Biełsat zachęca do wybierania języka białoruskiego podczas białoruskiego spisu powszechnego


W wyniku wieloletniej rusyfikacji coraz mniej Białorusinów używa białoruskiego. Wspierana przez Biełsat kampania „białoruskojęzyczny”, ma na celu udowodnienie, że język białoruski jest nadal ważny dla Białorusinów.

Dyskryminowany język ojczysty

Wyobraźcie sobie, że 77 proc. Polaków, w tym głowa państwa, nie mówi po polsku. W prawie wszystkich szkołach w kraju nauczanie odbywa się w obcym języku. Po polsku nie można przeczytać przytłaczającej większości książek. W kraju nie ma ani jednego uniwersytetu wykładającego w języku ojczystym. Nie można skończyć studiów w języku polskim. Możliwe?

Jak najbardziej, na Białorusi. Zgodnie z konstytucją na Białorusi obowiązują dwa języki urzędowe: białoruski i rosyjski. Pomimo tego większość urzędników nie mówi po białorusku. Według danych z powszechnego spisu ludności przeprowadzonego w 2009 roku, około 23 proc. Białorusinów mówi w języku białoruskim, a około 70 proc. w języku rosyjskim. Jednak w dalszym ciągu ponad połowa Białorusinów uważa język białoruski za ojczysty, choć sytuacja paradoksalnie pogarsza się w porównaniu do czasów, kiedy Białoruś była częścią ZSRR.

W 1979 roku dwie trzecie Białorusinów uważało język białoruski za swoją mowę ojczystą. W następnych latach było coraz gorzej . W 2009 roku odsetek Białorusinów deklarujących jako ojczysty, język białoruski wynosił już tylko 53 proc. Takie nastawienie Białorusinów do własnego języka m.in. powoduje także dyskryminację białoruskiego poza granicami oraz przez międzynarodowe korporacje z branży IT. Np. firma Google odmawia umieszczania reklam w tym języku, argumentując, że nie jest on obsługiwany. Google Ads obsługuje jednak między innymi litewski, łotewski, czeski, słowacki, ukraiński, polski.

Podczas spisu bądź „białoruskojęzyczny”

W tym roku, od 4 do 30 października, odbędzie się na Białorusi kolejny powszechny spis ludności. Telewizja Biełsat we współpracy z partnerami z tego kraju rozpoczyna kampanię społeczną „Białoruskojęzyczny” zachęcającą Białorusinów do zaznaczenia języka białoruskiego jako języka ojczystego.

Na naszej antenie i profilach internetowych ukażą się spoty z udziałem białoruskich celebrytów: komentatora sportowego, miss świata na wózku, koszykarza, artysty plastyka, wokalistów. Zachęcają oni do zadeklarowania języka białoruskiego jako ojczystego podczas spisu powszechnego.

W języku rosyjskim i białoruskim jest sporo słów, które brzmią tak samo, a znaczą zupełnie co innego. Np. słowo „twar” czyli po białorusku „twarz”, po rosyjsku oznacza drania. Z kolei „plotki” (które po polsku i białorusku oznaczają to samo) to w Rosji „pejczyki”. W naszych sieciach społecznościowych pokażemy serię filmików ze scenkami ilustrującymi te zabawne nieporozumienia.

„Orat'” po rosyjsku to „wrzeszczeć”, „arać” to po białorusku „orać pole”. Te słowa w obydwu językach brzmią dokładnie tak samo:

Wszystko po to, by zmobilizować jak najwięcej Białorusinów do zaznaczenia języka białoruskiego jako ojczystego. Wyniki spisu powszechnego wpływają bowiem także na politykę państwa. Mogą uświadomić władzom Białorusi, jak ważny dla obywateli jest wciąż język białoruski. Nadal, pomimo dyskryminacji trwającej już prawie trzy dekady.

W trakcie imprez organizowanych przez naszych partnerów rozdajemy także torby, plecaki, koszulki i kubki z logiem kampanii. Zachęcamy Białorusinów, by nawet jeśli nie mówią po białorusku, to by pokazali, że język ojczysty jest dla nich ważny.

I Ty możesz przyłączyć się do naszej akcji dzieląc się tym artykułem ze znajomymi. Wspierajmy naszych białoruskich sąsiadów lajkami i głośno im kibicujmy.

Na Białorusi spis ludności. Może zadecydować o losie języka białoruskiego

łb,jb/ belsat.eu

Zobacz też
Komentarze