Białoruska milicja porwała 10 dronów filmujących święto niepodległości


Podczas świętowania 100-lecia proklamowania Białoruskiej Republiki Ludowej milicjanci oprócz pakowania do więźniarek przypadkowych przechodniów przeprowadziły bitwę elektroniczną o czyste niebo nad Mińskiem. Biełsat znajduje się na liście poszkodowanych.

Podczas niedzielnego uroczystego koncertu w centrum Mińska poszczególne redakcje i zwykli ludzie wysłali w niebo około 10 dronów, które przekazywały obraz wideo. Gdy jednak urządzenia wznosiły się w przestworza, ich operatorzy momentalnie tracili nad nimi kontrolę. Jak podkreśla w komentarzu dla portalu baj.by białoruski bloger Anton Matolka – nawet państwowa telewizja STV niemal straciła urządzenie – operatorom z trudem udało się sprowadzić je na ziemię.

– Milicja wiedziała, że będziemy startować – spisali nawet numery urządzenia. Ale jak tylko dron podniósł się z ziemi, od razu straciliśmy nad nim kontrolę – udało nam się przesłać jeden kadr. Dron był wynajęty i to nie jest tania zabawka – cena może wynosić nawet 2 tys. euro. A kto mógł ukraść? Oczywiście to nie „zwykli chuligani”. Ludzie, którym udało się przekazać więcej kadrów, mówią, że na dachu Opery stało jakieś dziwne urządzenie, którego wcześniej nie było, gdy porównuje się z wcześniejszymi zdjęciami — podkreśla przedstawiciel Biełsatu w Mińsku Alaksiej Minczonak.

Dron straciła również redakcja jednego z największych portali informacyjnych TUT.by. Jego główna redaktorka Maryna Zołatowa również jest прзеконана, że dron trafił w ręce „organów”. Biełsat wczoraj dowiedział się od anonimowego informatora, że milicja zaprasza zainteresowanych do zgłoszenia się po zaginione aparaty latające.

Białoruś zezwala na latanie dronami nad swoim terytorium – oprócz wydzielonych miejsc, głównie w strefie przygranicznej. Obszar wokół mińskiej Opery Narodowej nie jest objęty zakazem lotów.

Być może „wrogiego przejęcia” od razu tak wielu aparatów latających dokonano przy pomocy broni opracowanej przez białoruskich inżynierów. W 2017 r. podczas wystawy uzbrojenia IDEX w Zjednoczonych Emiratach Arabskich białoruskie biuro konstrukcyjne „Radar” pokazało ręczną broń do walki elektronicznej Groza-P, którą można użyć do zwalczania dronów i zagłuszania sygnału geolokacji satelitarnej.

Groza-P, fot. ONT

Możliwe, że zastosowano bardziej skomplikowany system walki z dronami typu Groza-C. Jest on instalowany na mikrobusie i obsługiwany przez dwóch operatorów. Zestaw jest w stanie przejąć kontrole nad urządzeniami i zmusić je do lądowania.

Groza-C, fot. Vpk.gov.by

jb belsat.eu baj.by

dron fot. ZullyC3P/Wiki/CC

Zobacz też
Komentarze