Drony, roboty, rakiety. Łukaszenka chce zarobić 2 mld USD na produkcji broni

Białoruś powstrzyma każdego agresora wyrzutniami rakiet Polonez i opracuje drony uderzeniowe – poinformowała państwowa zbrojeniówka. Białoruś planuje też zarobić do końca roku ponad 1 mld dolarów $, ale prezydent Łukaszenka domaga się 2 mld.

Samowystarczalność zbrojeniowa

Białoruś planuje rozwijać broń rakietową, bezzałogowe statki powietrzne różnych typów i wojskowe roboty. Poinformowano o tym na stronie Państwowego Komitetu Przemysłu Zbrojeniowego Białorusi po spotkaniu jego prezesa Ramana Hałouczanki z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką.

Zwiadowczo-uderzeniowy samolot bezzałogowy Burawiesnik MB. Na skrzydle podpis Narodowej Akademii Nauk Białorusi. Żródło: kp.by

Na Białorusi są już opracowywane systemy sterowania, łączności i nawigacji oraz docelowe ładunki dla bezzałogowego Burawiesnika (nazwa oznacza burzyka, ptaka morskiego). Drony będą nie tylko wykonywać loty rozpoznawcze i obserwować przeciwnika, ale też będą mogły zaatakować go za pomocą rakiet. Pierwsze egzemplarze tej broni zaprezentowano w październiku.

Już teraz istnieją i są modernizowane zrobotyzowane pojazdy bojowe Berserk (od berserkera, nordyckiego wojownika) i Bahamoł (modliszka) oraz zautomatyzowany zdalnie sterowany system wieżowy Adunok.

Czytajcie więcej:

Zrobotyzowany zestaw przeciwpancerny Bahamoł. Wideo: DWPK

W czasach ZSRR większość broni strzeleckiej powstawała w Iżewsku, a na Białorusi nie było żadnego zakładu produkującego broń palną dla wojska. Sytuacja nie zmieniła się i po 1991 roku – Białoruś jest wciąż uzależniona od dostaw z Rosji. Sytuacja ta będzie się jednak stopniowo zmieniać.

– Prezydent nie postawił tego zadania tak po prostu. Broń strzelecka starzeje się tak samo, jak wszystkie inne jej rodzaje. Zadanie głowy państwa zostało postawione i będzie wykonane – powiedział Raman Hałouczanka.

Jak na razie na Białorusi powstaje jedynie broń na rynek cywilny i dla służb mundurowych, która różni się charakterystykami od tej potrzebnej i jest produkowana z importowanych części. Obecnie pod Orszą w obwodzie witebskim budowana jest fabryka amunicji – i to właśnie tam ma w przyszłości powstać fabryka broni strzeleckiej dla armii.

Za dobre pieniądze w „dobre ręce”

Państwowa zbrojeniówka uważa przy tym za swoje „główne zadanie” wypracowanie zysków. Bardzo w tym pomaga eksport, bo Białoruś współpracuje w kwestiach zbrojeniowych z ponad 60 państwami.

– Zgodnie ze stanem za 10 pierwszych miesięcy 2018 roku, dochodzimy do poziomu eksportu wysokości 1 mld dolarów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zgodnie z wynikami rocznymi, poziom 1 mld dolarów zostanie przekroczony – mówi Hałouczanka.

Nowe Polonezy armia Azerbejdżanu otrzymała we wrześniu 2018 roku. Wideo Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu

Trzeba w szczególności wymienić dostawy wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych Polonez dla armii Azerbejdżanu. Przy zasięgu 300 kilometrów, jest to broń o największym zasięgu w Siłach Zbrojnych Białorusi – za wyjątkiem lotnictwa. Bardzo opłacalny, według Hałouczanki, jest też eksport białoruskich technologii w sferze walki radioelektronicznej.

Prezydent Ukrainy przekazuje żołnierzom dokumenty nowych pojazdów. W tle stacja radiolokacyjna na białoruskim podwoziu. Zdjęcie: president.gov.ua

– Są państwa, które bardzo mocno trzymają się białoruskiego uzbrojenia… Stosunek ceny i charakterystyk gra na korzyść białoruskich produktów – powiedział szef zbrojeniówki.

W takim razie, białoruski przemysł zbrojeniowy nie tylko zapewnia miejsca pracy, kształci specjalistów i „podtrzymuje białoruską kulturę pracy”, co często akcentują państwowe media. Sprzedając drogi, zaawansowany technicznie sprzęt, białoruska zbrojeniówka przynosi dochody.

Konkurencja Moskwy nie jest straszna

Głównym partnerem Białorusi w kwestiach zbrojeniowych pozostaje Rosja. Jednak Moskwa stara się dyktować Mińskowi warunki, a w swoim czasie chciała przejąć najważniejsze białoruskie zakłady zbrojeniowe.

Zbudowany w Mińsku ciągnik MZKT-79221 z rakietą (lub makietą rakiety) Topol-M podczas parady w Moskwie w 2010 roku. Zdjęcie: wikipedia.org

Rosja usiłowała już w latach 2012-2013 nabyć niezwykle ważne dla niej Mińskie Zakłady Ciągników Kołowych. W tym celu wykorzystano ciche embargo na kupno produktów MZKT. Zamiast nich rosyjska armia miała korzystać z specjalnie zaprojektowanych podwozi KamAZ i UralAZ. Jednak szantaż nie zadziałał.

Do tej pory MZKT jest głównym dostawcą najcięższych pozwozi kołowych dla rosyjskiej armii. To właśnie na różnych modelach MZKT montowane są zestawy rakietowe Iskander, zestawy rakietowe ziemia-woda Bał i Bastion, samobieżnych wyrzutni rakietowej obrony wybrzeża Club-M, rakietowych kompleksów przeciwlotniczych S-400 i S-500. To na zbudowanych w Mińsku podwoziach poruszają się też wyrzutnie rakiet balistycznych dalekiego zasięgu Topol-M i RS-24 Jars.

Zdjęcie tureckiego operacyjno-taktycznego zestawu rakietowego KAAN. Na masce widoczny napis Volat – marka eksportowa MZKT. Źródło: aviationanalysis.net

– Rzeczywiście, Rosja prowadzi w KamAZ samodzielne prace nad środkiem transportu, który może zostać konkurentem MZKT. Nie widzimy w tym żadnej tragedii… Konkurujemy i będziemy konkurować z rosyjskim sprzętem – podkreślił szef białoruskiej zbrojeniówki.

Nie wykluczył on jednak „mniej pozytywnego scenariusza”, w związku z czym MKZT poszukuje nowych rynków zbytu, opracowując nie tylko podwozia, ale i pełnowartościowe pojazdy na ich podstawie.

Samochód pancerny Volat-1 podczas parady w Mińsku. Zdjęcie wikipedia.org

Na przykład MZKT zadebiutowały na rynku pojazdów dla piechoty samochodem pancernym Volat V-1. I nie wykluczone, że fabryka w Mińsku opracuje też pierwszy białoruski transporter opancerzony.

Alaksandr Hiełahajeu, pj/belsat.eu

Opinia autora może nie odpowiadać stanowisku redakcji

Zobacz też

Wiadomości