„Deszcz pagonów”. Byli specnazowcy na znak protestu niszczą mundury

W odpowiedzi na brutalne działania białoruskich formacji siłowych wobec pokojowych demonstrantów, niektórzy byli i obecni żołnierze oddziałów specjalnych i funkcjonariusze milicji niszczą lub wyrzucają swoje uniformy.

Zdjęcia i wideo pojawiają się na prywatnych kontach na portalach społecznościowych, dlatego często trudno zweryfikować prawdziwość nagrań.

– Jest mi strasznie wstyd za to, że służyłem w formacji, która teraz bije i kaleczy ludzi. Składałem przysięgę, że będę służył swojemu narodowi. Byłem dumny z tego, gdzie służyłem. Teraz czuję wstyd. Hańba! Hańba wszystkim który wykonują takie rozkazy! – mówił jeden z funkcjonariuszy oddziałów specjalnych.

Funkcjonariusze milicji i oddziałów specjalnych rezygnują z pracy

Pagony są odrywane, a mundury wyrzucane lub palone. Protestują byli i obecni funkcjonariusze.

Opublikowany przez Biełsat po polsku Czwartek, 13 sierpnia 2020

Były już milicjant Jehor Jemelianow został zatrzymany po tym, jak opublikował na swoim profilu zdjęcie i oświadczenie o odejściu ze służby. Jego żona Marina informuje, że Jehora oskarżono o naruszenie procedur służbowych albo organizowanie masowych imprez. Zatrzymano go na komisariacie.

– O 17.55 zadzwoniłam do niego – nadal był w jednostce. O 19.55 zadzwoniłam znowu. Chciałam uzgodnić, kto odbierze naszą 3-letnią córkę. Powiedział, że go zatrzymali – powiedziała.

Milicjanci pozostający na służbie apelują do swoich kolegów, aby nie wypełniali przestępczych rozkazów.

– Przysięgaliśmy z wami, że będziemy bronić naród białoruski, ale zamiast tego chronimy tylko interesy jednego człowieka, który siłą przejął władzę i teraz nie ma odwagi zakończyć rozlewu krwi i oddać tę władzę narodowi – mówił jeden z nich.

Są też funkcjonariusze, którzy ze zrozumieniem podchodzą do ludzi wychodzących na pokojowe akcje solidarności z zatrzymanymi. Niektórzy funkcjonariusze OMON-u stojący naprzeciwko protestujących opuszczają tarcze. Inni idą ulicami razem z ludźmi. Wciąż jednak zdecydowana większość funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa zatrzymuje ludzi przy użyciu siły, broni i granatów hukowych.

W ciągu ostatniej doby do aresztów zabrano kolejnych siedemset osób. Łącznie od 9 sierpnia zatrzymano prawie siedem tysięcy protestujących.

Zatrzymywani są również pracownicy służby zdrowia. Lekarze, którzy usiłują pomagać ofiarom manifestacji, trafiają do cel; także wobec nich używa się przemocy. W dniu wczorajszym medycy wzięli udział w akcji protestu. Zatrzymany został lekarz Bogdan Szylnikowski, którego uznano za jej organizatora. 13 sierpnia pracownicy 1. Szpitala Miejskiego w Mińsku stanęli w „łańcuchu solidarności”.

mmd/pp/belsat.eu

Wiadomości