Białoruska literatura fantasy: od Mickiewicza do Szeina

Czym taki jest fantastyka i jak duże jest zapotrzebowanie na ten gatunek na Białorusi? Na te pytania odpowie nam autor białoruskiego bestsellera fantasy “Siedem kamieni”, pisarz i dziennikarz Alaksiej Szein.

Miłośnicy Tolkiena zyskali niedawno możliwość zanurzenia się w innym baśniowym świecie, tym razem z prawdziwie białoruskim kolorytem, gdy w księgarniach pojawiła się książka “Siedem kamieni” [«Сем камянёў» – przyp. red.]. Przy nakładzie 2100 egzemplarzy, stała się też jedną z najpopularniejszych białoruskich książek ostatnich czasów. Jej popularność potwierdzają też mińscy bibliotekarze – czytelnicy bibliotek młodzieżowych uznali ją za jedną ze swoich ulubionych.

Skąd bierze się taki głód fantastycznych książek przygodowych? Spróbujmy razem ustalić, czym właściwie jest fantasy.

“Fantasy to gatunek literacki, w którym występuje baśniowy świat, skonstruowany na podstawie mitów i podań, który nie potrzebuje naukowych definicji, w odróżnieniu od science-fiction. Ten świat i bohaterowie po prostu istnieją” – tłumaczył podczas swojego spotkania z czytelnikami w Grodnie Alaksiej Szein.

Nie było jeszcze Tolkiena, gdy na Białorusi pisał Barszczewski

Większość Białorusinów słyszała oczywiście o Tolkienie, Lewisie i innych zachodnich autorach, ale czy ten gatunek jest dla nich “zagraniczny”? Okazuje się, że nie. Literaturoznawcy nierzadko za pierwszego białoruskiego pisarza literatury fantastycznej uznają Adama Mickiewicza. A dlaczego by nie? XIX-wieczna moda na mistyczny romantyzm objawiła się i u polsko-białoruskiego geniusza.

Mickiewicz, jak i liczni inni autorzy tego czasu, opierał się na miejscowych legendach, opracowywał je i wydawał na świat poemat, lub balladę. Weźmy na przykład Świteziankę, wodną nimfę, która niewytrwałego kochanka ukarała wiecznym błądzeniem po lesie wokół brzegów jej jeziora. W rzeczy samej, Mickiewicz mógł zostać nie tylko prekursorem fantasy, ale i fantastyki naukowej. Niestety, jedyne mickiewiczowskie science-fiction, “Historia przyszłości” nie przetrwał do naszych czasów.

Drugi autorem, którego Alaksiej Szein nazwał prekursorem białoruskiej fantastyki, jest Jan Barszczewski ze swoją znakomitą książką “Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach” [«Шляхціц Завальня, або Беларусь у фантастычных апавяданнях» – przyp. red.].

“To była pierwsza książka fabularna, w której nazwie pojawiła się Białoruś. Część została opublikowana po polsku, a część po białorusku. Utwór stał się bestsellerem, pojawił się w kilku wydaniach. A co takiego zrobił Barszczewski? Zrobił to, co robiła większość pisarzy XIX wieku. Nie odkrył on niczego nowego, ale jako pierwszy zrobił to po białorusku. Zebrał legendy ludowe, ludowe podania, opracował je, przekształcił, wiele dopisał od siebie. I wydał absolutnie cudowną książkę” – opowiada Alaksiej Szein.

Swoją mityczną “Krywię” z labiryntami pełnymi tajemnic stworzył także Wacłau Łastouski. Książka “Labirynty” [«Лабірынты» – przyp. red.] z 1923 roku jest pierwszą białoruską utopią, opartą na autentycznym białoruskim systemie religijny. Autor tworzy tajemniczy podziemny świat – Labirynty Połockie, w których bohater poznaje prawdziwą historię ziemi Krywiczów i panteon słowiańskich bogów.

Białoruska fantastyczna współczesność

Fantasy pisze też jedna z najmłodszych białoruskich literatek – Ksienia Sztalankowa, która kilka lat temu zadebiutowała książką “Odwrotna strona lustra” [«Адваротны бок люстра» – przyp. red.].

Swoją pierwszą książkę dziewczyna napisała w wieku 16 lat. To nasz białoruski Christofer Paolini” – porównuje Alaksiej Szein.

“Białoruskie fantasy to nie tylko literatura. To także gatunek kina, malarstwa oraz gier komputerowych, fabularnych i planszowych.

Z tym stylem w niesamowity sposób eksperymentuje wokalistka Kaciaryna Wadanosawa. W ubiegłym roku wyszedł jej pierwszy album fantasy “Mitotwórczość” [«Міфатворчасць» – przyp. red.]. Ciekawe też, co wyjdzie z projektu “Nierusz” [«Неруш» – przyp. red.] – pierwszego białoruskiego filmu fantastycznego, który tworzy grupa entuzjastów. Film ten ma bazować na białoruskich legendach i podaniach” – opowiada pisarz.

-Jakie jest dziś na Białorusi zapotrzebowanie na fantasy?

-To bardzo duże zapotrzebowanie na ten gatunek. Po pierwsze, znam tylko dwie książki fantasy napisane po białorusku. Po drugie, gdy wyszła moja książka, pojawiła się w 2100 egzemplarzach, a to na Białorusi ogromny nakład. Fenomenalnym był już nakład Marcinowicza – równy 1000 sztuk. Gdybym o tym wiedział wcześniej, przestraszyłbym się.

Jednak książka stała się bestsellerem. Dwa tygodnie temu zaproszono mnie do centralnej biblioteki dla młodzieży w Mińsku. Moją książkę kupili przed rokiem. I w ten sposób okazało się, że w roku 2016-ym wszedłem do pierwszej piątki najlepszych białoruskich autorów. Bez względu na to, że książka jest po białorusku, dzieci ją czytają. Po książkę są zapisy, nie można tak po prostu przyjść i ją wziąć. Szczerze mówiąc, zdziwiłem się. I gdy tam przyszedłem, dziewczyna, która najwyraźniej mnie nie poznała, powiedziała: “Mamy super książkę. Niech pan zobaczy!”. Odpowiedziałem: “Dzięki! Czytałem ją i nawet ją napisałem”. Była to dla mnie najradośniejsza wiadomość” – opowiada Alaksiej Szein.

Lifehak od Alaksiej Szeina

“Zachęcam Was: piszcie! Piszcie powieści, opowiadania. W białoruskiej literaturze tak bardzo brakuje dobrych powieści. Czegokolwiek. Twórzcie! Nie można napisać czegoś, jeśli się do tego nie podchodzi, jak do pracy. Przez kilka lat napisałem parę stron. Czekałem na natchnienie, a w tym czasie urodziły mi się dzieci i zrozumiałem, że do sprawy trzeba podejść inaczej. Należy postawić sobie cel. Siadać do kompa i pisać każdego dnia. Pisać, choć się nie chce. Natchnienie przychodzi podczas pracy. Gdybym wiedział o tym wcześniej, nie straciłbym tylu lat. To moja życiowa obserwacja.”

Alaksiej Szein – białoruski pisarz, dziennikarz i działacz społeczny. Przez ostatnie 10 lat prowadzi bezpłatne kursy języka białoruskiego “Mowawieda”. Jest autorem pierwszej białoruskiej powieści fantasy “Siedem kamieni”.

Czytaj także:

Nowe gatunki białoruskiej literatury: dziennik facebookowy i zombie-horror

W warszawskiej bibliotece pojawiła się półka z literaturą dziecięcą po białorusku

Niewidomy poeta w stuletniej chacie. Białorusini zbierają pieniądze dla Alesia Czobata

Paulina Walisz, belsat.eu

Zobacz też