Białoruska Elektrownia Jądrowa: kosztowny błąd czy sukces?

Pomimo uruchomienia elektrowni jądrowej w Ostrowcu (obwód grodzieński) zastrzeżenia do tego przedsięwzięcia nie zniknęły. Dla Litwy kluczowe są kwestie bezpieczeństwa, a opozycja zwraca uwagę na nieopłacalność tego obiektu.

Oficjalne otwarcie Białoruskiej Elektrowni Jądrowej w Ostrowcu odbyło się dziś. Alaksandr Łukaszenka już wcześniej obiecał osobiście wziąć udział w uroczystości. Dzień włączenia BiełAES do eksploatacji wyznaczono na 7 listopada – obchodzoną już tylko na Białorusi rocznicę rewolucji październikowej.

Uruchomienie zakładu było kilkakrotnie odkładane. Obiekt miał zostać otwarty jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Jednak załadunek paliwa jądrowego do reaktora pierwszego bloku elektrowni rozpoczął się dopiero 7 sierpnia. 3 listopada elektrownia zaczęła wytwarzać energię i stała się częścią systemu energetyki kraju.

Alaksandr Łukaszenka podczas uroczystości otwarcia elektrowni jądrowej w Ostrowcu. Zdj. president.gov.by

Białoruski minister energetyki Wiktar Karankiewicz zaprosił na otwarcie zakładu dyrektora generalnego Międzynarodowej Agencki Energii Atomowej (MAEA) Rafaela Mariano Grosssiego. MAEA przeprowadziło ocenę obiektu na Białorusi, po czym sformułowano 11 zaleceń i 8 propozycji poprawy bezpieczeństwa. Organizacja pochwaliła również Białoruś za zastosowanie w swojej elektrowni kilku wysoce zaawansowanych rozwiązań.

Jednak w maju 2020 roku strona białoruska nie opublikowała pełnego sprawozdania MAEA, a jedynie jego krótkie streszczenie. W związku z tym władze Litwy (która od samego początku jest przeciwna budowie elektrowni) oświadczyły, że to już kolejny krok Białorusi, który wzbudza wątpliwości w kwestii bezpieczeństwa obiektu. Litwa wielokrotnie wyrażała swoje niezadowolenie i oficjalnie wzywała władze w Mińsku do nieuruchamiania zakładu. Wilno jest zdania, że Białoruska Elektrownia Jądrowa została zbudowana z naruszeniem międzynarodowych norm bezpieczeństwa atomowego. Litewski parlament uznał nawet, że zakład jest „zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego”.

Białoruska Elektrownia Jądrowa. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Tanio i dobrze?

Budowa elektrowni jądrowej w Ostrowcu została zrealizowana ze środków pochodzących z rosyjskiego kredytu w wysokości 10 miliardów dolarów. Jednak strona białoruska wydała jedynie 6 miliardów dolarów – powiedział Alaksandr Łukaszenka podczas wizyty w Brześciu 22 czerwca. Zauważył, że 4 miliardy dolarów udało się zaoszczędzić (nie sprecyzował jak).

Białoruś nie zaczęła jeszcze spłacać kredytu i prowadzi z Kremlem negocjacje na temat obniżenia stóp procentowych i przesunięcia terminu spłaty.

Składowisko odpadów radioaktywnych elektrowni również będzie kosztować sporo pieniędzy. Mówi się o kwocie nawet 1 miliarda dolarów. Paliwo uważa się za zużyte w momencie jego załadunku, więc tak naprawdę odpady powstają już od dziś. Na razie jednak będą one składowane na terenie elektrowni. Władze powinny podjąć decyzję o ostatecznym miejscu składowania do końca przyszłego roku.

Zdjęcie: hrodna.life

BiełAES w Ostrowcu według planu powinna być eksploatowana przez 60 lat. W tym czasie zgodnie z państwowymi zapisami wytworzy ona około 10.000 metrów sześciennych odpadów promieniotwórczych. Potem trzeba będzie ją zlikwidować. A do tego znów będą potrzebne pieniądze. Dla porównania zamknięcie Ignalińskiej Elektrowni Jądrowej na Litwie to koszt ponad 3 miliardów euro.

Współczesny Czarnobyl”

Prezydent Litwy Gitanas Nausėda uważa, że elektrownia w Ostrowcu stanowi zagrożenie nie tylko dla Litwy, ale dla całej Unii Europejskiej. Po spotkaniu z białoruską noblistką, pisarką Swiatłaną Aleksijewicz, odniósł się do tej kwestii takimi słowami:

– Współczesny Czarnobyl – elektrownia jądrowa w Ostrowcu – znajduje się w pobliżu granicy z Litwą (…). Książka Aleksijewicz „Czarnobylska modlitwa” powinna być alarmującym sygnałem dla sąsiednich państw. Musimy zrobić wszystko, aby nikt nie musiał pisać kroniki „Ostrowiecka modlitwa”.

Swiatłana Aleksijewicz i Gitanas Nauseda. Zdjęcie z Instragramu litewskiego prezydenta

Polska i Ukraina aktywnie wspierają stanowisko Litwy w sprawie Białoruskiej Elektrowni Jądrowej. Takie zdanie wyraził premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z premierem Litwy Sauliusem Skvernelisem na byłym polsko-litewskim przejściu granicznym Budzisko-Kalwaria:

– Mamy podobne podejście do spraw energetycznych. I nie tylko rozumiemy obawy Litwy dotyczące elektrowni w Ostrowcu, ale wspieramy Litwę na tym polu, na wszystkich możliwych forach europejskich.

Ukraina również nie jest zainteresowana dostawami energii z białoruskiej elektrowni. Wynika to z dokumentu ukraińskiego Ministerstwa Energii i Ochrony Środowiska, do którego dostęp uzyskało Radio Swaboda.

Zdjęcie: minenergo.gov.by

Jednak pozycja krajów nadbałtyckich nie jest do końca jasna. Zarówno Łotwa, jak i Estonia podzielają wezwanie Litwy do zapewnienia kompleksowego bezpieczeństwa nowopowstałej elektrowni, ale nie chcą rezygnować z dostaw energii. Jest ku temu kilka powodów. Bałtycka Nowaja Gazeta w artykule na ten temat zwraca uwagę na wpływowe rosyjsko-białoruskie lobby. Otwarcie mówi o tym litewska eurodeputowana Rasa Juknevičienė:

– Niestety, muszę przyznać, że istnieje ogromny lobbing w sektorze energetycznym – zarówno ze strony Rosji, jak i Białorusi. To żadna tajemnica – powiedziała.

Po zamknięciu litewskiej Ignalińskiej Elektrowni Jądrowej na rynku energetycznym krajów bałtyckich pojawił się deficyt energii elektrycznej. Łotewski geolog, specjalista do spraw modelowania ekstremalnych sytuacji naturalnych Konstantin Ranks powiedział w rozmowie z Bałtycką Nową Gazetą, że białoruskie dostawy mogą załatać „dziurę”:

– Największymi producentami energii elektrycznej są dziś Estończycy, którzy wytwarzają ją z gazu łupkowego, ale nie jest to zgodne z polityką ochrony środowiska. Jeśli mamy konsekwentnie walczyć ze emisją szkodliwych gazów, potrzebujemy alternatywy. Już teraz istnieje ogromne zapotrzebowanie na energię elektryczną, a kiedy Estonia zrezygnuje z gazu łupkowego, kwestia ta stanie się jeszcze bardziej paląca. Białoruś oferuje taką alternatywę, może sprzedawać energię w dobrych, konkurencyjnych cenach – twierdzi specjalista.

Wydobycie łupków bitumicznych w Estonii. Zdjęcie: baltnews.ee

Skandale podczas budowy

Budowa elektrowni atomowej w Ostrowcu odbyła się z różnymi przygodami, ale najgłośniejszym incydentem był wypadek podczas montażu korpusu reaktora pierwszego bloku. Dyrektor zakładu Michaił Filimonau skomentował to wydarzenie dla portalu tut.by w następujący sposób:

– Doszło do incydentu z korpusem pierwszego reaktora (…). Czynnik ludzki odegrał tu swoją rolę. Doszło do upuszczenia na ziemię korpusu podczas jego montażu.

Korpus potem wymieniono, ale obawy pozostały.

Korpus reaktora w rosyjskiej fabryce. Zdjęcie: tut.by

tym roku elektrownia w Ostrowcu znalazła się również w centrum skandalu związanego z koronawirusem. Wśród specjalistów, którzy budowali zakład, 100 osób zachorowało na Covid-19. Oficjalnie ta informacja została podana przez Aleksieja Lichaczewa, przewodniczącego Rosyjskiej Państwowej Korporacji Energii Jądrowej „Rosatom”. A strona białoruska do tej pory milczy na ten temat.

W raporcie Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego i Wywiadu Wojskowego Litwy wskazano również inne przemilczane incydenty, które miały miejsce podczas budowy elektrowni. W sprawozdaniu zwrócono uwagę na fakt, że w lipcu 2019 roku z funkcji kierownika budowy zrezygnował Dzmirtyj Ramaniec. Zakłada się, że w ten sposób chciał uniknąć odpowiedzialności za wcześniejsze incydenty.

Zdjęcie: belaruspartizan.by

Wywiad litewski twierdzi również, że białoruski Komitet Śledczy wszczął dochodzenie w sprawie incydentów związanych z budową elektrowni. W trakcie śledztwa zatrzymano kilka osób, pracujących dla Rosatomu. Ale później sprawy zostały umorzone pod naciskiem rosyjskich dyplomatów.

Błąd czy osiągnięcie?

Jak stwierdził podczas kampanii wyborczej niedoszły kandydat na prezydenta Białorusi Waler Capkała, budowa elektrowni jądrowej była błędem. Jego zdaniem lepiej byłoby przenieść takie energochłonne przedsięwzięcia poza granice kraju, na przykład do Rosji, gdzie energia jest tańsza. Capkała porównuje:

– Jeden warsztat Mińskiej Fabryki Traktorów zużywa tyle samo energii elektrycznej, co wszystkie firmy w Parku Wysokich Technologii. Ale teraz przynoszą one eksport o wartości prawie 1,4 miliarda dolarów. I to jest czysty eksport, bez zanieczyszczeń. Jeśli pracuje się na komputerze, nie zanieczyszcza się środowiska i nie zużywa dużo energii elektrycznej. Wyjątkiem mogą być wielkie serwerownie – zauważył polityk, były wieloletni dyrektor Białoruskiego Parku Wysokich Technologii.

Były kandydat na prezydenta Wiktar Babaryka również uznał elektrownię jądrową w Ostrowcu za niepotrzebną z punktu widzenia zużycia energii w kraju. Wyraził wątpliwość, czy zapotrzebowanie na energię z Białorusi za granicą będzie na tyle duże. Babaryka przypomniał też o kwestii bezpieczeństwa i kosztach spłaty rosyjskiego kredytu.

A z kolei Alaksandr Łukaszenka porozmawiał z Władimirem Putinem i wspólnie doszli do wniosku, że nowa białoruska elektrownia jądrowa to wielkie osiągnięcie.

Hanna Barouskaja, ksz/belsat.eu

Wiadomości