Biełaruskalij ugina się pod naciskiem międzynarodowych partnerów

Zwolnieni robotnicy będą mogli zostać przyjęci z powrotem do pracy, a kary dyscyplinarne anulowane. To efekt rozmów białoruskiego producenta nawozów ze swoim największym odbiorcą zagranicznym, norweską Yarą.

W oświadczeniu Biełaruskalij wyjaśnia także kwestię wypadków, do których dochodzi w zakładach i zapewnia, że jest gotowy do długoterminowej współpracy z Norwegami w kwestii bezpieczeństwa oraz monitoringu produkcji. W tej sprawie prowadzone są też rozmowy ze związkami zawodowymi.

Biełaruskalij nie mówi o prześladowaniach politycznych, które dotknęły protestujących robotników tych zakładów, ale padają słowa, które do nich się odnoszą.

– Kierownictwo przedsiębiorstwa podjęło decyzję o anulowaniu kar dyscyplinarnych wobec pracowników przedsiębiorstwa, a zwolnieni robotnicy mogą zostać przyjęci z powrotem do pracy, jeśli zwrócą się z odpowiednią prośbą – zaznaczono.

Niezależne związki zawodowe apelują o naciski na Biełaruskalij

Deklaracje te skrytykowali w ostrych słowach przedstawiciele komitetu strajkowego Biełaruskalij. Nie wierzą oni kierownictwu zakładu.

Międzynarodowa korporacja Yara jest jednym z głównych odbiorców białoruskich nawozów potasowych. Płaci ona też więcej niż inni odbiorcy Chińczycy, Hindusi, czy Brazylijczycy. Od początku antyreżimowych protestów była krytykowana za współpracę z Biełaruskalij.

Jeden z głównych kontrahentów Biełaruskalij krytykuje prześladowania robotników

pp/belsat.eu wg tut.by

Wiadomości