Była dziennikarka białoruskiej TV o cenzurze w państwowych mediach


Maria Sysoj. Zdj. facebook.com

Maria Sysoj czekała rok, zanim podzieliła się okolicznościami swojego zwolnienia z telewizji ONT, w której przepracowała prawie sześć lat.

Formalnie umowę wypowiedziano jej w związku ze „stratą zaufania pracodawcy”. Ten zaś miał stracić do nie zaufanie z powodu rzekomego trollingu przez dziennikarkę jednego z urzędników państwowych. Sysoj miała się tego dopuścić podczas przygotowywania materiału o planach wyburzenia starego mińskiego osiedla Osmołowka. Drugim powodem były domniemane „buntownicze nastroje” wyrażane przez dziennikarkę programu „Nasza ranica” („Nasz poranek”) na jej Twitterze.

Była reporterka nie wie do dziś, o co chodziło konkretnie, ale zdaje sobie sprawę, że poszło właśnie o rzekome skrytykowanie przez nią przedstawiciela władzy.

– Rok temu odbywały się debaty publiczne w sprawie skandalicznego projektu planu zagospodarowania dzielnicy. Przyjechaliśmy, nagraliśmy komentarze. Tekst gotowy, oddany – a tu eksplozja. Oskarżają mnie o trolling urzędnika, z którym nagrywaliśmy wywiad. W moich dostępnych serwisach społecznościowych przeprowadzono poszukiwania (…). Wniosek – zaufanie utracone. Cenzura zwyciężyła. Nie udało mi się zrobić tak, żeby materiał o Osmołowce się ukazał – tak relacjonuje sprawę Sysoj.

Czytajcie również:

Następnie odebrano jej etat w telewizji – bez podania przyczyny. Dziennikarka uważa, że taką gorliwością wykazała się nowa dyrekcja kanału, która przyszła tam wiosną 2017 roku.

– O Twitterze powiem tak: miałam szczęście, że poprzednie kierownictwo telewizji nie interesowało się tak gorąco prawomyślnością ideologiczną swoich pracowników. Gdyby zobaczyło moje twity z 19 grudnia 2010 i później [dzień spacyfikowania opozycyjnej demonstracji po wyborach prezydenckich – od red.], to nie byłoby tych sześciu lat w telewizji – komentuje Sysoj.

Zapewnia teraz o swoim przekonaniu, że dziennikarz ma prawo do osobistych opinii na osobistych kontach serwisów społecznościowych i opinie te nie muszą zgadzać się z poglądami redakcji. Przyznaje przy tym, że idąc do pracy do państwowej TV, nie zastanawiała się nad jej reputacją i panujących w niej zasadach.

– No nie myślałam o tym. Żyłam w swoim świecie. Reputacja kanału to jedno, a my – „Poranek” – to drugie. Uważałam, że każde medium to wyłącznie platforma, z której można korzystać w różny sposób. Wszystko zależy od dziennikarza.

Уже год я не работаю тележурналистом. Тут будет сколько-то тезисов про 6 лет в Нашем утре на ОНТ.1. Начнем с финала….

Publiée par Maria Sysoy sur Jeudi 16 août 2018

ІІ, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze