Czechy: rosyjski dom szpiegów


Памятник Ивану Коневу в Праге в итоге убрали из сквера. С российской агентурой так просто разобраться не получится. Фото – Michal Cizek/AFP/Forum

Czeski kontrwywiad ujawnił rosyjską siatkę hakerską. Agenci Kremla czuli się do tej pory w Czechach jak w domu.

Wczoraj czeski kontrwywiad, czyli Informacyjna Służba Bezpieczeństwa (BIS) podał, że rozbił rosyjską sieć hakerską. Działała pod kontrolą Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Szef BIS Michal Koudelka poinformował parlament, że Rosjanie stworzyli w Czechach sieć serwerów i mieli sprawną grupę hakerów wspieraną przez rosyjską ambasadę. Oczywiście rosyjskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w Pradze rytualnie zaprzeczyło i oburzyło się.

Rosyjska siatka w Czechach miała przygotowywać cyberataki w całej Europie. Nie jest to pierwsza duża afera szpiegowska w Pradze. Rosjanie w Czechach czują się wyśmienicie i mają sporą swobodę działania, co czasem osłabia ich czujność. Tak było tym razem. Problem w tym, że nawet po ujawnieniu szpiegostwa i wskazaniu zagrożeń, część czeskiej klasy politycznej otwarcie bagatelizuje problem i twierdzi, że z Rosją należy współpracować i okazywać wdzięczność za… wyzwolenie w czasie II wojny światowej.

Różowy marszałek

Praski samorząd 12 września podjął decyzję o usunięciu pomnika sowieckiego marszałka Iwana Koniewa. Figura przeniesiona zostanie z 6 dzielnicy do muzeum. Pomnik od lat był przedmiotem sporu znacznie głębszego niż konflikt historyczny. Praski Koniew był oblewany farbą. Pięć lat temu ktoś pomalował go na różowo. Dwa lata temu pojawiły się namazane farbą napisy z datami zbrodniczych operacji Koniewa: 1956, 1961, 1968. Władze dzielnicy miały dość czyszczenia pomnika, więc przykrywały go brezentem. Później na pomniku pojawiła się tablica informująca o niechlubnej roli marszałka w pacyfikacji węgierskiego powstania w 1956 r. W końcu zapadła decyzja, by pomnik usunąć ze względów praktycznych. Gdyż ciągle trzeba było go czyścić i chronić.

Usunięcie pomnika wywołało jednak dyplomatyczny konflikt. Rosyjskie media ruszyły z antyczeską kampanią, protestowała rosyjska ambasada. Pod pomnikiem Koniewa, jeszcze zanim go usunięto, zbierały się manifestacje czeskich przyjaciół Rosji: komuniści z sowieckimi flagami, narodowcy, neonaziści. Był nawet rzecznik prezydenta Milosza Zemana. Bo w Czechach kwestia stosunku do Rosji wywołuje dużo głębsze, niż historyczne podziały.

Prezydent Zeman nazwał przenosiny pomnika „prawdziwym wstydem”. Krytykuje je również Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSCM), która jest niewielką, ale gwarantującą rządzenie koalicji w parlamencie (obok komunistów tworzą ją populiści z ANO i czeska socjaldemokracja CSSD). Komuniści zawsze byli prorosyjscy. Występują przeciw sankcjom na Rosję i postulują wyjście Czech z NATO. Czeski rząd premiera Andreja Babisza jest więc poniekąd zakładnikiem niewielkiego, ale prorosyjskiego środowiska politycznego. Swojej fascynacji Rosją Władimira Putina nigdy nie ukrywał prezydent Zeman. W 2014 r. kwestionował winę Moskwy w agresji na Ukrainie. Dziś dziwi się, kiedy służby specjalne ujawniają rosyjską agenturę.

