Białoruski rząd grozi rodzicom protestującym z dziećmi

Wicepremier Ihar Pietryszenka oświadczył, że wszystkie przypadki udziału dzieci w nielegalnych zgromadzeniach zostaną zbadane, a rodzice poniosą za nie odpowiedzialność. Powiadomiła o tym białoruska państwowa agencja informacyjna BiełTA.

Według Ihara Pietryszenki rodzice mają konstytucyjny obowiązek obrony swoich dzieci. Oświadczył, że zabieranie dzieci na “nielegalne wydarzenia masowe” to świadome narażanie dzieci na niebezpieczeństwo.

– Podjudzanie i stymulowanie nieświadomych rodziców do przewożenia dzieci na nielegalne zgromadzenia jest niezgodne z wszelkimi międzynarodowymi normami prawnymi. To niedopuszczalne! – podkreślił białoruski wicepremier.

Zapowiedział, że sprawą zajmą się Komisje ds. Niepełnoletnich, które mają ocenić działania każdego rodzica zabierającego dziecko na protesty. Pietruszenka dodał przy tym, że białoruskie przepisy chroniące dzieci muszą zostać dostosowane do obecnej sytuacji.

Skopali 9-letnie dziecko, sterroryzowali matkę. „Byliśmy jak zakładnicy!”

Białoruski wicepremier nie wspomniał, że masowe protesty w kraju mają pokojowy charakter, a największe zagrożenie dla dzieci stanowią działania milicji. Przynajmniej kilkoro zostało rannych w wyniku brutalności służb, także wobec osób nie biorących udziału w demonstracjach.

Wcześniej media były wielokrotnie informowane o tym, że milicja szantażuje demonstrantów odebraniem im dzieci. Z takimi groźbami spotkała się także dziennikarka Biełsatu Łarysa Szczyrakowa – jej 13-letni syn miał trafić do domu dziecka ze względu na “patologiczny zawód” mamy.

Dziennikarka Biełsatu w areszcie. Grożono jej odebraniem dziecka

ii,pj/belsat.eu

Wiadomości