Członek „grupy Wagnera” wycofał nakład swojej książki o walkach w Syrii. Nie chciał narazić się „kucharzowi Putina”?

Wydawnictwo, które planowało wydrukować wspomnienia żołnierza rosyjskiego oddziału najemników Marata Gabidullina, usunęło wszystkie odniesienia do książki z sieci społecznościowych – pisze portal Snob.

Książka w przedsprzedaży w jednym z syberyjskich wydawnictw kosztowała 1,5 tys. rubli (73 zł). Pierwszy nakład w wysokości 50 egzemplarzy nie trafił jednak do czytelników. Wydawnictwo poinformowało tych, którzy zapłacili za książkę z góry, że dostaną pieniądze z powrotem.

Okładka książki „Dwa razy do tej samej rzeki” Marata Gabidullina ps. Died Martin

Dzień wcześniej na łamach rosyjskiego portalu Meduza ukazał się wywiad z Maratem Gabidullinem. Portal stwierdził, że jest to pierwszy w historii wywiad z członkiem oddziału najemników, który zgodził się ujawnić swoją tożsamość.

W wywiadzie pojawiają się słowa krytyki pod adresem sponsora grupy Wagnera, Jewgienija Prigorzyna. Ten oligarcha bliski rosyjskiemu prezydentowi zaczynał karierę jako szef firmy cateringowej Kremla i dlatego nazywany jest „kucharzem Putina”.

Gabidullin stwierdził, że współpracownicy Prigożyna kradną za jego plecami fundusze, dostarczając żołnierzom wybrakowany sprzęt. Skrytykował go też za utrzymywanie tajemnicy wokół oddziału, choć wszyscy wiedzą o jego istnieniu i zależnościach.

Autora książki wzburzył też fakt, że cieniem na reputacji oddziału położył się szeroko opisywany w mediach przypadek bestialskiego torturowania dezertera z proasadowskich oddziałów. Żołnierze grupy Wagnera używali przy tym kowalskiego młota. Na końcu odcięli głowę mężczyźnie i go spalili. Nagranie tortur trafiło do internetu i szybko rozpoznano uczestników zdarzenia. Według Gabidullina za całą akcją stał właśnie sam dowódca grupy ps. Wagner, czyli Dmitrij Utkin, który wydał rozkaz, by poprzez nagłośnienie tych tortur, odebrać innym Syryjczykom ochotę do dezercji.

– To poje…ne, nienormlane, a Prigożyn nie powinien zapominać, że jego ukochany dowódca wydał taki rozkaz. I my sami do tego doprowadziliśmy swoimi rękami. I tych czterech sadystów trzeba pociągnąć do odpowiedzialności. Ale na jakiej podstawie, skoro ty dopiero co powiedziałeś, że ich tam nie ma? („Ich tam niet – słowa nawiązujące do wypowiedzi Putina, że w Donbasie nie ma zagranicznych wojsk – Belsat.eu) – mówił autor książki w wywiadzie dla Meduzy.

W wywiadzie Marat Gabidullin twierdził też, że w 2017 roku pokazał Prigożynowi wersję roboczą swojej książki. Domniemany sponsor grupy Wagnera miał stwierdzić, że wspomnienia powinny zostać opublikowane nie wcześniej niż w 2022 roku. Zanim wprowadzono zmiany do konstytucji, ten rok miał być ostatnim rokiem prezydenta Władimira Putina.

Najemnicy z „grupy Wagnera” walczyli w: Syrii, Donbasie, w Syrii, Libii, Sudanie i innych konfliktach lokalnych. Według doniesień medialnych są oni szkoleni i zaopatrywani przez rosyjski wywiad GRU. Również dowódca grupy ppłk Dmitrij Utkin służył przedtem w jednostkach specnazu wywiadu wojskowego.

Przed wyborami na Białorusi w lipcu br. w Mińsku została zatrzymano oddział wagnerowców, lecący tranzytem przez Mińsk z misją do Afryki. Białoruskie władze oskarżyły ich początkowo o próbę zamachu stanu. Jednak po jakimś czasie zostali oni zwolnieni.

Białoruskie smaki w kremlowskiej kuchni. Co upichcili kucharze Putina?

jb/ belsat.eu

Wiadomości