Były dziennikarz Kommiersanta usłyszał zarzuty

Były dziennikarz rosyjskiej gazety „Kommiersant” Iwan Safronow usłyszał w poniedziałek oficjalnie zarzuty dotyczące zdrady stanu. Nie przyznał się do winy.

Jego adwokat Iwan Pawłow poinformował, że zarzuty dotyczące współpracy z czeskim wywiadem są niejasne. Nie wiadomo, przez kogo został zwerbowany, jakie informacje, komu i w jaki sposób przekazywał i w jakim okresie. Nikt nie widział dowodów.

– Jeśli Iwan jest podejrzewany o to, że w 2017 roku zgromadził dane i przekazał je wywiadowi czeskiemu, to w jaki sposób to zrobił, za pośrednictwem czego, w jaki dzień w 2017 roku, w jakich okolicznościach? – pytał prawnik.

Zdaniem adwokata, gdyby śledczy ujawnili szczegóły, to stanie się jasne, że sprawa ma tak naprawdę związek z działalnością dziennikarską Iwana Safronowa. W 2017 roku, gdy – według śledczych – miał on przekazać tajne dane, był jeszcze dziennikarzem gazety „Kommiersant”, gdzie zajmował się służbami specjalnymi, obronnością i kosmosem. Odszedł z mediów dopiero w maju tego roku, został wówczas doradcą szefa rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos.

Policja zatrzymała w Moskwie demonstrujących w obronie dziennikarza Safronowa

Nie brak głosów, że Iwan Safronow miał wrogów w strukturach państwowych i w przemyśle obronnym Rosji. Komentatorzy wskazują też, że zapisy ustawy o tajemnicy państwowej są tak szerokie, że podejrzenia mogą paść praktycznie na każdą osobę, która wdała się w dyskusję na tematy obronności, czy bezpieczeństwa z przedstawicielem obcego państwa – np. ekspertem czy dyplomatą.

Choć w ostatnich latach, szczególnie po aneksji Krymu w 2014 roku, nie brakowało w Rosji spraw karnych i wyroków związanych z domniemaną zdradą stanu, to po raz pierwszy od dekad dotyczą one osoby związanej z mediami.

Problemy Roskosmosu: szpiedzy i Gagarin w windzie

pp/belsat.eu za PAP

Wiadomości