„Dialog z zakładnikami”. Kolejne manewry Łukaszenki

Piotr
Pogorzelski
dziennikarz Biełsatu, autor podcastu Po prostu Wschód

To była pełna niezwykłych wydarzeń sobota: Alaksandr Łukaszenka spotkał się z niektórymi aresztowanymi przedstawicielami opozycji i pozwolił wielkodusznie Siarhiejowi Cichanouskiemu na pierwszą od 4 miesięcy rozmowę telefoniczną z żoną. Czy na Białorusi coś się zmienia? Można przypuszczać, że to po prostu kolejna gra Alaksandra Łukaszenki.

Jeszcze dwa miesiące temu, gdy od razu po wyborach odbywały się protesty na Białorusi, prezydent starał się o nich nie mówić, marginalizować ich uczestników nazywając „prostytutkami i narkomanami”, a funkcjonariusze bezlitośnie bili pałkami i torturowali demonstrantów. Po kilku dniach prześladowania osłabły. Można powiedzieć, że nastąpił krótki okres liberalizacji.

Później jednak Alaksandr Łukaszenka zaczął czuć się pewniej, wróciły punktowe represje i paranoiczna walka z wszelkimi przejawami niezależnego myślenia. Szef państwa zaczął mówić też o reformie konstytucyjnej, co było wspierane głosami z Moskwy.

Łukaszenka odwiedził areszt KGB

W międzyczasie Alaksandr Łukaszenka mianował się ponownie na prezydenta rozpoczynając kolejną swoją kadencję. Wierny mu MSZ grał ostro, de facto wyrzucając ambasadorów Polski i Litwy i żądając, z sukcesem zresztą, zmniejszenia liczebności personelu placówek dyplomatycznych tych krajów. Doprowadziło to do solidarnej odpowiedzi państw unijnych. Większość ambasadorów państw Wspólnoty opuściło kraj.

W dodatku przez cały tydzień na zachodnich salonach brylowała Swiatłana Cichanouskaja, która przecież – zdaniem Łukaszenki – powinna zajmować się smażeniem kotletów, a nie wielką polityką. Tydzień zakończył się jednak rozmową ministra spraw zagranicznych Białorusi Uładzimira Makieja z szefem unijnej dyplomacji Josepem Borrellem. Najwyższy chyba rangą kontakt od czasu wyborów, nie licząc rozmów z Moskwą.

Nieoczekiwanym finałem stała się wizyta Alaksandra Łukaszenki w areszcie śledczym i jego spotkanie z przetrzymywanymi tam politycznymi oponentami. W dodatku, co już w ogóle można uznać za wielkopański gest, małżeństwo Cichanouskich mogło ze sobą porozmawiać przez telefon, po raz pierwszy od 134 dni.

Po 4 miesiącach Swiatłana Cichanouskaja mogła porozmawiać z mężem

Podsumowując dotychczasowe wydarzenia, można wywnioskować, że Mińsk nie ma konsekwentnej polityki dotyczącej walki z opozycją i kontaktów ze wspólnotą międzynarodową. Pałowanie na szeroką skalę przynosi efekty odmienne od zamierzonych, w takim razie będzie działać punktowo. Uderzenie w Polskę i Litwę przynosi falę działań całej UE, trzeba coś zrobić i z tym: na przykład imitować dialog z opozycją – na temat zmian w konstytucji.

Surrealistyczna scena, gdy strażnik więzienny pyta się więźniów, co można ulepszyć w więzieniu bo przecież na “zmiany ustawy zasadniczej trzeba patrzeć szerzej”. Gra na syndromie sztokholmskim? Czy może próba torturowania więźniów politycznych, którzy z pewnością chcieliby napluć w twarz winnemu ich przebywania za kratami, ale nie mogą?

Alaksandr Łukaszenka zapewne myśli, że pokazał Zachodowi, że jest w stanie rozmawiać nawet ze swoimi zapiekłymi wrogami. To samo chce zapewne zaprezentować swoim zwolennikom: zobaczcie, ja nawet do nich przyjechałem! Ich zapytałem o zdanie! Jestem tak silny, że mogę sobie na to pozwolić.

Ostatni bastion Łukaszenki. Jak “kryminalni” stali się głównym narzędziem represji?

Co więcej może to być gra na rozbicie opozycji i pokazanie, że z tymi ludźmi można rozmawiać, bo przecież “konstytucji na ulicy się nie pisze”, jak mówi Alaksandr Łukaszenka. Komentatorzy zwracają przy tym uwagę, że na spotkaniu nie było zaprawionych w boju polityków, jak przebywający w aresztach: Mikałaj Statkiewicz, Paweł Siewiaryniec, czy nawet Siarhiej Cichanouski.

Jest to też przekaz do uczestników ulicznych manifestacji: zobaczcie, wy chodzicie “na spacery” w weekendy, a wasi koledzy już się ze mną dogadują. W podtekście: oni was zdradzili. Dopóki uczestnicy spotkania siedzą w aresztach, nie dowiemy się, co tak naprawdę myślą o tym, co mówił Łukaszenka za murami aresztu KGB.

Wiemy jednak, co myśli opozycja po drugiej stronie muru. W jej komentarzach można odczytać zadowolenie, że protesty przynoszą swój efekt i zmuszają Łukaszenkę do dialogu ze swoimi oponentami. Może to też, z czym akurat się zgadzam, oznaczać, że tak naprawdę gwarancje płynące z Moskwy nie są tak mocne i jednak potrzebna jest jakaś nić porozumienia, jakiś kontakt z Unią Europejską, czy USA. Łukaszenka wydaje się wracać do swojej starej gry między Wschodem a Zachodem.

Dwa miesiące protestów i osiem miesięcy kryzysu: Łukaszence kończą się pieniądze

Na razie sobotnie wydarzenia budzą więcej pytań niż odpowiedzi, zapewne jednak są one oznaką pewnej zmiany w polityce Mińska. Powstaje jednak kolejne pytanie, czy to naprawdę zmiana stanowiska, czy raczej tylko zmiana zachowania i gra pozorów – tzw. pokazucha. Stawiam na to drugie.

Piotr Pogorzelski/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie.

 

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów