Doradca prezydenta Ukrainy mówi o walce z oligarchią i energetyce


Wołodymyr Zełenski z Andrijem Gerusem, swoim doradcą ds. energetyki. Źródło: kadr z kanału youtube 24tv.ua

Walka z monopolami, współpraca z Europą i porozumienie z Rosją są najważniejsze dla bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy – mówi w rozmowie z belsat.eu Andrij Gerus, główny doradca Wołodymyra Zełenskiego ds. energetyki.

– Ukraińskie media donoszą, że kupujecie prąd w Rosji. Jak to jest możliwe, kiedy prowadzicie z Rosją wojnę i szereg sporów, również związanych z energetyką?

– Polska kupuje prąd za granicą?

– Oczywiście. W ostatnim roku rekordowe ilości. Mamy deficyt energii.

– W jakich krajach?

– Np. z Niemiec, Litwy…

– No właśnie, a Litwa skąd ma prąd?

Gazprom ukończył 83 proc. gazociągu Nord Stream 2

– Głównie z Rosji.

– Zgadza się. Czyli w zasadzie jest to tranzyt rosyjskiego prądu do Polski. Dlatego myślę, że import na wolnym rynku to normalne zjawisko. Najważniejsze jest, żeby po prostu dywersyfikować dostawy. Muszą trafiać na Ukrainę z różnych kierunków i nie możemy być zależni od jednego źródła. Zresztą zewnętrzne źródła nie są w ogólnym bilansie znaczące. Obecnie importujemy około 1-2 proc. prądu. Ale głównym problem naszej energetyki to nie import, ale monopolizacja. Ponad 60 proc. udziału w rynku prądu ma jedna firma, DTEK, należąca do Rinata Achmetowa. Monopol jest problemem, bo prowadzi do deficytów energii, wzrostu cen.

Czy rozpoczęta na początku lipca na Ukrainie liberalizacja rynku energii wpływa na rozbicie monopolu?

– Bezpośrednio nie wpływa. Rynek jest obecnie w niewielkim stopniu regulowany i panuje swoboda w wyborze dostawców. Tyle, że na monopol może wpłynąć tylko pojawienie się nowych podmiotów: producentów i dostawców prądu (np. importerzy). Mamy pomysły, by dopuszczać zewnętrznych dostawców, ale musimy bacznie przyglądać się skąd trafia do nas energia. Chodzi o bezpieczeństwo kraju. Obecnie mamy dwie strefy wolnego handlu energią: jedna łącząca nas z Europą i druga strefa, łącząca nas z Mołdawią i Białorusią. W ramach obu powinniśmy szukać możliwości zakupu energii z zagranicy. W ogóle celem strategicznym dla nas jest połączenie naszych i europejskich sieci energetycznych.

– Z punktu widzenia bezpieczeństwa Ukrainy ważniejsza obecnie jest kwestia dostaw gazu. Pod koniec roku kończy się kontrakt z Gazpromem na tranzyt gazu przez Ukrainę. Na jakim etapie są obecnie rozmowy ze stroną rosyjską?

– Rozmowy w Brukseli na poziomie ministrów i szefów koncernów (rosyjski Gazprom i ukraiński Naftogaz) trwają. W październiku będzie kolejna runda rozmów. Nasz plan jest prosty: dogadać się i doprowadzić do porozumienia.

– I są na to szanse?

– Nie będę prognozować. Ale w interesie wszystkich stron: nas, Rosji i Europy, jest by porozumienie było. A jeśli się nie uda, to jesteśmy gotowi na rosyjską blokadę gazową. Mamy maksymalnie zapełnione podziemne zbiorniki. Najbardziej pesymistyczny scenariusz przewiduje, że zimę przeżyjemy bez rosyjskiego gazu. Im lepiej jesteśmy przygotowani do czarnego scenariusza tym mniejsze szanse, że do niego dojdzie. Jeśli nieprzyjazne nam państwo o tym wie, że jesteśmy przygotowani, nie ma sensu, by prowadziło z nami gazową wojnę.

Generał Mróz wraca na Kreml. Dlaczego Ukraina nie zamarzła, jak chciał tego Gazprom?

– To są plany na teraz, a długofalowo?

– Nasza strategia skupia się na łączeniu naszych i europejskich, również polskich sieci energetycznych. Chcemy podłączyć się do polskiej sieci gazociągów tak, byśmy mogli kupować gaz LNG, jaki trafia do polskich portów. Połączenie naszych sieci otworzy świetne możliwości handlu w obie strony. Chcemy również, by przyszli do naszej energetyki polscy inwestorzy. W tej sprawie już rozmawialiśmy w Warszawie w czasie wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

– Tak, ale ukraińska energetyka to szczególny rodzaj biznesu. Jak sam Pan powiedział, całkowicie zdominowany przez monopole oligarchiczne. Wasza nowa władza wierzy, że można je pokonać i ma pomysł jak demontować system oligarchiczny?

– Myślę, że to możliwe. Taki Rinat Achmetow kontroluje 80 proc. elektrowni węglowych i rynku węgla. Oczywiste jest, że monopol jest dla niego wygodny i daje komfortową sytuację. Za jego pomocą może wpływać na sytuację polityczną i np. doprowadzać do skoków cen prądu. Musimy wprowadzić na rynek niezależnych, zewnętrznych dostawców prądu. W ten sposób stworzymy konkurencję i osłabimy monopol. A kiedy osłabimy monopole, pokonamy oligarchię. Oczywiście oligarchia będzie się bronić. I już to robi, chociażby przez medialny atak oskarżając nas o służenie interesom innego oligarchy, Ihora Kołomojskiego. Tymczasem zgoda na import nie jest przecież dla Kołomojskiego.

– Ale jedna z jego firm importuje prąd i sprzedaje na Ukrainie…

– Tak, tylko, że przetargi wygrało kilka firm. Wśród nich jedna Kołomojskiego. Żadnego specjalnego prawa dla Kołomojskiego nie będzie.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze