Białoruski więzień Ihar Łosik przerwał głodówkę po 42 dniach

Więzień polityczny to administrator niezwykle popularnego na Białorusi kanału w Telegramie pt. „Biełaruś gołownogo mozga”. W areszcie przetrzymywany jest od wiosny 2020 r. Protest głodowy ogłosił 42 dni temu.

Ihar Łosik został zatrzymany za swoją działalność blogerską na długo przed sierpniowymi wyborami prezydenckimi. Oskarżono go o „organizowanie i przygotowywanie działań rażąco naruszających porządek publiczny” (art. 342 pkt 1 Kodeksu Karnego Białorusi). Po wygaśnięciu okresu zatrzymania na mocy tego artykułu dodano kolejne oskarżenie – „udział w masowych zamieszkach” (art. 293 pkt 2 KK). Organizacje obrony praw człowieka uznały go za więźnia politycznego – obecnie na Białorusi jest ich 190.

Białoruś: kolejne 5 osób uznane za więźniów politycznych. Na liście jest już ich 190

Z kolei protestujący Białorusini uznali Ihara Łosika za bohatera ich oporu – człowieka, który jest gotów zaryzykować życie i zdrowie w pokojowej walce z reżimem. To jemu zadedykowano demonstracje w sobotę i niedzielę. Jednocześnie setki osób wysyłały do aktywisty listy z prośbami, by przerwał swój protest.

To właśnie to wsparcie miało sprawić, że bloger postanowił zakończyć dziś protest głodowy. O swojej decyzji poinformował w liście przekazanym przez adwokata.

– Postanowiłem zakończyć dziś głodówkę. Dlaczego to zrobiłem? Tak naprawdę, to była moja decyzja. Nie przyjmowałem jedzenia ponad czterdzieści dni i czułem, że mam siłę, by wytrzymać jeszcze trochę. Ale wstrząsnęła mną niesamowita fala solidarności, a także prośby setek i tysięcy Białorusinów, bym powstrzymał się i doczekał naszego zwycięstwa w zdrowiu – pisze w liście bloger. – Wiem też, że wielu innych głoduje, póki ja protestuję. I nie mogę wziąć na siebie takiego ciężaru odpowiedzialności. Czytając wasze listy zrozumiałem, że nie mogę przysparzać zmartwień swojej rodzinie i wam.

Żona więźnia politycznego: Ciągle go proszę, by zakończył głodówkę

Bloger podkreślił, że nigdy nie miał ambicji być osobą publiczną. Dodał, że chciał w spokoju wychowywać swoją córkę, ale białoruskie służby zmusiły go do takiej „skrajnej”, jak pisze, formy protestu.

– Aresztowali mnie na długo przed wyborami i nie doświadczyłem tych kardynalnych zmian, które miały miejsce przez ostatnie pół roku. Z więzienia one nie są tak zauważalne. Ale zrozumiałem, że mogę na was polegać, bo wam wszystko się uda. Teraz jestem tego absolutnie pewien. Nie są wam obce współczucie i solidarność, a im [władzom] obojętne są męki setek rodzin, dzieci, ludzkie życie. A wy nie zawiedziecie – pisze opozycjonista.

Ihar Łosik dodaje w liście, że w czasie dokonywania takich czynów nie ma złych decyzji.

– Po zimie nastaje wiosna, a po nocy świt. Procesów historycznych jeszcze nikomu nie udało się powstrzymać dekretami, aresztami i rozstrzelaniami – podkreśla, dziękując wszystkim zainteresowanym jego losem.

W postscriptum więzień polityczny odpowiada też tym, którzy pisali mu, że jego protest głodowy nie ma sensu. Stwierdza, że skoro udało mu się zwrócić uwagę świata na los więźniów reżimu Alaksandra Łukaszenki, to “jest to niemało”. Liczy też, że temat niewinnie aresztowanych i skazanych na Białorusi nie zginie z międzynarodowej agendy wraz z zakończeniem jego głodówki.

Decyzję Ihara Łosika poparła liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouskaja. Jej mąż Siarhiej Cichanouski, również bloger, jest przetrzymywany w areszcie KGB od wiosny ubiegłego roku.

Dziennikarki Biełsatu za kratami już 70 dni. Oczekują na proces

pj/belsat.eu

Wiadomości