Botian, Bacian, Bocian? Rosja żegna legendę sowieckiego wywiadu

Aleksiej Bocian. Moskwa, 2012 r. Zdj. Alexandra Krasnova / TASS / Forum

Polski żołnierz, sowiecki szpieg i dywersant oraz Bohater Rosji. Rodzinie zmarłego dziś w wieku 104 lat Aleksieja Botiana kondolencje składał sam Władimir Putin.

Z Wojska Polskiego do NKWD

Trzy dni temu Aleksiej Nikołajewicz Botian obchodził 103. urodziny. Przyszedł na świat 10 lutego 1917, czyli jeszcze w carskiej Rosji – na miesiąc przed wybuchem rewolucji lutowej. W swoich późniejszych dokumentach jego nazwisko pisano już jako Bocian, a imię z Aleksieja stało się… Aleksandrem. Tak zapisali je już polscy urzędnicy, ponieważ leżąca pod Wołożynem wieś Czertowicze, w której się urodził, znalazła się w granicach II Rzeczypospolitej.

Zamieszkała w niej rodzina Bocianów była wyjątkowa „internacjonalistyczna” – jego ojciec Mikołaj, chociaż był wiejskim stolarzem, biegle mówił też po niemiecku i… hiszpańsku. Wcześniej wyjeżdżał bowiem na zarobki do Niemiec i Argentyny.

W 1939 r. młody Bocian został zmobilizowany i poszedł na front. Jako podoficer Wojska Polskiego dowodził pododdziałem artylerii przeciwlotniczej, który pod Warszawą miał zestrzelić trzy niemieckie bombowce. Następnie, po klęsce polskiej armii, chciał przedostać się do Rumunii, ale pod Lwowem został wzięty do niewoli przez żołnierzy Armii Czerwonej.

Podobno z niej uciekł i wrócił w rodzinne strony, gdzie dostał sowieckie obywatelstwo i pracę jako nauczyciel w szkole. Wtedy był już oficjalnie Alaksiejem Mikałajewiczem Bacianem, bo tak zgodnie z jego pochodzeniem, pisze się to nazwisko po białorusku.

Biografia mniej i bardziej oficjalna

I słowo „oficjalnie” do jego niezwykłej – nawet jak na tamte czasy – biografii, pasuje lepiej niż każde inne. Bo ta nieoficjalna, ale prawdziwa zapewne jeszcze długo po jego śmierci będzie tajemnicą. To oczywiste, jeżeli kolejnym faktem znanym z oficjalnego życiorysu było to, że w 1941 roku wyjechał do Moskwy, gdzie ukończył szkołę wywiadu NKWD.

I z sowieckimi specsłużbami było związane całe długie i burzliwe dalsze życie byłego podoficera WP. Także w nowym wcieleniu było związane z Polską – co w przypadku agenta wychowanego w II RP, a więc świetnie znającego realia i język, wydaje się wręcz oczywiste…

Już pod pseudonimem „Alosza” brał co prawda udział w walkach pod Moskwą, ale w 1942 r. przerzucono go na okupowane przez Niemców wschodnie tereny II Rzeczypospolitej. Już wówczas dla niego i jego zwierzchników były Zachodnią Białorusią i Ukrainą.

Krakowska legenda

Dwa lata później trafił w okolice Krakowa i to z tym miastem wiąże się epizod, który sowiecka historiografia nazywa największym wyczynem w jego karierze szpiega i dywersanta. W styczniu 1945 roku to właśnie on miał uratować Kraków przed zniszczeniem go przez Niemców.

Grupa sowieckich partyzantów miała tego dokonać niszcząc przeznaczone do tego ładunki wybuchowe. Autentyczność tej akcji jest powszechnie kwestionowane przez historyków polskich, ale dzięki jej późniejszemu nagłośnieniu w ZSRR i w Rosji, Bocian (a właściwie znów Aleksiej Nikołajewicz Botian), stał się tam legendą za życia.

Zanim jednak do tego doszło, przez kolejne lata pracował w sowieckich organach bezpieczeństwa. I dorabiał sobie kolejne, własne legendy… W 1945 r., prawdopodobnie po nieudanej próbie zamachu przeprowadzonego przez AK, sowieckie dowództwo przerzuciło go do Czechosłowacji. Do kraju tego wrócił zresztą jeszcze później jako agent pod przykrywką i tzw. „nielegał” – w 1947 roku. Był tam ślusarzem, mechanikiem i inżynierem w kopalni uranu. Czeskiego nauczył się tak perfekcyjnie, że udało mu się bez problemu naturalizować, a na zakończenie misji przywiózł też do Moskwy żonę – Czeszkę.

Bohater trzech tajnych służb

Chociaż zaczynał jako funkcjonariusz NKWD, przeżył także Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (czyli MGB) oraz KGB, w którym dosłużył się stopnia pułkownika. Ze służby odszedł dopiero w 1983 roku z powodu wieku, ale jako „cywilny specjalista” był tam zatrudniony aż do 1989.

I dopiero prawie dekadę później można go było oficjalnie wymienić z nazwiska, żeby oficjalnie nagrodzić – jeszcze za wspomniane dokonania z czasów wojny. W 2007 roku „za męstwo i heroizm przejawiony w trakcie operacji wyzwolenia polskiego miasta Krakowa i zapobieżenie jego zniszczenia przez najeźdźców niemiecko-faszystowskich”, Botian został odznaczony przez Władimira Putina tytułem Bohatera Związku Radzieckiego.

Kondolencje z Kremla

Teraz na wieść o śmierć swojego bohatera Kreml od razu pośpieszył z kondolencjami.

– Oczywiście, prezydent Putin głęboko współczuje bliskim Botiana. Znał go dobrze, zachwycał się wyczynami tego człowieka, jego odwagą, męstwem i patriotyzmem – oznajmił dziś rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. – Przywódca państwa i jego administracja jest w głębokiej żałobie w związku z jego śmiercią.

cez/belsat.eu

Zobacz też