Białoruskie wybory: Systemowi reformatorzy kontra Łukaszenka

Bankier Wiktar Babaryka i urzędnik-biznesmen Waler Capkała, którzy głoszą postulat reform gospodarczych, to dwaj czołowi kandydaci na oponentów Alaksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich na Białorusi. Do starań o prawo kandydowania stanęło w sumie piętnaście osób.

Wyskoczyli jak diabełki z pudełka – komentował politolog Alaksandr Kłaskouski na portalu Naviny.by. W ostatnim tygodniu przed rejestracją chętnych na kandydatów w wyborach, o ambicjach prezydenckich poinformował najpierw Waler Capkała, a zaraz po nim – Wiktar Babaryka. Obaj użyli do tego Facebooka, obaj są ludźmi „systemu”, ale obaj zapowiadają plany szerokich reform.

Wszyscy konkurenci Łukaszenki — kto jeszcze chce zostać prezydentem Białorusi

„Białoruś przyszłości” – pod takim hasłem chce wystartować w wyborach 55-letni Waler Capkała, były urzędnik i wiceszef MSZ, a także – były szef czołowego białoruskiego projektu IT – Parku Wysokich Technologii.

– Prezydent nie powinien być wodzem. Ja nie chcę być wodzem, lecz menadżerem, który naprawi gospodarkę kraju – przekonuje z kolei znany bankier.

56-letni Wiktar Babaryka był do niedawna prezesem rosyjsko-białoruskiego Biełgazprombanku (białoruski jest niecały 1 proc., większość należy do Gazpromu i Gazprombanku). Babaryka stał na jego czele od 2000 r.

– Niewprawnemu obserwatorowi ci dwaj kandydaci mogą się wydać bardzo do siebie podobni. Nie wywodzą się z tradycyjnej opozycji, lecz są głęboko zakorzenieni w systemie władzy, znają go, umieją się w nim poruszać. Obaj mają liberalne poglądy, głoszą potrzebę modernizacji gospodarczej” – powiedział PAP analityk Arciom Szrajbman. – Można ich określić jako takich konstruktywnych opozycjonistów, którzy krytykują system, ale nie chcą go obalać – dodał rozmówca PAP.

“Kapciowa rewolucja”. Wspólny wiec kandydatów na prezydenta Białorusi

Według eksperta poglądy kandydatów różnią się rozstawieniem akcentów. Capkała, według Szrajbmana to człowiek IT, który chciałby technokratycznej renowacji Białorusi według modelu np. singapurskiego. Z kolei Babaryka, jego zdaniem, ma szerszy pogląd na gospodarkę, bardziej całościowe, filozoficzne

Waler Capkała w swoich dotychczasowych wystąpieniach nie szczędził zgryźliwych komentarzy pod adresem obecnego prezydenta.

– W 1994 r. Łukaszenka był bliski mojej babci, bo wiedział, ile prosiąt powinna dać maciora, ile kur może pokryć kogut – mówił Capkała, który pracował w ekipie Alaksandra Łukaszenki w czasie jego pierwszych wyborów prezydenckich.

Jak jednak wyraźnie dał do zrozumienia w czasie konferencji prasowej, chociaż wtedy wiązano z tym kandydatem wielkie nadzieje, czas, który minął został źle wykorzystany, zwłaszcza w gospodarce. Przypominał, że Białoruś startowała na przełomie lat 90. ubiegłego wieku z pozycji zbliżonej do Czech (wówczas jeszcze Czechosłowacji) czy Polski, jednak dzisiaj pozostaje daleko w tyle.

55 chętnych do prezydentury. CKW już „odsiała” część z nich

Babaryka z kolei wysunął wyraźne postulaty polityczne: powinien nastąpić powrót do konstytucyjnego ograniczenia liczby prezydenckich kadencji do dwóch, należy doprowadzić do realnego trójpodziału władzy.

Obaj wskazują na nieefektywność białoruskiego modelu gospodarki. Zdaniem Capkały należy prywatyzować przedsiębiorstwa państwowe, wprowadzić własność prywatną do systemu ochrony zdrowia.

– Nie mniej niż 70 proc. przedsiębiorstw powinno być w rękach prywatnych – uważa z kolei Babaryka.

Do grupy inicjatywnej – komitetu wyborczego – Babaryki w ciągu zaledwie kilku dni zapisało się ponad dziewięć tysięcy osób. To ogromna liczba dla osoby, która pojawiła się na scenie politycznej niecałe dwa tygodnie temu. Bardziej liczny jest tylko (11 tys.) komitet Alaksandra Łukaszenki.

– Ich pojawienie się jest obecnie w centrum tej kampanii. Ciekawe jest, co będzie dalej. Czy zostaną zarejestrowani jako kandydaci? – mówi Arciom Szrajbman. – Jeśli popularność Babaryki będzie szybko rosła, prezydent może uznać go za zagrożenie.

Jego zdaniem Capkała pozwala sobie na dużo, krytykując osobiście właśnie głowę państwa.

– Z drugiej strony może zagrać motyw ambicjonalny – Alaksandr Łukaszenka może chcieć pokazać, że się nie boi” – ocenił rozmówca PAP.

Wybory prezydenckie na Białorusi odbędą się 9 sierpnia. Lista kandydatów zostanie ogłoszona w połowie lipca.

jb/belsat.eu wg PAP

Wiadomości