„Chcemy dialogu, jak w Polsce w latach 80-tych.” Strajk w Mińskiej Fabryce Traktorów WYWIAD

Od ponad tygodnia na Białorusi trwa strajk generalny, protesty odbywają się w 150 zakładach. Zamiast rozmawiać z robotnikami, władze odpowiedziały aresztami działaczy i naciskami administracyjnymi. O tym, jak strajk wygląda od środka, Biełsat rozmawiał z inżynierem Mińskiej Fabryki Traktorów.

Alaksandr jest technologiem produkcji w MTZ. Nie bierze udziału w strajku i tłumaczy nam, dlaczego.

– Do naszego zakładu lista, na którą wpisywali się uczestnicy strajku, jakby nie doszła. Nie doszło też pismo od kierownictwa, w którym podkreślono, że robotnicy MTZ powinni być apolityczni i opowiadać się za stabilnością ich miejsca zatrudnienia.

Przed Mińską Fabryką Traktorów odbywają się akcje solidarności z robotnikami. 18 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

Według Alaksandra na samym początku w strajku uczestniczyly 2 tysiące osób. Mówi, że to niewiele, jeśli wziąć pod uwagę, że w MTZ pracuje 16 tysięcy osób. Ale teraz strajk ma wygasać pod presją kierownictwa.

– Dyrektor naczelny powiedział, że ludzi nie będą zwalniać. Mówił, proszę bardzo, to wasze prawa, organizujcie komitety strajkowe. Nawet zacząłem liczyć na lepsze. Ale wkrótce ludzi zaczęli zastraszać zwolnieniami – opowiada Alaksandr.

Jak wygląda strajk?

Robotnicy przychodzili do pracy, ale nie włączali produkcji. W strajku uczestniczyły tylko dwa zakłady: kowalski i mechaniczny. Reszta zakładów pracowała.

Alaksandr nie uważa wszystkich gróźb kierownictwa za możliwe do zrealizowania.

– Mogą trochę postraszyć, ale nikogo zwalniać nie będą. To przecież ludzie dobrze znający swoją robotę i znalezienie kogoś na ich miejsce nie będzie proste.

Akcja solidarności pod MTZ. Demonstranci skandują: “Zuchy!”, “Dziękujemy”, “Strajk!”. 18 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

Jeśli chodzi o przekonania polityczne robotników MTZ, to Alaksandr uważa, że większość z nich głosowała na Łukaszenkę.

– Wiele osób jest za stabilnością, którą obiecywał prezydent. Tu mają normalne zarobki, po 1000 rubli (1400 złotych). Pracę mają zapewnioną, po co mieliby coś zmieniać?

Dlaczego robotnicy strajkują?

Pracownicy MTZ są z reguły apolityczni i nie interesują się wydarzeniami w kraju – uważa Alaksandr. Ale jest też wielu ludzi aktywnych, głównie wśród młodzieży.

– Robotników oburzyło kłamstwo. No i znudzili się nim przez 26 lat! Chcą zobaczyć coś nowego. Niech nawet będzie gorzej. A tych, którzy strajkują, przede wszystkim oburzyła przemoc milicji w pierwszych dniach po wyborach.

Białoruski poeta i były kandydat na prezydenta Uładzimir Niaklajeu przemawia do robotników zebranych na Placu Niepodległości. Mińsk, 14 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Swieta Far/belsat.eu

Alaksandr nie wie, jaki będzie finał strajku dla fabryki i państwa. Podkreśla, że robotnikom zależy na rozmowie z władzami.

– Chcemy dialogu, jak w Polsce w latach 80-tych.

Jednak na razie wygląda na to, że rozmowy z władzą są niemożliwe. Na przykład już dzień po założeniu Rady Koordynacyjnej, przeciwko jej członkom wszczęto sprawę karną o przygotowywanie zamachu stanu. Wielu działaczy robotniczych i członków komitetów strajkowych zostało zatrzymanych i skazanych na areszt, niektórzy ratowali się ucieczką z kraju.

Transport humanitarny Solidarności już na granicy z Białorusią

Ksienija Tarasiewicz, pj/belsat.eu

Wiadomości