Jak w domu

Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 r. czeski kontrwywiad regularnie informuje o rosnącej aktywności służb Kremla nad Wełtawą. Rosjanie zawsze mieli w Czechach łatwiej. Po pierwsze Praga, Karlowe Wary, czy Pilzno to ulubione miejsca na „drugi dom” dla Rosjan. Ułatwiona procedura uzyskania rezydentury i rejestracji spółek sprawiła, że w Czechach wyrosła pokaźna rosyjska diaspora. I to nie tylko poszukująca pracy. Od 1993 r. czeskie obywatelstwo otrzymało 4764 Rosjan, a w ubiegłym roku w Czechach na stałe zamieszkiwało 38223 obywateli rosyjskich. To biznesmeni, eksperci, czy wręcz urzędnicy. Uwielbiają inwestować w Czechach.

Sieć rosyjskich hakerów rozbita przez czeskie służby

 

Swój biznes w nieruchomościach miała w Pradze m.in. rodzina Aleksandra Bastrykina, szefa Komitetu Śledczego, jednego z najważniejszych ludzi Kremla. Przyjazne środowisko budują również relacje biznesowe. Czechy, obok Węgier, są krajem wyjątkowo powiązanym siecią zależności gospodarczych z Rosją. W Rosji powstały dwie fabryki Skody i wiele czeskich inwestycji. W Czechach działają rosyjskie instytucje finansowe, np. Sbierbank, czy przedstawicielstwa Łukoila i Gazpromu. Wreszcie w Czechach zbierająca od kilku do kilkunastu procent poparcia w wyborach część sceny politycznej jest otwarcie prorosyjska i antyamerykańska.

Jeszcze w 2007 r., kiedy trwały negocjacje w sprawie amerykańskiej tarczy antyrakietowej, Rosjanie budowali prężne siatki szpiegowskie, o czym raportował kontrywiad BIS. W 2011 r. kontrwywiad przestrzegał przed aktywnością Rosjan w energetyce. Kolejny raport w 2014 r. mówił, że Moskwa oddelegowała do swojej ambasady w Pradze rekordową liczbę oficerów wywiadu działających pod przykryciem. Rok później Czesi wyrzucili ze swojego kraju trójkę rosyjskich dyplomatów uznanych za szpegów. W grudniu 2018 r. raport BIS mówił, że nawet 40 proc. rosyjskiego personelu dyplomatycznego zajmuje się szpiegostwem. Tamten raport wywołał wściekłość prezydenta Zemana. Nazwał wtedy BIS „dyletantami”, a raport „bredniami”.

Łacińska sentencja „Słuchaj, patrz, milcz” to dewiza Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (Bezpečnostní informační služba) Republiki Czeskiej. Źródło: bis.cz

Kilka miesięcy później, wiosną tego roku czescy łowcy agentów zlikwidowali działającą w ich kraju siatkę rosyjskich cyber-szpiegów. Działali pod przykrywką dwóch firm z branży gier komputerowych. Operację opisał tygodnik „Respekt”. W firmach pracowali m.in. Rosjanie z czeskim obywatelstwem. Część z nich zdążyła uciec do Rosji. Działania hakerów i szpiegostwo internetowe są coraz większym problemem. Dwa lata temu rosyjscy hakerzy włamali się na ponad sto skrzynek mailowych czeskiego MSZ, w tym samego ministra.

W 2018 r. aresztowano grupę rosyjskich i wietnamskich hakerów włamujących się do systemów instytucji odpowiedzialnych za wydawanie zgód na pobyt w Czechach. Najnowsze rewelacje BIS są nie tylko ciosem w rosyjską agenturę. Uderzają przede wszystkim w czeskie lobby prorosyjskie i prezydenta Zemana. Prezydent od dawna walczy z kontrwywiadem i np. blokuje awans szefa służby BIS, Michala Koudelki na generała. Tym razem trudno będzie jednak Zemanowi nazwać rewelacje Koudelki „bredniami”. A konkrety o rosyjskim zagrożeniu znajdą się już niebawem, w grudniowym raporcie kontrwywiadu podsumowującym rok walki z agentami Kremla.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze