Białorusini wymienią parlament? Prokuratura reaguje na działania opozycji

Tak jak Łukaszenka, deputowani do białoruskiego parlamentu zostali wybrani w wyniku sfałszowanych wyborów. Jednak zgodnie z konstytucją, Białorusini mają prawo do odwołania swojego przedstawiciela i spróbują z niego skorzystać.

Od samego początku protestów demonstranci domagają się nie tylko ustąpienia Alakandra Łukaszenki, który według nich przywłaszczył sobie tytuł prezydenta. Na wiecach w większych i mniejszych miastach pojawiły się też hasła odwołania władz miejskich i lokalnych przedstawicieli w parlamencie. I taka zmiana władzy jest teoretycznie możliwa.

W ubiegłym roku Białorusini poszli zagłosować w wyborach parlamentarnych. Tak jak w przypadku wyborów prezydenckich, Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła sfałszowane wyniki – do parlamentu nie wszedł żaden przedstawiciel opozycji. Wybory nie zostały uznane za demokratyczne przez OBWE, Zachód i białoruską opozycję.

Niedzielny Marsz Pokoju w Mińsku zgromadził ok. 200 tysięcy osób. 30 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: TK/belsat.eu

Konstytucja Białorusi pozwala jednak wyborcom na odwołanie deputowanego, który nie spełnia ich oczekiwań. Teoretycznie wystarczy zorganizować zebranie okręgu wyborczego i przegłosować odwołanie parlamentarzysty. Wzywa do tego Rada Koordynacyjna i inicjatywa Uczciwi Ludzie, która uruchomiła projekt “Wy nas nawet nie reprezentujecie”. Według informacji z 27 sierpnia, w 30 ze 110 okręgów wyborczych udało się już przejść pierwszy etap – zebrano wystarczającą liczbę podpisów, by zwołać zebranie wyborców.

Białoruscy wyborcy mają też prawo spotkać się z parlamentarzystami. We wtorek skorzystało z niego około 20 osób, które przyszły pod komisariat milicji przy ul. Mieleża, gdzie przyjmuje deputowany Hienadź Dawydźka, przewodniczący parlamentarnej komisji ds. praw człowieka. Zgromadzeni zapytali go, co zrobił m.in. z faktem torturowania zatrzymanych przez milicję oraz przemocą wobec dziennikarzy. W przekazanym mu piśmie wyborcy podkreślili, że jeśli nie zajmie się kwestią łamania przez służby praw człowieka, będą starali się o jego odwołanie.

Dawydźka przyjął pisma, wyjaśnił, że 21 sierpnia wysłał do MSW wniosek o wyjaśnienie doniesień o torturowaniu zatrzymanych i przyznał, że działania takie są bezprawne.

– Władze popełniły wiele błędów – powiedział deputowany pod koniec spoktania.

Władze kontratakują

Na konstytucyjne działania obywateli odpowiedziała prokuratura i państwowe media. Poinformowano o 150 przypadkach zastraszania deputowanych i sędziów oraz ich rodzin. Komitet Śledczy wszczął sprawę karną i poszukuje osób “grożących fizyczną rozprawą” z przedstawicielami białoruskich władz.

Jako przykład podano zdewastowanie samochodu deputowanej Maryi Wasilewicz Miss Białorusi 2018. W jej Geely Atlas (chińskim crossoverze montowanym na Białorusi) 28 sierpnia wybito szybę i w trzech miejscach przedziurawiono drzwi. Incydent jest o tyle dwuznaczny, że piękność uznawana przez niektórych za kochankę Łukaszenki, potępiła wcześniej publicznie brutalność milicji i odwiedziła w szpitalu ofiary pacyfikacji. Dodatkowo, to milicja, a nie demonstranci, dopuszcza się od początku protestów aktów wandalizmu – w tym niszczenia jadących i zaparkowanych aut.

Sąsiedzi Maryi Wasilewicz przekazali portalowi TUT.by, że jej auto zostało uszkodzone 28 sierpnia o 3:30 w nocy. Źródło: TUT. by

Z kolei na antenie państwowej telewizji Biełaruś-1 o kierowanie przemocą wobec parlamentarzystów oskarżono Polskę, Czechy i Wielką Brytanię, w więc państwa, z których nadawane są odpowiednio Biełsat, Radio Swaboda i BBC.

– Zagraniczne centra w Polsce, Czechach i Wielkiej Brytanii grożą rozprawą tym, którzy podtrzymują obecny kurs kraju. Realizują to poprzez poszczególnych członków tak zwanej Rady Koordynacyjnej i niektóre kanały w Telegramie – powiedziała prezenterka państwowej TV.

Walka z mediami. I przy użyciu mediów

Konsekwencja Białorusinów w ich pokojowym proteście odniosła już jednak pierwsze rezultaty. Po fali milicyjnej przemocy z Rady Miasta Mińska odeszła jego najmłodsza deputowana. Wolha Ciesakowa poinformowała w internecie o przedterminowym złożeniu mandatu.

pj/belsat.eu

Wiadomości