Cierpliwość Białorusinów się kończy? Komisariat obrzucono “mołotowami”

Po dwóch miesiącach pokojowych protestów na Białorusi zaczęło dochodzić do ataków na gmachy służb i mienie funkcjonariuszy. MSW zapowiedziało, że milicja będzie używać broni.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało dziś nagranie, na którym widać, jak butelki z benzyną przelatują przez ogrodzenie komendy dzielnicy Sawiecki Rajon w Mińsku. Nieznanym sprawcom udało się podpalić milicyjny autobus, który został szybko ugaszony przez funkcjonariuszy.

Maszyna wykorzystywana w czasie protestów do transportu milicjantów i zatrzymanych została uszkodzona. Jak poinformowało MSW, na podwórko komisariatu wrzucono trzy butelki z łatwopalną substancją. Milicja nie złapała sprawców, których poszukuje teraz grupa operacyjno-śledcza. Wszczęto przeciwko nim sprawę karną o chuligaństwo i nielegalne użycie płonących przedmiotów.

Funkcjonariusze z komendy dzielnicy Sawiecki Rajon aktywnie uczestniczą w pacyfikacji protestów w białoruskiej stolicy. Po niedzielnym Marszu Honoru do sieci trafiło zdjęcie, na którym zatrzymani demonstranci są trzymani na deszczu pod murem komisariatu.

Zatrzymani na podwórzu komendy dzielnicy Sawiecki Rajon. 11 października 2020 r. Zdjęcie czytelnika TUT.by

Ataku za pomocą “mołotowów” dokonano o piątej nad ranem. Poprzedniego dnia stołeczna milicja użyła siły, petard i gazu pieprzowego przeciwko uczestnikom Marszu Emerytów. W odpowiedzi na brutalność służb, wieczorem, w wielu punktach miasta rozpoczęły się pokojowe manifestacje, które także zostały spacyfikowane. Przynajmniej w dwóch miejscach protestujący zablokowali ulice płonącymi oponami. Tego dnia zatrzymano ponad 100 osób, jeszcze więcej – ponad 700 zatrzymano podczas niedzielnych demonstracji.

W Mińsku zapłonęły opony WIDEO

To nie jedyne akty wandalizmu wymierzone w przedstawicieli białoruskich służb. W Baranowiczach nieznani sprawcy rzucili puszką w okno prokuratury. Są teraz poszukiwani przez milicję, a przeciwko nim została wszczęta sprawa karna. Z kolei w Żodzinie drzwi wejściowe do budynku prokuratury zostały podpalone.

Po brutalnej pacyfikacji niedzielnych protestów ogniem zajął się też drewniany dom, w którym wychował się dowódca stołecznego OMONu płk Zmicier Bałaba. To oficer uznawany za odpowiedzialnego za śmierć i kalectwo wielu demonstrantów.

Spłonęła rodzinna chata naczelnika mińskiego OMONu

Białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mówi o wzroście agresji wobec funkcjonariuszy. Chodzi nie tylko o podpalenia, ale też stawianie oporu przez demonstrantów podczas prób zatrzymania. MSW ostrzega, że w razie konieczności milicja użyje broni palnej. Nie wspomniało przy tym, że obecnie poziom brutalności działań milicji zbliża się do tego z początku protestów po sfałszowaniu wyborów prezydenckich 9 sierpnia.

Na Białorusi zatrzymano wczoraj 100 demonstrantów. Czterech zabrało pogotowie

Od początku demonstracji liderzy opozycji i sami protestujący apelują o unikanie przemocy. Dzięki temu przez ponad dwa miesiące na Białorusi nie doszło do zamieszek, ani zbrojnych starć z milicją. Do tej pory to służby używały siły wobec bezbronnych obywateli.

pj/belsat.eu

Wiadomości