Dlaczego Kalesnikawa nie pojechała na spotkanie z Łukaszenką w areszcie KGB

W sobotę rządzący Białorusią Alaksandr Łukaszenka rozmawiał z aresztowanymi opozycjonistami. Dlaczego wśród więźniów politycznych nie było Maryi Kalesnikawej, powiedział dziś na antenie Echa Moskwy adwokat Alaksandr Pylczanka.

Według prawnika przebywająca w areszcie śledczym w Żodzinie członkini prezydium Rady Koordynacyjnej odmówiła opuszczenia celi. Przyszli tam po nią ludzie w cywilnych ubraniach, którzy nie przedstawili się, nie pokazali dokumentów i nie powiedzieli, gdzie chcą ją zabrać. Maryja Kalesnikawa miała powiedzieć, że areszt jest bezpieczniejszy niż przejażdżki z nieznajomymi.

Flecistka, która walczy o Białoruś. Maryję Kalesnikawą opisuje jej siostra

Opozycjonistce nie ma się co dziwić. We wrześniu została na ulicy porwana przez nieumundurowanych funkcjonariuszy KGB lub GUBAZiK (Głównego Wydziału ds. Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją MSW), którzy następnie grozili jej śmiercią. Potem służby usiłowały wydalić ją z Białorusi, co uniemożliwiła niszcząc swój paszport. Od tego czasu przebywa w areszcie śledczym – jest podejrzana o nawoływanie w internecie do działań destabilizujących sytuację w państwie.

W sobotę Alaksandr Łukaszenka w stołecznym areszcie KGB spotkał się z przetrzymywanymi tam opozycjonistami. Przez pięć godzin miał rozmawiać m.in. z byłym prezesem Biełgazprombanku Wiktarem Babaryką i blogerem Siarhiejem Cichanouskim (obu nie dopuszczono do wyborów prezydenckich) oraz członkami Rady Koordynacyjnej. Media podkreślały, że na spotkaniu nie było właśnie Maryi Kalesnikawej, która jest izolowana od pozostałych więźniów politycznych.

Dziel i rządź – ta taktyka na Białorusi już nie działa

pj/belsat.eu

Wiadomości