Białoruskie MSW: milicjantom próbuje się zaszczepić „niepewność tego, co robią”

Rzeczniczka białoruskiego MSW Wolha Czamadanawa powiedziała w wywiadzie dla dziennika SB-Biełaruś Siegodnia, że anonimowe profile w sieciach społecznościowych dążą do wzbudzenia nieufności wobec władz i organów ścigania.

Wolha Czamadanawa stwierdziła, że kampania wyborcza na Białorusi „odbywa się w warunkach silnej presji informacyjnej, manipulacji opinią publiczną”. Według niej ostatnio do MSW trafiły dziesiątki zgłoszeń dotyczących zniesławień, gróźb i zniewag pojawiających się w kanałach komunikatora Telegram.

– To, co dzieje się w kraju, jest częścią technologii, której celem jest destabilizacja sytuacji. Jak widać, starają się z jednej strony wzbudzić nieufność do władz, organów ścigania, a z drugiej zaszczepić w samych funkcjonariuszach niepewność co do tego, co robią — podkreśliła.

Ponadto, jej zdaniem „prowadzone są przygotowania do działań niezgodnych z prawem i werbunek zwolenników” m.in. przy pomocy komunikatorów Viber i Telegram.

– Wszyscy widzieli, co się działo wieczorem 14 lipca, co poszczególne ośrodki starają się przedstawiać jako „pokojowe” akcje. Początkowo w kanałach Telegramu zachęcano ludzi do wyjścia na ulice, a także koordynowano działania grup, już znajdujących się na miejscu. Prowokowano do brutalności i napadów na funkcjonariuszy – zaznaczyła.

Według rzeczniczki wszystko to widać na licznych filmach i zdjęciach zamieszczonych w internecie. W efekcie, jak podała, tylko w Mińsku milicja postawiła zarzuty wykroczeń w 115 przypadkach i wszczęła kilka spraw karnych. Czterech milicjantów miało też trafić do szpitala.

– Jeszcze raz wzywam naszych obywateli, aby nie ulegali wezwaniom prowokatorów — powiedziała rzecznik MSW.

Od wielu tygodni na ulicach białoruskich miast zbierają się Białorusini niezadowoleni z 26-letnich rządów Alaksandra Łukaszenki. Władze zareagowały na to masowymi brutalnymi zatrzymaniami dokonywanymi przez grupy funkcjonariuszy OMON-u i tajniaków. Od początku protestów do aresztów trafiło ponad 700 osób w całym kraju. Większość została zwolniona.

W aresztach przebywają niektórzy potencjalni kandydaci na prezydenta oraz opozycjoniści.

“Cała podłoga była we krwi”. Na Białorusi zatrzymano wczoraj 30 wyborców

jb/belsat.eu

Wiadomości