie, Boże na tym świecie, i królestwo niebieskie, i dusze lekkie. A nam daj Boże zdrowymi żyć na tym świecie i za rok Dziadów oczekiwać.”

Dla niewidocznych gości gotowano kutię i inne potrawy. Podczas wieczerzy starano się resztki jedzenia zostawiać na stole lub w specjalnych naczyniach. Bardzo ważne było wspominanie zmarłych takimi, jacy byli za życia. Uważano, że gdy się całą noc nie spało, można nawet zobaczyć dziadów. Ale mogły ich zobaczyć tylko bezgrzeszne dusze, albo ci, którzy powinni niedługo umrzeć. W Dziady zakazane były kontakty seksualne, praca w polu i zagrodzie, a szczególnie przędzenie i tkanie. Zamiast tego odwiedzano groby, gdzie też zostawiano trochę jedzenia.

Po rytualnej wieczerzy i przed snem mówiono: „Święte dziady! Tu przylecieliście, piliście, jedliście. Lećcie że teraz do siebie! Powiedzcie, czego wam trzeba, a najlepiej lećcie do nieba. A kysz, a kysz, a kysz!”

Paulina Walisz, PJ belsat.eu

Zobacz też
Komentarze