Decyzja trybunału UE: Gazprom i jego niemieccy partnerzy mają kłopoty


Zatrzymywana na Bałtyku m.in. przez Danię i Polskę budowa drugiej nitki gazociągu Nord Stream jest najważniejszym niemiecko-rosyjskim projektem gospodarczym. Źródło: (Credit Image: © Nord Stream Ag/Russian Look via ZUMA Wire)

Rosji będzie trudniej szantażować Ukrainę i Polskę za pomocą gazu. Wczoraj Trybunał Sprawiedliwości UE przyznał rację polskiemu rządowi i blokuje wykorzystanie przez Gazprom niemieckiego gazociągu OPAL.

Gazprom i jego niemieccy i francuscy partnerzy spotkali się z wielkim problemem. Kiedy trzy lata temu Komisja Europejska przyznała Gazpromowi rację, że może wykorzystywać niemiecki gazociąg OPAL (biegnie znad Bałtyku na południe, równolegle do polsko-niemieckiej granicy), wydawało się, że rosyjski plan jest na ostatniej prostej. Plan, by sprzedawać gaz do Europy zachodniej z pominięciem (a przynajmniej możliwym znacznym ograniczeniem) dostaw przez Polskę i Ukrainę. Rosjanie mieli realizować ten plan za pomocą istniejącej od 2011 pierwszej nitki gazociągu Nord Stream i właśnie kładzionej obok, na dnie Bałtyku drugiej nitki: Nord Stream 2. Tylko, że rosyjski gaz za pomocą podmorskich rur doprowadzony jest do niemieckiego wybrzeża pod Greifswaldem. Stamtąd, do odbiorców w Europie jeszcze droga daleka.

Zablokować rurę

Rosyjski gaz miał popłynąć z niemieckiego wybrzeża dalej dwoma magistralami: biegnącym na zachód NEL (Nordeuropäische Erdgasleitung) i właśnie OPAL-em (Ostsee Pipeline Anbindungs-Leitung), o przepustowości 36 mld. m. sześc. gazu. W Czechach OPAL łączy się z linią przesyłową GAZELA, która dalej transportuje rosyjski gaz z bałtyckiej rury przez system gazociągów (MEGAL) do południowych landów niemieckich i Francji. Polski rząd zaskarżył do unijnego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) w Luksebmurgu decyzję, że Gazprom może korzystać z całej mocy przesyłowej OPAL-u.

Sieć gazociągów niemieckich którymi ma płynąć m.in. gaz z Nord Stream 2. Źródło: gascade.de

Warszawa argumentowała, że jest to sprzeczne z zasadą europejskiej solidarności energetycznej. Do trybunału sprawę rosyjskiego monopolu zaskarżył również ukraiński koncern Naftohaz. Skargę wsparła również Litwa i Łotwa. Rzecz w tym, że po uruchomieniu Nord Stream 2 o przepustowości 55 mld. m. sześc. gazu, Rosjanie mieliby możliwość ograniczenia dostaw przez terytorium Ukrainy, a także Polski do Europy Zachodniej. Tym samym zyskaliby opcję podyktowania zaporowych cen na gaz dla Ukrainy i Polski, zyskując, zwłaszcza w przypadku Kijowa, środek bezpośredniego nacisku na tamtejsze władze.

– Korzystny dla Polski wyrok Sądu Unii Europejskiej to kolejne, po uchwaleniu dyrektywy gazowej wydarzenie, które ukróca monopol Gazpromu w Europie. To lekcja dla tych, którzy sądzą, że mogą działać na europejskim rynku energetycznym, bez przestrzegania jego zasad – skomentował Minister Energii Krzysztof Tchórzewski w wystąpieniu na kongresie MOVE.

Decyzja TSUE powoduje, że biegnącym przez Niemcy gazociągiem można będzie przesyłać nie tylko rosyjski gaz. A Gazprom będzie musiał się wstrzymać z ograniczaniem dostaw przez Polskę i Ukrainę. W praktyce zadziałała europejska solidarność energetyczna. To jednak nie koniec walki z Gazpromem.

Gigant kontratakuje?

Gazprom ma kłopoty na wielu frontach. Wydobycie gazu z nowych złóż dla Chin, by dostarczać go nowym gazociągiem Siła Syberii nie jest wystarczające by zagwarantować stabilność dostaw zgodnych z kontraktami. Na Bałtyku Dania blokuje na razie skutecznie postępy w budowie drugiej nitki Nord Streamu, powołując się m.in. na argumenty ekologiczne. W europejskie interesy Gazpromu uderza dyrektywa gazowa UE, a teraz decyzja TSUE.

Moskwa ma jednak w zanadrzu poważne karty, które mogą się okazać bronią gazową. Z uwagi na stale rosnące moce przesyłowe gazoportu w Świnoujściu i potencjalne zabezpieczenie w postaci możliwości zakupu gazu z zachodu Europy, Polska jest lepiej zabezpieczona przed rosyjską wojną energetyczną. Mimo postępów w budowaniu niezależności energetycznej na Ukrainie (dostawy ze Słowacji, Węgier, czy Polski), to właśnie Kijów jest bardziej narażony na rosyjski, gazowy szantaż.

– To miła niespodzianka – komentujował decyzję TSUE Jurij Witrenko, dyrektor wykonawczy Naftohazu do spraw sprzedaży cytowany przez RIA Novosti.

Decyzja trybunału może spowolnić uzyskanie przez Rosję pozycji monopolisty, który może sobie pozwolić na naciskanie na Ukrainę za pomocą kurków z gazem. Mimo to ukraińska gospodarka nadal jest zależna od dostaw Gazpromu.

Ambasada USA poinformowała, że amerykański departament energii wysyła na Ukrainę specjalną delegację. Amerykanie na prośbę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego mają opracować plan reagowania na wypadek kryzysu energetycznego. Czyli w sytuacji, gdyby Rosjanie zakręcili kurek z gazem. Z końcem tego roku kończy się kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Obecnie trwają negocjacje ukraińskiego Naftohazu z Gazpromem.

Rosjanie do tej pory byli nieugięci i wprost sugerowali wstrzymanie przesyłu po nowym roku. Ale teraz utrudnienia z Nord Streamem i niekorzystna decyzja TSUE mogą zaszkodzić ich planom. Niestety Moskwa ma jeszcze jedną opcję. Może nieoficjalnie powiązać kwestię gazu z procesem pokojowym na Donbasie. Dla Ukrainy byłoby to skrajnie niekorzystne posunięcie. Bo prezydentowi Zełenskiemu bardzo zależy na zakończeniu wojny. Na Kremlu o tym doskonale wiedzą, dlatego mogą stosować wzmożony nacisk na takie rozwiązanie kwestii Donbasu, które będzie na rękę Rosji. Nacisk również za pomocą gazu.

Donbas najsilniejszą kartą w dyplomatycznej grze Putina

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze