Do Łukaszenki leci „Krokodyl” z Zimbabwe


Emmerson Mnangagwa. Źródło: bulawayo24.com

Rzecznik prasowy prezydenta Emmersona Mnangagwy jeszcze w przededniu jego wizyty w Mińsku nazwał ją strategiczną i zapewnił, że jej wynikiem będzie „niebywały urodzaj porozumień i memorandów”.

Rozpoczynająca się dziś oficjalna wizyta prezydenta Zimbabwe potrwa do piątku. W ciągu dwóch dni spędzonych na Białorusi ma on się spotkać z przedstawicielami białoruskiego biznesu, a jutro z Alaksandrem Łukaszenką.

76-letni Emmerson Mnangagwa zajmuje najważniejsze stanowiska w państwie od samego początku istnienia niepodległogo Zimbabwe, czyli od roku 1980.

– To potężny i okrutny człowiek, o czym świadczy dość wymownie jego przydomek – „Krokodyl” – mówi nam komentator polityczny Jauhien Krasulin.

Mnangagwa był bliskim sprzymierzeńcem pierwszego prezydenta Zimbabwe Roberta Mugabe i według powszechnych opinii również jest odpowiedzialny za ludobójstwo oraz masowe prześladowania, których władze kraju odbierały ziemię białym farmerom, doprowadzając przy okazji do ruiny rolnictwo i wywołując głęboki kryzys gospodarczy.

W listopadzie 2017 roku, wskutek zamachu stanu 92-letni wówczas Mugabe został odsunięty od władzy, którą przejął Mnangagwa. Nowy przywódca zaczął mówić o potrzebie zmiany wizerunku Zimbabwe na arenie międzynarodowej, zadeklarował chęć do poprawienia stosunków z innymi krajami i czynił starania na rzecz poprawy klimatu inwestycyjnego.

Jednak państwa Zachodu i potencjalnych inwestorów bardzo zaniepokoiły wydarzenia po wyborach prezydenckich w 2018 roku, kiedy władze stłamsiły protesty przy pomocy broni palnej.

Białoruskie MSW będzie uczyć ludzi „Krokodyla”

– Zademonstrowano w ten sposób wszystkim, że Zimbabwe nadal jest krajem ryzykownych inwestycji. I inwestowanie w tym kraju oznacza wiązanie się z niedemokratycznym reżimem, który w każdej chwili może zmienić swoją politykę w stosunku do inwestora – podkreśla ekspert.

Stosunki dyplomatyczne z Zimbabwe Białoruś nawiązała już w 1992 roku. Ale relacje pomiędzy tymi państwami dopiero się kształtują. Wizyt na najwyższym szczeblu jeszcze nie było, ale od 2010 r. Białoruś zaczęli odwiedzać wysocy przedstawiciele władz w Harare – w 2015 do Mińska przyleciał sam Mnangagwa, który był wtedy wiceprezydentem. I to właśnie jego tamtejsze media nazywają architektem kontaktów z Białorusią.

A Harare zaczęli odwiedzać przedstawiciele Banku Rozwoju Białorusi oraz koncernów BiełAZ i Triple. W ubiegłym roku do Zimbabwe dwukrotnie poleciał Wiktar Szejman, od wielu lat jeden z najbardziej zaufanych ludzi Alaksandra Łukaszenki.

Z wizytą u „Krokodyla”. Wysłannik Łukaszenki wrócił z Zimbabwe z kontraktami na 58 mln dolarów

Wymiana towarowa pomiędzy Białorusią a Zimbabwe przez długi czas wynosiła kilka milionów dolarów rocznie, ale w roku 2017, dzięki dostawom białoruskiego sprzętu, obroty handlowe przekroczyły 20 mln dolarów. Podstawą białoruskiego eksportu do tego kraju są jednak nawozy potasowe i „wyroby drukowane”. Z Zimbabwe Białoruś importuje tytoń oraz nieznaczne ilości owoców i warzyw.

Ale wiosną ubiegłego roku został podpisany kontrakt w wysokości niemal 58 mln dolarów – na dostawy białoruskich traktorów i sprzętu do prac leśnych. O podpisaniu kolejnej umowy na dostawy sprzętu z Białorusi na prawie 60 mln dolarów mówiono też jesienią, ale nie jest do końca jasne, czy nie chodzi o tę samą kwotę. Wiadomo za to dokładnie, że obie strony przygotowały kontrakt na sprzedaż do Zimbabwe białoruskich nawozów o wartości 10 mln dolarów.

Oprócz tego rozpatruje się utworzenie wspólnych przedsiębiorstw, realizację projektów w sferze rolnictwa, budownictwa mieszkaniowego i przemysłu, a także oświaty i współpracy wojskowej.

Artylerzyści z Zimbabwe zaliczyli 100% trafień, ale nie w swoje cele

Białorusini już w ub.r. chcieli wysłać do Zimbabwe swoich geologów, aby szukali tam ropy, gazu, złota i platyny. O postępach związanych z tą inicjatywą na razie jednak nic nie słychać, ale miesiąc temu w Zimbabwe uruchomiono kupione na Białorusi kruszarki, które mają pomóc w skuteczniejszym wydobyciu diamentów.

Jauhien Krasulin ostrzega jednak, że wielkim problemem partnerów biznesowych z Harare jest ich wypłacalność. Tamtejszy Bank Rezerwowy nie może prowadzić transakcji międzynarodowych i wymieniać walut, wskutek czego importerzy z Zimbabwe nie mogą opłacać dostaw. Kontrahenci grożą więc ich wstrzymywaniem, a sytuacja finansowa ich partnerów z Zimbabwe tylko się komplikuje. Sytuację pogarsza również dotkliwy kryzys walutowy – po krachu waluty narodowej w roku 2008, w kraju używany jest dolar amerykański.

– Z dużą dozą pewności można stwierdzić, że Zimbabwe zawsze będzie miało problemy z rozliczaniem się za dostawy – ostrzega Krasulin przed zbytnim entuzjazmem z powodu oczekiwanych profitów z wizyty Emmersona Mnangagwy w Mińsku. – Dlatego wszelkie inwestycje i umowy będą bardzo ryzykowne, a nawet przyniosą Białorusi straty.

MH, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze