Cena wsparcia. Łukaszenka przymierza się do wyprzedaży Białorusi?

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Uczestnik tej aukcji może być tylko jeden: Rosja. Przyparty do muru białoruski dyktator zaczyna wysyłać sygnały, że tanio sprzeda to, na czym Moskwie najbardziej zależy.

Można było się spodziewać, że Alaksandr Łukaszenka zwróci się do Rosji po pomoc. Zrobił to już w sierpniu, a potem w czasie spotkania z Władimirem Putinem w Soczi września. Oczywiste było, że wsparcie polityczne, ale i gospodarcze (obiecany kredyt), będą miały swoją cenę. Kreml powoli tę cenę zaczyna określać. Nie spieszy mu się, bo Rosja nie zamierza przyspieszać tzw. integracji, kiedy Białoruś wciąż ogarnięta jest falą protestów, a społeczność międzynarodowa nie uznaje Łukaszenki za legalnego prezydenta.

Moskwa czeka, aż białoruski prezydent zdławi protesty. Na początku listopada kończy się obecna kadencja Łukaszenki. Mimo, że obecny prezydent doprowadził do tajnego niemalże, nieoczekiwanego zaprzysiężenia, to właśnie początek listopada będzie kluczowy z prawnego punktu widzenia. Rosjanie czekają na ten moment. A na razie przygotowują grunt.

Nowa licytacja

Na tzw. Forum Regionów do Mińska nie przyjechała rosyjska delegacja rządowa. Oficjalnie, z powodu zagrożenia koronawirusowego. Częstsze są jednak opinie, że Rosjanie nie chcą się afiszować ze wsparciem dla władzy z Mińska, póki ta nie rozwiąże kryzysu politycznego u siebie. Rosja czekała również na reakcje międzynarodowe na działania Łukaszenki. Dziś już wiadomo, że UE przyjęła pakiet sankcji, ale stosunkowo ograniczonych i nie dotyczących bezpośredni samego prezydenta.

Sankcje za sankcje. Mińsk ogłasza własną „czarną listę”

To nie jest koniec formowania się nowej, europejskiej polityki wobec Białorusi. Jest zainicjowana przez polski rząd propozycja oferty wsparcia gospodarczego dla Białorusi, która miałaby być zachętą dla społeczeństwa, ale i nomenklatury do pójścia drogą zmian. Spotkania na Forum Regionów Białoruś-Rosja pokazały o czym myśli Rosja w charakterze zapłaty, za wsparcie. Jest to zupełnie inna, od europejskiej oferta.

Forum Regionów Białorusi i Rosji: tańszy gaz, historia i dalsza integracja

Targi na innych zasadach

Nie będą to takie targi, do jakich Łukaszenka się przyzwyczaił. Przez ostatnie lata z Mińska płynęły głównie prośby o tani gaz i ropę, a kiedy Moskwa stawała okoniem i w zamian chciał pogłębienia i przyspieszenia tzw. integracji, oraz pakietu aktywów w białoruskiej gospodarce. Łukaszenka kluczył, jechał do Moskwy, gdzie składał obietnice, potem wracał do Mińska i gardłował o zachłannych i niewdzięcznych Rosjanach. Ta pełna zwrotów, wzajemnych nacisków i szantażów polityka skończyła się wraz z wybuchem pandemii, a potem protestów na Białorusi.

Dziś Rosja jest już asertywna. A Łukaszenka skory do ustępstw. To strona białoruska wychodzi z ofertą. I zależy jej na czasie. Po forum regionów to białoruscy urzędnicy – m.in. wicepremier Raman Hałouczanka chwalił się, że zawarto umowy handlowe na kwotę 700 mln. dolarów, między białoruskimi i rosyjskimi podmiotami. Po wielu miesiącach cichej, zimnej wojny gospodarczej między Białorusią i Rosją, znowu zaczyna się aktywizacja współpracy. Np. białoruski BiełAZ ma budować fabrykę (lub montażownię) swoich ciężarówek w Rosji. Nie wiadomo jaka jest treść niedawno zawieranych umów.

Putin: problemy powyborcze na Białorusi wkrótce będą uregulowane

Faktura z Moskwy

Jasne jest, że to tylko początek rosyjskiej ekspansji gospodarczej na Białorusi. Pogrążona w kryzysie białoruska gospodarka będzie potrzebować zastrzyku waluty, jak tlenu. Oraz rynków zbytu. Sankcje unijne nie obejmują embarga na białoruskie towary. Ale po pierwsze tworzący się wokół łukaszenkowskiego reżimu kilmat, a po drugie ryzyko rozszerzania sankcji personalnych na osoby wpływające choćby na prowadzenie biznesu białoruskich, państwowych przedsiębiorstw, mogą wpłynąć na eksport do Europy.

Moskwa już stara się zdyskontować tę sytuację. Od końca sierpnia pojawiają się sugestie, że Białoruś porzuci tranzyt swoich towarów przez litewskie porty. Głównie chodzi o białoruski terminal w porcie w Kłajpedzie, który jest dla białoruskiej gospodarki oknem na świat. Rosji od dawna zależało na przejęciu tranzytu białoruskich produktów naftowych z Mozyrza i Nowopołocka z portów litewskich i łotewskich do swojego terminalu naftowego w Ust-Łudze.

Łukaszenka chce budować terminal przeładunkowy w obwodzie leningradzkim

Już trzy lata temu rosyjskie koleje dawały Mińskowi spore zniżki na tranzyt przez Rosję. Dziś do argumentów ekonomicznych, dochodzą i polityczne. Łukaszenka już wypowiedział się, że należy przenieść tranzyt do Rosji. Aleksandr Nowak, rosyjski minister energetyki potwierdził, że oba kraje pracują nad rozwiązaniami, jak przesyłać białoruskie produkty ropopochodne przez rosyjskie porty.

Morawiecki: Rada Europejska przyjęła zaproponowany przez nas plan gospodarczy dla Białorusi

To jednak tylko część rosyjskiej faktury za wsparcie Łukaszenki. Główna pozycja wciąż jest nierozliczona i nazywa się: integracja. Białoruski ambasador w Moskwie Uładzimir Siamaszka, przyznał niedawno, że są już uzgodnione 28,5 spośród 31 „map drogowych” integracji. Siamaszka przyznał, że nie uzgodniono jeszcze „jakiś spraw związanych z ceną gazu, ropy i tzw. manewrem podatkowym”, oraz kwestię integracji ponadnarodowych struktur władzy.

Łukaszenka gotów rozmawiać z Rosją o wspólnym bezpieczeństwie gospodarczym

Białoruski dyplomata albo jest tak wytrawny, że zasugerował Rosjanom, że Mińsk nadal się targuje. Albo ma duże poczucie humoru. Bo akurat te dwie kwestie, czyli budowa rosyjsko-białoruskich organów władzy ponadnarodowej, oraz kwestia cen surowców energetycznych od początku są główną kością niezgody między Mińskiem i Moskwą. Jednak samo upublicznienie, że trwają rozmowy integracyjne, po miesiącach posuchy, jest przełomowe. I pokazuje czarno na białym, że Rosja chce na osłabieniu Łukaszenki ugrać swoje główne cele.

A zdesperowany, białoruski prezydent nie jest już tak asertywny, jak jeszcze kilka miesięcy temu. I będzie skłonny przyjąć rosyjską fakturę. Pytanie tylko, czy znowu nie wystawi faktury korygującej, albo nie opóźni płatności.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Więcej tekstów autora w Dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów